Perełki

Były dwie siostry: Noc i Śmierć,
Śmierć większa, a Noc mniejsza,
Noc była piękna jak sen a Śmierć,
Śmierć była jeszcze piękniejsza -

Hej nonny no! haj nonny ho!
Śmierć byla jeszcze piękniejsza.

Usługivwały te siostry dwie
w gospodzie kolo rzeczki.
Przyszedł podróżny i woła: - Hej,
usłużcie mi, szynkareczki -

Hej nonny no! haj nonny ho!
usłużcie mi, szynkareczki -

Więc zaraz lekko podbiegła Noc,
ta mniejsza, wiecie, ta modra,
Nalała. Gość się popatrzył w szkło
- Zacny - powiada - kordiał

Hej nonny no! haj nonny ho!
- Zacny - powiada - kordiał.

Lecz zaraz potem podbiegła Śmierć
podbiegiem jeszcze lżejszym,
pod różny cmok! a kielich brzęk!
bo kordiał był zacniejszy.

Hej nonny no! haj nonny ho!
bo kordiał był zacniejszy.

Spełnił podróżny kielich do dna
i już nie mówił z nikim
widząc, że druga siostra ma
dużo piękniejsze kolczyki -

Hej nonny no! haj nonny ho!
dużo piękniejsze kolczyki.

Taką balladę w słotny czas
w oberży "Trzy Korony"
śpiewał mi haj! w Dublinie raz
John Burton, John nad Johny -

Hej nonny no! haj nonny ho!
John Burton, John nad Johny.

Dublin to z balladami kram,
niejedną tam się złowi.
Więc to, com ja usłyszał tam,
powtarzam Krakowowi -

Hej nonny no! haj nonny ho!
powtarzam Krakowowi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

A więc naprawdę już odeszłaś?
Zniknęłaś, piękna, z moich dni?
Twe każde słowo we mnie mieszka,
Wciąż jeszcze w uszach moich brzmi.

I jak wędrowiec wzrok o świcie
Na próżno w przestwór nieba śle,
Skowronka ujrzeć chcąc w błękicie,
Co z dzwonną pieśnią nad nim mknie:

Tak ja lękliwe oczy wznoszę
Na pola, łąki, borów gąszcz
I każdą pieśnią moją proszę:
O, wróć, kochana, czekam wciąż!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Zgaś moje oczy: ja Cię widzieć mogę,
uszy zatrzaśnij: ja Ciebie usłyszę -
i ja do Ciebie bez nóg znajdę drogę
i bez ust krzyk mój cisnę w Twoją ciszę.
Ręce mi odrąb, a ja Cię pochwycę,
ja Cię pochwycę sercem jak ramieniem,
zawrzyj mi serce: mózgiem Cię zdobędę,
a skoro mózg mi wypalisz płomieniem,
ja na krwi mojej Ciebie nosić będę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

A ja znalazłem taką perełkę.
Chyba dobrze wkomponuje się w deseń tegoż wątka.
Ciut nostalgicznie.

"Spotkałem dziś miłość...
I co Ci mówiła?
-Przepraszała, że nie zawsze trwa do końca...
Płakała?
-Płakała, bo często rani...
Krzyczała?
-Krzyczała, że nie jest zawsze piękna...
Śmiała się?
-Śmiała się , bo umie z siebie kpić
Żałowała czegoś?
Ż-ałowała, że ludzie nie zawsze traktują ją poważnie...
Była zła?
-Złościła sie, że czasem w nią wątpimy...
Cieszyła się?
-Cieszyła się, że jej tak często szukamy...
Co Ci jeszcze powiedziała?
Powiedziała, że nie jest dla mnie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

I
Kołyszemy się, kołyszemy,
wmurowani w pejzaż szubienic.
Wieje śmiercią znużoną. Jak kruk
krąży niebo drapieżnie i cicho
dzwoni wiatr u ostrogi nóg!
Nocy inna, nie przyjdziesz, nie przychodź,
Tylko dni obdrapany mur
kończy ziemię wyrwaną krokom.
Zaciśnięty wilgocią sznur -
żalu lament skowyczy nad drogą.
Jak upiory żerujemy na snach,
jak upiory wypijamy życie.
Nocą księżyc podchodził jak znak
i jak oko wisielca z chmur wyciekł.
Kołyszemy się, kołyszemy,
wmurowani w pejzaż szubienic,
pośród zdarzeń, zygzaków i gwiazd,
z długich rąk wyrzucamy cienie -
pętle palców na martwy sen miast.
Wmurowani w pejzaż szubienic.

II
Ci sami
w schodów dysonans wchodzimy co wieczór.
do tych samych mieszkań, gdzie martwa żarówka ćmi.
budzimy się jesienią, zawsze jesienią,
oczy zawsze - w czarny wyrok drzwi.
Potem w długie ulice, od mgły
gęstniejące w realny opór.
W nasze głowy - drzewa jesienne,
słońce spada zachodem jak tupór.
Potem dalej, potem dalej, potem dalej,
w noc bezgwiezdną, w puste ręce łapać oddech,
w korowody zaplątanych alej,
w gwiazdy czarne i jak niebo - chłodne.
Potem dalej, potem dalej, potem dalej,
zawikłani w wodorosty zjaw i cieni,
obudzimy się kołysząc, znów kołysząc,
wmurowani w pejzaż szubienic.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Te banalne walce kawiarniane
Urastają w tragiczne psalmodie!
Myśli moje, tańczące, pijane,
Ciebie w smętne wplatają melodie.

O, jak wyją te straszne walczyki,
Jak de szarpią, wplecioną w męczarnię!
Oczy moje, jak ostre okrzyki,
Przeszywają gorącą kawiarnię!

