Antyspołeczny
(8 lat temu)
Nie zastanawiałem się, nawet nie wiedziałem o tym poście, bo spędzałem czas z dziewczyną.
Owszem, staram się, aby moje wypowiedzi były elokwentne i kulturalne. Jestem fanatykiem prawdy. Nie wierzę w białe kłamstwa. Jednocześnie jednak uważam, że prawdę można podać ładnie, tak by powiedzieć swoje i nikogo nie urazić (nie liczę przewrażliwionych).
Ty możesz tryskać jadem, jesteś wolnym człowiekiem, rób co chcesz. Nie oczekuj jednak, że zejdę do Twojego poziomu. I tak byś mnie pokonała doświadczeniem;)
Czy istnieje szansa, że autorka porzuci swe wątpliwości? Nie sądzę. Ja w jej wieku albo bym odpowiedział Twoim tonem albo poszukałbym innego miejsca. Spójrz na ten wątek, odpowiedziało jej kilka osób; dwie po niej pojechały, trzecia (czyli ja) napisała, że chciałaby z nią rozmawiać tu. I z kim ona tu może porozmawiać?
Ja mam dystans do takich ludzi jak Ty. Zyskałem go jednak z czasem.
>pojawiasz sie zawsze NA ZER
a znikasz Z ŁUPEM
I to jest błędna interpretacja. Nie da się jej jednak naprostować, bo całe Twoje istnienie jest wrogie i wszystko oceniasz swoją miarką.
>bo oprocz filozofii wolnej miłosci
nic w twojej głowie cennego nie gosci
Nie wyznaję filozofii wolnej miłości.
I nie wiesz, co w mojej głowie gości.
Jesteś na mnie wściekła nie przez jeden czy dwa posty, które przeczytałaś (i których nie zrozumiałaś), ale dlatego, ze jestem szczęśliwy i mam odwagę realizować się wedle własnej woli. Ty zaś jesteś niewolnikiem swoich lęków, które zamieniają się w nienawiść do ludzie mniej nieszczęśliwych niż Ty.
Wobec mnie jednak tracisz czas. Wiem, że to nic nie zmieni, nadal będziesz robić swoje, ale krzywdzisz siebie i życie przelatuje Ci przez palce. Smuci mnie to, bo nie lubię patrzeć na zrozpaczonych ludzi. Ale cóż, sama sobie zgotowałaś ten los, od samego początku.
0
0