Ograniczanie wolności słowa przez Radę Sołecką?
Nie wiem czy też zauważyliście ten problem, ale nasza rada sołecka, zarówno na swoim fanpage jak i na stronie radabanino.pl usuwa komentarze i blokuje użytkowników, jeśli mają jakieś zastrzeżenia w ich kierunku lub odmienne zdanie... z jednej strony zapraszają do zgłaszania uwag i są otwarci, z drugiej ograniczają wolność słowa. Rozumiem, gdyby ktoś ich obrażał, był wulgarny itp., ale myślę, że jeśli jest to w kulturalny sposób, to chyba nie powinno być takiej sytuacji? A tu cenzura jak w PRL... (zwłaszcza, że łamanie regulaminu facebooka można zgłaszać do facebooka i wtedy oni to rozpatrzą, a nie taka samowolka, ze strony instytucji publicznej).
Oczywiście taka blokada skutkuje jeszcze czymś - na facebooku nie można się z nimi skontaktować, komentarze na stronie są od razu odrzucane, a ich formularz kontaktowy ze strony i tak nie działa (niepoprawnie skonfigurowany serwer poczty / SMTP), więc poza telefonem czy osobistym spotkaniem nie przysługuje już kontakt z sołectwem.
Obawiam się, że i na spotkaniu 20 marca przyjmą nasze opinie, ale wpuszczą jednym uchem, drugim wypuszczą, powiedzą "robimy co możemy, ale z gminą ciężko się współpracuje" i rozejdą się do domów, a w Baninie jak się nie zmieniało, tak się nic nie zmieni.
A przecież gmina na każdym kroku nas robi w bambuko - np. teraz pójdzie sporo kasy na wymianę latarni w gminie na LEDowe, tymczasem u nas praktycznie w ogóle nie ma latarni. Jak można jednym ulepszać standard, a innym nie dawać nic?
Jeździmy po dziurawych drogach, płyty yomb na Pszennej zaczynają się zapadać i ruszać i nikt tego nie naprawi, ale znak na rondzie mają czas i pieniądze ustawić. A przecież taki ozdobny znak nie kosztuje 100zł, tylko 2000-3000zł. Za tą kasę można było naprawić drogę...
Rozumiem, że bez zbiornika retencyjnego nie można lać u nas asfaltu, a nawet wykładanie dróg betonem jest przez to utrudnione prawnie, ale kurde, niech chociaż zrobią chodnik na szerokość jednego yomba dla pieszych, a nie, że dzieci muszą w kaloszach do szkoły chodzić, bo w niektórych miejscach wody po kostki i nie idzie ominąć... a gmina mogła by cisnąć na szybkie opracowanie i przepuszczenie dokumentacji na zbiornik retencyjny, bo strażacy niedługo na stałe zostawią chyba pompę na Pszennej, żeby odpompowywać jezioro które tam powstaje po każdych opadach...
Ale nie, nic się nie zmieni, bo i gmina i rada będą udawać, że robią co mogą, a tak naprawdę robią tylko minimum które powinni. Piszą pisma i sobie na nie odpowiadają, względnie czasem ruszy jakieś postępowanie przygotowawcze i zlecenie projektu, który i tak przez 20 lat nie zostanie zrealizowany... Nikomu się nie chce, bo nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności za olewactwo lub zbyt powolne rozpatrywanie problemów. Ale gdyby naprawdę im zależało, znaleźli by sposoby, żeby niektóre rzeczy załatwić szybciej.
Ciekawe czy tutaj też dostanę bana...
Oczywiście taka blokada skutkuje jeszcze czymś - na facebooku nie można się z nimi skontaktować, komentarze na stronie są od razu odrzucane, a ich formularz kontaktowy ze strony i tak nie działa (niepoprawnie skonfigurowany serwer poczty / SMTP), więc poza telefonem czy osobistym spotkaniem nie przysługuje już kontakt z sołectwem.
Obawiam się, że i na spotkaniu 20 marca przyjmą nasze opinie, ale wpuszczą jednym uchem, drugim wypuszczą, powiedzą "robimy co możemy, ale z gminą ciężko się współpracuje" i rozejdą się do domów, a w Baninie jak się nie zmieniało, tak się nic nie zmieni.
A przecież gmina na każdym kroku nas robi w bambuko - np. teraz pójdzie sporo kasy na wymianę latarni w gminie na LEDowe, tymczasem u nas praktycznie w ogóle nie ma latarni. Jak można jednym ulepszać standard, a innym nie dawać nic?
Jeździmy po dziurawych drogach, płyty yomb na Pszennej zaczynają się zapadać i ruszać i nikt tego nie naprawi, ale znak na rondzie mają czas i pieniądze ustawić. A przecież taki ozdobny znak nie kosztuje 100zł, tylko 2000-3000zł. Za tą kasę można było naprawić drogę...
Rozumiem, że bez zbiornika retencyjnego nie można lać u nas asfaltu, a nawet wykładanie dróg betonem jest przez to utrudnione prawnie, ale kurde, niech chociaż zrobią chodnik na szerokość jednego yomba dla pieszych, a nie, że dzieci muszą w kaloszach do szkoły chodzić, bo w niektórych miejscach wody po kostki i nie idzie ominąć... a gmina mogła by cisnąć na szybkie opracowanie i przepuszczenie dokumentacji na zbiornik retencyjny, bo strażacy niedługo na stałe zostawią chyba pompę na Pszennej, żeby odpompowywać jezioro które tam powstaje po każdych opadach...
Ale nie, nic się nie zmieni, bo i gmina i rada będą udawać, że robią co mogą, a tak naprawdę robią tylko minimum które powinni. Piszą pisma i sobie na nie odpowiadają, względnie czasem ruszy jakieś postępowanie przygotowawcze i zlecenie projektu, który i tak przez 20 lat nie zostanie zrealizowany... Nikomu się nie chce, bo nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności za olewactwo lub zbyt powolne rozpatrywanie problemów. Ale gdyby naprawdę im zależało, znaleźli by sposoby, żeby niektóre rzeczy załatwić szybciej.
Ciekawe czy tutaj też dostanę bana...