Pięścią walę! Kurcz ściska mi palce.
Spazm tęsknoty ( - o, przyjdź!) w gardle duszę!
I te głupie kawiarniane walce
Rozpinają mi na krzyżu duszę!

Potem konam przy Tobie, kochance,
Co z tortury tycfa walców mnie wzywa,
Aż nas wreszcie, przy którejś-tam szklance,
Czarny sen, czarny wicher porywa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
moreny, mureny i morza i zorze
i ogień i ogon i orzeł i orzech -
jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,
bodziszki, modliszki - gdzie ja to pomieszczę?

Motyle, goryle, beryle i trele -
dziękuję, to chyba o wiele za wiele.
Do dzbanka jakiego ten łopian i łopot
i łubin i popłoch i przepych i kłopot?
Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta -
dziękuję, doprawdy nie czuję się warta.

Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
co dalsze przeoczę, a resztę pomylę.
Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
Już choćby najmniejszy - szalony wydatek:
fatyga łodygi i listek i płatek
raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Cieszmy się! Błoń zakwitła pierwszym śniegu puchem.
Rozdzwoń swe serce śmiechem, w białe dłonie klaśnij!
Wybiegniem na mróz nadzy i z ostrym podmuchem
Damy włosom swym użyć wietrznej, psotnej waśni.

"W biały ogień wyiskrzy nam mróz krew czerwoną!
Wicher hula! Z łoskotem lód pęka na rzece!
Po błoniach, kędy stopy w pianach śniegu toną,
Polecę, na pierś wziąwszy cię swą, hej, polecę!

Tam bór stary, gdzie zima serce swe ukryła,
Srebrny kwiat szronolihtny, w szkle lodu zamknięty...
Gdzieś dawno bajka moja łzy tęsknot zeń piła...
Przetom czasem jak święty... czasem jak przeklęty...

Ostre biczyska mrozu dzielnie tną nam twarze. -
W powietrzu odmłodzonern, suchem i wesołem
Lećmy igrając z mrozem, aż nam się ukaże
Bór, gdzie nikt nie był dotąd, a my będziem społem.

Lekkim i skocznym tanem ścigajmy wichr w biegu,
Mróz rozpętał swe szczęście, oszalał z radości!
Ostrożnie, byle jeno nie pokalać śniegu,
Bo zima rozkochała się w swojej białości. -

Całe niebo wełnistych, puszystych obłoków
Padło na ciche pola. - Ja cię, jak wichr, niosę,
Za nami już sto stai;iń, przed nami sto kroków
I oto bór! - Skocz z piersi mej na stopy bose...

Wstrzymaj oddech... Bór wkoło ponury i ciemny,
Gałęzie obarczone śniegami śpią w głuszy...
Wnętrza gęstw mrok rozszerza trwożny i tajemny...
Wkuło tak uroczyście i cicho jak w duszy...

A wśród boru śniegami zawiana polana,
Weselom nocnych wichrów dając wolne pole,
Jak jakaś biała chwila życia zapomniana,
Marzy... tą samą bielą co na twoim czole...

Rozpatrz się... Tam zaryta w sypkie zasp okopy
Chata chroma... Ta w śniegu wydeptana smuga
W nią wiedzie... Nie wiesz, czyje ubiły ją stopy...
Mrok pada, okno ciepłym światłem na nas mruga...

Strzecha gnie się pod pierzyn ciężarem puchowym,
Co przypomnieniem ciepła wnętrze chaty grzeje...
Krawędź strzechy zjeżona szeregiem lodowym
Sopli... Zwierz-mróz sio zimnym rzędem zębów śmieje..

Zmierzch pada... Błękitnieją fioletem zasp wały.
Ukryjmy się za pniami... Cicho... Za chwil kilka
Będą się tutaj dzisiaj dziwne dziwy działy...
Mrok otwiera swą duszę... Dech w piersi umilka...

A szyby okien śmieją się światła gawędą...
Drzewa się wnet obudzą i wnet się ożywią
(Gdy miesiąc błyśnie) cichą radością, że będą
Dziwić się temu, czemu co nocy się dziwią...

Na widnokręgu księżyc wyrwał się z ciemności,
Przedarł się przez chmur śnieżną siejbę i drzew ciszę,
Tknął polanę Gatunkiem swej srebrnej miłości
I światłem zagrał w sople jak w szklane klawisze...

A drzewom krew zamarła ocknęła się w żyłach
I radością ruszyły się w ziemi koronie...
Powiew niepokój budzi w białych śniegu pyłach,
Padających jak kwiaty z niebiosów w omdlenie...

I srebrna zawierucha śniegu i księźyca
Zapukała w wesołe okna cieplej chaty...
Drzwi się rozwarły, blade wyjrzały z nich lica
I wyszedł z izby starzec biały i brodaty...

Miał biały płaszcz włochaty śnieżystym kożuchem,
Na który długa broda kładła srebro siwe;
Włos mlecznej siwej głowy żył wiatru podmuchem
I zatarł starzec ręce ucieclią szczęśliwe...

Przesunął wzrok po soplach lśniących szklanym sznurem,
Uciszył dłonią wiatru zabawy i swary,
A śnieg na skroń mu padał... padał... aż kapturem
Wysokim, miękkim nakrył mu głowę i bary...

Starzec wziął dwie gałązki w dłonie... ważył chwilę
I zagrał w sople lodu jak w szklane cymbały...
Płaty śniegu się porwą jak białe motyle
I zawiodą marzący, lotny taniec biały...

