Mucha.

Brzydzę się much. A tu wchodzę do łazienki i siedzi jedna na umywalce, jakby na wodę czekała. Trafiłam ją wodą z rozpylacza, zniknęła, zalałam okolicę prysznicem. Nie ma jej, pewnie nie żyje. Wracam po dwóch godzinach się umyć a franca pływa w płytkim naczyniu, zresztą rozpaczliwie a żywotnie przebierając odnóżami. Myślę sobie: dobiję topiąc. Sięgam już po prysznic jedną ręką a tu... moja druga ręka się wyciąga i podaje musze palec, następnie kładzie bezpiecznie, z dala od wody. ??! Schnie teraz ta mucha. Jak wyschnie, osra mi ubrania. Ohyda. I tak myślę: nawet schlebiać sobie nie mogę, że tak dobra jestem, bo widziałam odruchowo, w zgodzie z sobą. Żebym tak jeszcze była psycholem, którego cieszy mordowanie a powstrzymała się, uratowała... O, to by było coś. A tak? Do rzeczy jednak: wymyślcie mi, proszę, imię dla muchy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Mucha.

Nie: "widziałam", tylko "zadziałałam". Cholerne autouzupełnianie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

> wymyślcie mi, proszę, imię dla muchy

Anna
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum

Problem z głośnymi dziećmi sąsiadów (42 odpowiedzi)

Niedawno do mieszkania nade mną wprowadziło sie małżeństwo z dwojgiem bardzo hałaśliwych dzieci....

Święta Bożego Narodzenia - czy ateiści mają moralne prawo mieć w tym czasie wolne? (73 odpowiedzi)

Poprzez pryzmat szeregu dyskusji na tym forum pomiędzy osobami wierzącymi, a zagorzałymi...

Apel w trosce o ekosystem (7 odpowiedzi)

Apel w trosce o ekosystem, dotyczący dokarmiania ptaków, które są niezwykle pożyteczne, bo gołębi...