Chyba nigdy w zyciu nie jadlem tak ochydnego obiadu:/!
Mieso niedopieczone, ciagnelo sie jak guma, nie dalo sie tego przelknac.
2 surowki to nie wiem, co to bylo i skad, ale psu balbym sie tym czestowac. Salata jakas twarda jakby sztuczna, a kapusta jakas przesolona jak domestos:/. Frytki chyba 3x byly odgrzewane, bo takie stare, gumowiaste.
Jedynie sosy byly znosne, choc jadalem lepsze.