A biały gędźbiarz zimy gra... Bór słucha czarny
I słuchając polanę obstąpiły kołem
Zwabione wilki, dziki, niedźwiedzie i sarny,
Oszołomione cudu śnieżnego żywiołem...

A biały gędźbiarz zimy gra.,. W lodowe sople
Dzwoni, aż w sen rozpieścił okrąg leśnej głuszy...
Padają kwiaty śniegu i jak szklane krople
Spadają dźwięki w biały zachwyt naszej duszy...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

97.
Od ciebie z dala żyłem w ciągłej zimie,
O ty słoneczne zmiennych pór wesele!
Śniegi i lody, i mroki olbrzymie
Nagi mi grudzień dookoła ściele!
A przecież letnie były dni te, nowa
Jesień, ciężarna powiewami wiosny,
Niby po mężu już umarłym wdowa:
Zaczęła rodzić, ale bezradosny
Zdał mi się płód jej; wszystkie jej owoce
Są jak bez ojca; letnich dni ponęta
Jest-li przez ciebie; wszak nawet sieroce,
Gdy ciebie nie ma, milkną mi ptaszęta,
A jeśli nucą, pieśni ich ponure,
Że liść aż więdnie: zimy widzą chmurę.
Wiliam Szekspir tł. Jan Kasprowicz

XCVII
Jakże podobna zimie jest rozłąka
Z tobą, radości przelotnego roku!
Jakiż chłód czułem, w jakich żyłem mrokach!
Jaka grudniowa pustka była wokół!
A przecież właśnie przechodziło lato
I jesień płodna, cała w drogich plonach,
Niosąca wiosny urodzaj bogaty
Jak owdowiała i brzemienna żona.
Lecz dla mnie były te plony dojrzałe
Gorzkim owocem mego smutku tylko,
Bo czym bez ciebie jest lato wspaniale?
Gdy ciebie nie ma, nawet ptaki milkną
Lub taki smutek rozbrzmiewa w ich śpiewie,
Że drżąc przed zimą, liść blednie na drzewie.
W. Shakespeare tł. Maciej Słomczyński
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Jo.




















http://maron89.wrzuta.pl/audio/5WILFZ34kiO/maryla_rodowicz-_na_odleglosc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych.
Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej komfortowy dział infernalny, bez smoły, ognia i tortur fizycznych.

Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować triumfalnego pochodu awangardy.

Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego
malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma
lepszy rząd - to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego,
Fra Angelico i Bacha.

Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre
wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Ładne.
Naprawdę.
Gdzieś na regale mam ten text tyle, że po angielsku.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Jedni i drudzy

Są jedni, którzy wiecznie za czymś gonią,
Za jakaś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
Lecz żyją walką serdeczną.
I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
I depczą pod swoją nogą.

Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i i zimni z pozoru,
Bo widzą walki daremność.

Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
I własne serce ich karze!

Gdy się spotkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
Wzajemnie zazdroszczą sobie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Od - do Lieberta...

D z i e w c z y n a:
Czy pan ją widzi? Czy ona się śni?
Czy też nadbiega - nagła jak z pagórka?

P o e t a:
Ona wynika z brodawek ogórka...

D z i e w c z y n a:
Pan kpi.
Pan ją jedwabnie - pan ją jak motyla
Po takich złotych i okrągłych lasach...
To jest jak z Dafnis bardzo czuła chwila...

P o e t a:
Owszem. Jak ostro
Całowany tasak.

D z i e w c z y n a:
Rozumiem pana. Z wierzchu ta ironia,
A spodem czułość podpełza ku sercu...

P o e t a:
Dlaczego z pani jest taka piwonia,
Co czce zawzięcie być butelką perfum?...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Mój Anioł


Mój Anioł co wieczór
Pierze skrzydła w pralce
Zawiesza je troskliwie
Nad kuchennym piecem
Na gwoździu wbitym w ścianę
Wiesza aureole
I tak bardzo po ludzku
Włosy czesze przed lustrem
Rano wstaje jak wszyscy
Wkłada strój roboczy
Dzwoni z budki do Boga
I kłóci się o czyjeś jutro
A gdy wraca zmęczony
Od drzwi pyta o obiad
I zagłada do garnków
Całując mnie w ramie
Anioł nigdy nie upada.
Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie.
Człowiek upada i powstaje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Psalm Wigilii

I
O, dzięki Tobie, Ojcze ludów Boże,
Że ziemię wolną dałeś nam i nagą,
Ani oprawną w nieprzebyte morze,
Ni przeciążoną gór dzikich powagą,
Lecz jako piersi otworzoną Boże...


II
Więc na arenie tej się nie ostoi
Przeciwnik żaden, jeno mąż bezpieczny
I ten, co za się nierad szuka zbroi,
Ale zupełny, wcale obosieczny,
Który jak gwiazda w niebie czystym stoi.


III
I za to jeszcze dzięki Ci, o Panie,
Że człek się ówdzie laurem nie upoi
Ani go wiatrów ciepławych głaskanie
Prze atłasowi w nicość i rozstroi
Na drzew i kwiatów motyle kochanie.


IV
Strzeliście w niebo spojrzy on ku Tobie,
Który przez stajnię wszedłeś do ludzkości,
I w grobie zwiędłych ziół leżałeś w żłobie,
I w porze ziemskich próżnej zalotności,
I kiedy cały świat się tarzał w grobie.


V
Za prawo tedy do Polski obszaru
Dziękujem Tobie, któryś niezmierzony,
Wszech-istny jednak z obłoków wiszaru
Patrzący na świat w prawdzie rozdzielony
Światło-cieniami czaru i roz-czaru.


VI
I który łaski zakreślisz promieniem
Dzielnicę ludów w czas ludów chaosu,
Tak, jako morze obszedłeś pierścieniem
I nie rzuciłeś gór na wagę losu,
Lecz najpodlejszym bawisz się stworzeniem.


VII
Do Ciebie, Ojcze Ojczyzn, się podnosim
W tym to ubóstwie naszym bardzo sławnym,
I w tej nadziei, co po skrzydeł osiem
Przybiera co dzień i w płaczu ustawnym,
I w bólach, które tak mdło jeszcze znosim.


VIII
O, dzięki Tobie za państwo boleści,
I za męczeńskich koron rozmnożenie,
I za wylaną czarę szlachetności
Na lud, któremu imię jest cierpienie
I za otwarcie bram... nieskończoności
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

poetą jest ten który pisze wiersze

i ten który wierszy nie pisze



poetą jest ten który zrzuca więzy

i ten który więzy sobie nakłada



poetą kest ten który wierzy

i ten który uwierzyć nie może



poetą jest ten który kłamał

i ten którego okłamano



poetą jest ten co ma usta

i ten który połyka prawdę



ten który upadał

i ten który się podnosi



poetą jest ten który odchodzi

i ten który odejść nie może
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

W dzień Bożego Narodzenia
Radość wszelkiego stworzenia
Tylko Polacy płaczą.
Twarze u nich niby uśmiechnięte
Ale serca pod uśmiechem ściśnięte
Rozpaczą.
Raju utracony
Kraju opuszczony
Trzej królowie pogubili
Złociste korony-
Ptaszki w górę podlatują,
Jezusowi wyśpiewują
Hosanna!
Wół ryczy i wesołek
Pokrzykuje osiołek
i uśmiecha się Panna.
Biegli w takiej zamieci-
Jeden, drugi i trzeci-
I na mrozie zgrabiały im ręce-
jakże staną królowie-nędzarze
Przed tą radością w stajence?
O, Dzieciąteczko, w żłobie,
Przebacza naszej żałobie!
Uśmiechamy się. Siły ostatkiem.
Już twarze łez się wstydzą,
Już oczy przez łzy nie widzą,
Trzęsie się ręka z opłatkiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

piękne

myśli moje biegną do łagiernych baraków na dalekiej północy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

pięknie, pięknie. ale poezja to nie fast-food, który serwuje się na zasadzie "następny proszę". kolęda hemara aktualna jak nigdy. oczywiście, ze tego nie czujemy, bo smutek zaleczyliśmy czasem. zdążyliśmy zaplanowac i zrobić remonty, wyprawić dzieciaki do szkoły, nabrać lub spłacić kolejne kredyty i jakoś to życie się kula. jednak historia oceni, ze to najsmutniejsza wigilia, jaką moje pokolenie przeżyło. w 96 domach puste miejsce przy stole jest dziś puste w najbardziej przerażającym znaczeniu.

tekst długi wkleję teraz, ale poruszający. wklejam, bo myślę, że niewiele w nim polityki, a sporo szczerego żalu. na mnie czas. radosnych wszystkim życzę

Przy wigilijnym stole przygotowano miejsce dla gości z daleka. Potrawy gorące, opłatek leży na stole, świeca coraz bardziej spalona, pełna nadziei melodia unosi się w powietrzu.

Długi stół gromadzi skupioną na czekaniu rodzinę. Przybysz z daleka spóźnia się. Nikt nie chce siadać bez niego do stołu. Nie ma go, bo musi przejrzeć ostatnie płynące do najwyższego urzędu dokumenty, może wypatruje żony, która chce przed świętami zadbać o wszystkich mieszkańców pałacu. Przyjdzie z naręczem pięknych tulipanów i poprawi mu przekrzywiony krawat.

Jeszcze ich nie ma.

Trzeci gość do późna w nocy pracował nad archiwaliami. Pewnie nie zdążył na czas, bo znowu zaskoczyły go święta. Jak się pojawi, opowie o średniowiecznych zwyczajach, z których zostały kolędy i szopka wymyślona przez św. Franciszka.

Niech już przychodzi.

Czwarty czyta pewnie listy od pokrzywdzonych. Upomni się przed Wigilią o niesłusznie przetrzymywanego w więzieniu. Napisze do burmistrza prośbę, by nie zostawiał bez opieki wdowy, przyjrzy się sprawie, w której sąd bardzo spieszył się z wyrokiem.

Spóźnia się okropnie.

Piąty siedzi jeszcze w banku. Ma dużo pracy, bo trzeba uzupełnić kolekcję monet. Na każdej znajoma twarz, każda nagle okazała się potrzebna, by zdobić złotówkę.

Dlaczego jeszcze nie przyszedł?

Szósty dzwoni do kolegów ze Świętokrzyskiego. Wiedzą, że bez niego wszystko tam może się rozpaść. Każdemu musi złożyć życzenia. Nigdy nie przerywa pracy.

Mógłby już skończyć rozmawiać.

Siódmy próbuje przekonać ministra finansów, by zostawił choć trochę pieniędzy na kulturę. Wkrótce ludzie mogą przecież zapomnieć o polskim dziedzictwie.

Czemu akurat teraz nie ma czasu?

Dziewięćdziesiąt sześć pustych miejsc czeka na spóźnionych gości. Polska Wigilia musi się dzisiaj odbyć bez nich. Odeszli w momencie, gdy ani my, ani też oni się tego nie spodziewali. Rozdzielono rodziny i przyjaciół. Zabrano ludzi, którzy nam przewodzili. Ta strata dotknęła niemal wszystkich.

Przez ból, którego w tym roku doznaliśmy, jesteśmy dzisiaj razem. Jesteśmy z tymi wszystkimi, którzy zostali bez bliskich. Jesteśmy z każdym, kto poczuł się zraniony. Z tego cierpienia może narodzić się inna Polska. Niech ta Wigilia będzie początkiem owych narodzin, których istotą jest przychodzący na świat Bóg.

T. Sakiewicz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

A ja kiedy wczołgam się na poziom wigiljnego stołu z idealnie dobraną maską, gdy nażrę się pierogów i poppiję barszczem, przetrawię i już rozpakuję prezenty, kiedy cały patos pieprznie o bruk to se wtedy pójdę nocą na spacer zapalić.
Będę myślał tylko o jednym człowieku.
Pójdę se do kościoła pomodlić za niego.
Myśli to też energia - to se będę myślał dobrze o działkowym Krzyśku.
Siedzi sam każdego dnia w roku na działce, od nikogo nic nie chcąc i o nic nikogo nie prosząc, paląc w piecu i popijając najtańsze wino dostępne na Obłużu, zdając sobie sprawę, że nikomu nie jest potrzebny i świat świetnie sobie radzi bez niego.

http://www.youtube.com/watch?v=NYHZwPT0f80&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

No tak.
Kaczyński na Wawelu wśród królów a Tomasz Sakiewicz wśród najlepszych poetów świata.
Tylko pisowiec może być tak zadufany i mieć tak wysokie mniemanie o sobie i własnej formacji by nie widzieć w tym żadnej niestosowności.
No to faktycznie niezła perełka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

więcej jadu, proszę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Dziś, kiedy życia mego słońce z wolna spada,
ni przyjaźń mnie otacza, ani wdzięczność ludzi;
z jednej strony mej stoi melancholia blada,
z drugiej cień, gdzie nadzieja niczego nie łudzi.

A przecie w tej "z słoniowej kości mojej wieży"
niejeden bok się szczerą ludzką krwią czerwieni,
niejeden jęk ludzkości w fundamencie leży
i u szczytu dusz ludzkich dość świeci płomieni.

Dziś, kiedy życia mego słońce dąży spadać,
jedno li widzę, czego trzeba mi żałować:
żem był zmuszony słowo moje wypowiadać,
a nie mogłem li sobie w sobie go zachować.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Rozjaśnił się dzień żałoby
I dzień gorzkich prób...
Między nasze wielkie groby
Otworzył się grób
I na słońce wydał z siebie,
Co umarłe było,
I w mdlejącą pierś narodu
Życiem tchnął i siłą.

Rozjaśnił się dzień ucisku
I niedoli dzień,
W nagłym dusz miliona błysku
Stu lat pierzchnął cień...
Nad ziemicą czarnych smutków,
Od morza do morza,
Ogniem życia i nadziei
Zapłonęła zorza.

Przesilił się mrok zwątpienia,
Wypełnił się cud...
Oto ramię u ramienia
Cały stoi lud...
Rozwalonych świątyń ducha
Wznoszą się kolumny,
A z tułactwa powracają
Wielkie nasze trumny!

O, nie prochy martwych kości
Wnoszą do tych bram,
Ale życia i dzielności
Tchnienie dają nam...
Ale idą, jako wielka
Zapowiedź żywota,
Przed wolności idą świtem,
Jako jutrznia złota.

Między króle i hetmany
Nowy przybył król!
Cierniem był koronowany,
Namaścił go ból.
Rządy dusz sprawował wiernie
W nieśmiertelnej mocy,
Wieszczym słowem wskrzeszał ducha,
Jak dawni prorocy.

Niechaj zagrzmi Wawel stary
W Zygmuntowski spiż!
Niech okwieci lud te mary,
Niech okwieci krzyż...
Niechaj wejdzie wieszcz narodu
W progi swojej ziemi,
Powitany, pozdrowiony
Głosami bratniemi.

...A zawitaj, gospodynie,
A zawitaj nasz!
Weź lud polski w tej krainie
W ducha twego straż...
Niech twe serce, wielkie serce,
Co dla braci biło,
Zjednoczeniem będzie naszym,
Naszych czynów siłą!

A zawitaj, gospodynie,
A zawitaj nam!
Tu, gdzie stara Wisła płynie,
U Krakowa bram,
W chacie naszej cię przyjmujem,
Synowie boleśni,
Strojąc lutnię ku radosnej
A łez pełnej pieśni!

Nowa tu dziś wielka unia
Tryumf święci swój...
Myśli, uczuć to komunia
Na żywota bój...
Kto dziś wierny, kto dziś ufa
W przyszłych dni zaranie,
Temu według wiary jego
Spełni się a stanie.

Bracia! Z jednej wielkiej chwili,
Snuć umiejmy czas...
Niech to, cośmy tu przeżyli,
Długo krzepi nas...
Niechaj ten, co nas miłował,
Cierpiał za miliony,
Życiem naszym, czynem naszym
Będzie uwielbiony!

Jedno czucie dziś w ojczyźnie,
Jeden tylko duch...
Wskroś przez serca idzie bliźnie
Jeden wiew i ruch...
Co rozdarte, rozerwane,
To się czuje blisko;
Myśli nasze, czucia nasze
Jedno dziś ognisko!

Bracia! Weźmy z tego znicza
Choć po jednej skrze...
Niech jak gwiazda tajemnicza
W sercach pali się!
Niechaj w Litwie i w Koronie
Płomień się roznieci
Ducha tego, co nad nami
Jako zorza świeci!

Bracia! Z tej grobowej ziemi
Weźmy choćby źdźbło...
Święćmy czyny ją męskiemi,
Święćmy męską łzą...
Jak relikwie ją ponieśmy
Pod rodzinne strzechy;
W swojskiej pieśni, w swojskim słowie
Szukajmy pociechy!

Niech więc zagrzmi Wawel stary
W Zygmuntowski spiż...
Niech okwieci lud te mary,
Niech okwieci krzyż...
Niechaj wejdzie wieszcz narodu
W progi swojej ziemi.
Powitany, ośpiewany
Pieśniami naszemi!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

:)

No to oprócz Gregorego Rymopisa mamy kolejnego poetę ;))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

To może ja wkleję co mnie się podoba iiiiiiiii idę na makowca :)

"W noc cichą czuwam, a myśl wytężona
Lecących światów chrzęst płomienny słyszy...
I drżę, i tęskne wyciągam ramiona
Do tajemnicy nurtującej w ciszy.

O! niech mi powie, kto gwiazd myślą sięga
I szmeru tajnych prądów życia słucha,
Gdzie jest tym prawdom złożona przysięga,
Któremi ludzkość karmi swego ducha?

Komu i na co jej walki, jej cele?
Gdzie ujście mają jej znoje, jej trudy,
Jej uniesienia, jej ból, jej wesele?
Gdzie lecą wieki? i gdzie idą ludy?

Czy ty, przyrodo, chwytasz ich porywy
Słońcu na strzały do złotej cięciwy?
Czy z nienawiści kujesz klęsk swych miecze?
Czy w perły ścinasz gorzkie łzy człowiecze?


Czy z myśli mędrców budujesz gór szczyty?
Czy z serc niezłomnych wykuwasz granity?
Czy z młodych marzeń przędziesz chmurki płowe?
Czy z tęsknot deszcze lejesz brylantowe?

Czy z smutków czarnych dzikie wznosisz puszcze?
Czy uściśnienia przeobrażasz w bluszcze?
Czy z pocałunku stwarzasz różę białą?
Czy z cichych dumań zmierzchom dajesz ciało?

Czy ty, przyrodo, uśmiechy radosne
Zaklinasz w kwiaty? chwilkę szczęścia — w wiosnę?
Nadzieję w ptaszka, co rankiem świegoce?
Przyjaźń w gwiazd światło? miłość — w letnie noce?

Czy ty z narodzin i śmierci okrzyku
Zgłoski wykuwasz w tajemnym języku?
Czy ty z uniesień wichrom ciało dajesz,
A ostrzem wzgardy dyament w ziemi krajesz?

Czy ty zwątpienie w mgły rozsnuwasz ciemne?
Rozpaczą ognie podsycasz podziemne?
Z tajnych udręczeń rdze osadzasz krwawe,
A żądze topisz w buchającą lawę?

Czy z wielkich czynów światy stwarzasz nowe?
Czy krwi wylanej rzeki rubinowe

Przed nowem słońcem przepromieniasz w zorze?
Czy pragnieniami chłoszczesz sine morze?

Czy głuche gniewy zaklinasz w wulkany?
Wzruszenia tłumów — w grzmot powstrzymywany?
Krzywdy rozwierasz w przepaście bezdenne,
A w pomście — gromy rozpalasz płomienne?

Jak ptak nad morzem, tak na skraju świata
Myśl niespokojna, w skrzydła bijąc, lata,
I wskróś przeniknąć pragnie nurty mętne,
I w ciszę rzuca pytania namiętne.

Pójdę, gdzie tchnienia czas nabiera w biegu...
Pójdę, gdzie przestrzeń linje swe rozmierza...
Tam, na przepastnym pochylę się brzegu,
Gdzie nicość w życie, jak piorun uderza...

Tam oko w oko z tajemnicą stanę,
Wieczne ogniwa bytu liczyć pocznę,
Aż prawda zrzuci zasłony obłoczne,
I duch mój przejrzy to, co niezbadane"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

erbe, masz słabe merytoryczne podstawy. ani na wawelu nie leżą sami królowie, ani tym samolotem nie lecieli sami pisowcy, ani w felietonie sakiewicza w większości nie była mowa o pisowcach i wreszcie żaden tam ze mnie pisowiec (ja miałbym socjalistów popierać, a kysz!) zresztą napisałem, że wklejam to dlatego, że jest szczere i poruszające a nie polityczne. śmiało, wklej szymborską. na pewno nie napiszę ci, żeś platformers bo wklejasz apologetkę stalina i pupilkę gajowego. nie napiszę, bo mi nie wszystko się kojarzy z polityką. zwłaszcza w wigilię. choć miło mi, że tak was męczy ten wawel, drodzy młodzi, wykształceni, zadłużeni. zabawne, że na początku wcale nie miałem przekonania do tej decyzji, dopiero wasze plucie jadem przekonało mnie o jej słuszności.
przy okazji, jakbyś bywał tu częściej to wiedziałbyś, że urok tego forum polega na odbieganiu od głównego tematu. wszystkiego dobrego w nowym roku. z rządem 1000-lecia, wyższym vatem, rozpędzonym zegarem długu, benzyną za 5 zł, spóźnionymi pociągami i iskanderami pod granicą od dziadka mroza. to w końcu pikuś, najważniejszy jest ten wawel.
a jednak. dałem się sprowokować i pojechałem politycznie. no to masz noblistkę osadzoną w politycznym kontekście. tylko relanium zażyj zanim odpiszesz

http://kokos.salon24.pl/261742,orzel-bialy-czyli-komorowski-dziekuje-po-raz-drugi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Jaki będę, Ty wiedziałeś od początku.
I od początku każdego żywego stworzenia.

To musi być okropne, mieć taką świadomość,
w której są równoczesne
jest, będzie i było.

Żyć zaczynałem ufny i szczęśliwy,
pewny, że dla mnie co dzień wschodzi słońce,
i dla mnie otwierają się poranne kwiaty.
Od rana do wieczora biegałem w zaczarowanym ogrodzie.

Nic a nic nie wiedząc, że Ty z Księgi Genów
wybierasz mnie na nowy eksperyment,
jakbyś nie dosyć miał na to dowodów,
że tak zwana wolna wola
nic nie poradzi wbrew przeznaczeniu.

Pod twoim ubawionym spojrzeniem cierpiałem
jak liszka żywcem wbita na kolec tarniny.
Otwierała się przede mną straszność tego świata.

Czyż mogłem nie uciekać od niej w urojenie?
w trunek, po którym ustaje szczękanie zębami,
topnieje gniotąca pierś rozpalona kula
i można myśleć, że jeszcze będę żyć jak inni?
Aż zrozumiałem, że tylko błądzę od nadziei do nadziei
i zapytałem Ciebie, Wszechwiedzący, czemu
udręczasz mnie. Czy to próba, jak u Hioba,
aż uznam moją wiarę za ułudę
i powiem: nie ma Ciebie ni twoich wyroków,
a rządzi tu na ziemi tylko przypadek?
Jak możesz patrzeć
na równoczesny, miliardokrotny ból?

Myślę, że ludzie, jeżeli z tego powodu nie mogą uwierzyć,
że jesteś, zasługują w Twoich oczach na pochwałę.

Ale może dlatego, że litowałeś się bez miary, zstąpiłeś na ziemię, żeby doznać tego, co czują śmiertelne istoty.

Znosząc ból ukrzyżowania za grzech, ale czyj?

Oto ja modlę się do Ciebie, ponieważ nie modlić się nie umiem.

Bo moje serce Ciebie pożąda, choć wiem, że nie uleczysz mnie.

I tak ma być, żeby ci, którzy cierpią, dalej cierpieli, wysławiając
Twoje Imię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Jak one te ludzie brudzo
To opadajo rence
Jak pracujo brudzo
Jak nocujo brudzo
Jak się nudzo brudzo najwiencej

Jak one te ludzie wstydu nie majo
Że też na mnie oglondać to padło
Po hotelach się gzo, pornografie uprawiajo
Ja wiem wszystko, do mnie idzie każde jedne prześcieradło

Jak one te ludzie, kiedy robio ze sobo koniec
Te ludzie różne nie pomyślo nawet
Tylko żyły sobie ciach! i zadowolone
A to potem wszystko musi być na mokro szorowane
(Na sucho nie pójdzie)

Ja wszystko robie i tera powiem
Że wszystko złe, co na świecie jest
To jest dlatego, że ludzie
Nie sprzontajo po sobie

Jak one te ludzie chco mieć wygodnie
Najbardziej konsumpcyjna jest młodzież
Do tego nawet doszło, że się relaksujo w spodnie
Ja wiem wszystko, do mnie idzie każda jedna odzież

Jak one te ludzie, co chco zrobić lepiej
Nie pomyślo nawet, ile przy tym się nabrudzi
Tylko w ksinżkach czytajo, bide taki klepie
Ja tam wogle nie rozumiem takich ludzi

Ja jestem człowiek i tera powiem
Że wszystko złe, co na świecie jest
To jest dlatego, że ludzie
Nie sprzontajo po sobie

Ja też jestem człowiek i tera powiem
A róbżesz rewolucje jeden z drugim, rób
Tylko potem
Posprzontaj po sobie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

no dobra. zainspirowałeś mnie. kupie se ratlerka i nazwę go perełka.

a teraz proszę się wyciszyć bo będzie naprawdę wybitny wiersz. niestety przez tę twoją poetycką biegunkę utonie on wśród sekstyliona poprzednich. a szkoda bo jest naprawdę wybitny

* * * (Odchodzimy sobie pomalutku...)
Sergiusz Jesienin

Odchodzimy sobie pomalutku
W tę krainę, gdzie cisza i błogość.
Może czas już i mnie zbywszy smutku
Zbierać marny dobytek - i w drogę!

Ukochane brzozowe zagaje!
Ziemio ty! I wy, równinne piachy,
Wobec tych, co idą w wieczne kraje,
Trudno smutek skryć uśmiechem błahym

Nazbyt mocno kochałem na świecie
Wszystko to, co duszę w ciało stroi.
Pokój wam, osiki, co szepczecie
Liść rozplótłszy nad odbiciem swoim.

Wiele myśli przemyślałem w ciszy,
Wiele pieśni o sobie złożyłem.
Na tej ziemi, co jęk zewsząd słyszy,
Jam szczęśliwy po prostu, że żyłem.

Że kobiece całowałem piersi,
Gniotłem kwiaty i trawy w parowie,
I że zwierząt, braci naszych mniejszych,
Nigdy pałką nie biłem po głowie.

Wiem, że tam nie rozkwitają gaje,
Że nie dzwoni kłos łabędzią szyją,
Więc przed tłumem idącym w te kraje
Zawsze czuję dreszcz, nim w mrok się skryją.

Wiem, że w kraju tym wiatr nie obudzi
Pól stojących w złotej mgle promieni.
To dlatego ukochałem ludzi,
Którzy żyją tu ze mną na ziemi.

1924
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

A ja Ci macham ręką z odległości 6 m. przed godz. 23, a Ty nic :))
bym się dobrze z klatki rozpędził i ślizgnął to bym wylądował pod kołami Twego białego bulgożera ;)
pozdrówka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Swoją drogą to dziwne.
Mieszkać kiedyś tak blisko siebie i nigdy nie wypić razem piwka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Żył raz Frajer
Wierzył w bajer
Potem umarł

Nad grobem cztery
Inne Frajery
Wbite w gajery
Wytarte, starte
W cholernym słońcu
Stali bez końca
Jakby po piwo
Albo ćwiarę

Aż wreszcie jeden
Niemłody Frajer
Łzę łyknął gorzką
Jak zajzajer
I w taki gorąc
O suchym gardle
Na siebie biorąc
Żałobne parle
Powiedział:

Przyjacielu
Trochę serca nam ubyło
Ile naprawdę
Jeszcze nie wiemy
Pamięć o Tobie
Poniesiemy
Zrobimy z nią
Ile umiemy
Ci co z urzędu
Wieńce kładli
Musieli odejść
Do swych spraw
Nas tak jak Ciebie
Czas nie nagli
Frajerzy zawsze
Mają czas
Bracie spod jednej anatemy
Żegnamy Cię i dziękujemy

Że Ci się chciało
Być zakałą
Gdy wystarczało
Głośno klaskać
Że Ci się chciało
Widzieć całość
Gdy wystarczała
Biała laska

Że Ci się chciało
Być tylko sobą
Zwyczajnie dobro od zła
Odróżniać
Kiedy nikogo
Nie było obok
Tylko służalcza
Szepcząca próżnia

Że Ci się chciało
Myśleć tak mało
O swoich własnych
Nielekkich losach
Że Ci godności
Wystarczało
By nie dorzucać
Drewna do stosów
Że Ci się chciało...

Że Ci się chciało
Ciężki Frajerze
Przeżyć po ludzku
Swe ludzkie życie
Choć w zmartwychwstanie
Nikt z nas nie wierzył
Ni w wieczną rzeczy pamięć
W granice
Bracie spod jednej anatemy
Żegnamy Cię
I dziękujemy

Cztery frajery
Wbite w gajery
Jeszcze postały
Chwilkę na słońcu
Ptaszki ćwierkali
A oni stali
Po dobrej chwili
Poleźli w końcu

I zapomnieli dać po czerwońcu

Ja bym takiego klienta
W życiu nie wpuścił na cmentarz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Zupełnie nie wiem co się tutaj dzieje
Gdy widzę to wszystko niemalże truchleję
Ten świat już pędzi tak szybko
A ja szaleństwa jestem blisko
Ale czuję Twoją opiekę
Pozwala mi bym jakoś szedł przez życie swoje
Bo gdy Ciebie by ze mną nie było
W gruzy by wszystko runęło

Hej, popatrz siostro, co z twoim bratem robią
Hej, czy na śmierć, czy na zatracenie wiodą
I popatrz siostro, co czynią z twoim bratem
Za to co mówił wsadzono go za kraty
I popatrz Mamo, co dzieje się z twym synem
Schwytano go i dano mu linę
I popatrz Ojcze, co dzieje się z twą córką
W ciągu sekundy znalazła się za burtą

Więc powiedz Ojcze, czy ze mną chcesz rozmawiać
Czy cieszysz się, gdy widzisz moją postać
Dopóki taka twoja wola, taka moja dola
Jaki bym nie był, to z Tobą chcę pozostać
Więc powiedz Panie, czy jeszcze chcesz mnie widzieć
Hej, po tym wszystkim, co w życiu uczyniłem

Dopóki taka Twoja wola, taka moja dola
Lecz błagam Cię, daj z sobą mi pozostać
Lecz błagam Cię, daj z sobą mi pozostać

Tak wiele się zdarzyło co nie powinno
Zgubiło się i nie odnalazło
Ale czasem czynione świadomie
Bo głupieję w tym bydlęcym wagonie
Ale czuję Twoją opiekę
Pozwala mi bym jakoś szedł przez życie swoje
Bo gdy Ciebie by ze mną nie było
W gruzy by wszystko runęło

Hej, popatrz siostro, co z twoim bratem robią
Hej, czy na śmierć, czy na zatracenie wiodą
I zobacz siostro, co czynią z twoim bratem
Za to co mówił wsadzili go za kraty
I zobacz Mamo, co robią z twoim synem
Schwytali go i dali mu linę
Tak zobacz Ojcze, co dzieje się z twą córką
W tych parę chwil znalazła się za burtą

Więc powiedz Boże czy ze mną chcesz rozmawiać
Czy cieszysz się gdy widzisz moją postać
Dopóki taka twoja wola, taka moja dola
Jaki bym nie był, to z Tobą chcę pozostać

I powiedz Boże czy jeszcze chcesz mnie widzieć
Hej, po tym wszystkim, co w życiu uczyniłem
Dopóki taka twoja wola, taka moja dola
Lecz błagam Cię, daj z sobą mi pozostać
Lecz błagam Cię, daj z sobą mi pozostać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Kartofel

Kartofla w gorzelni, a w świecie człowieka -
Jedna kolej życia, jeden koniec czeka:
Na cztery epoki byt ich się rozkłada,
W pierwszej warzy się, smaży i gotuje,
W drugiej fermentuje,
W trzeciej opada,
A w czwartej - jakby nożem spruł:
Spirytus w górę, wywar idzie w dół.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Przyszedł rzeczowo żeby coś osiągnąć
ale już w pierwszych drzwiach kopniak
uśmiechnął się
kopniak wydał mu się dosyć dowcipny
spróbował znowu
kopniak
postanowił iść piętro wyżej
spadł znów na parter strącony kopniakiem
przywarował grzecznie w korytarzu
kopniak
kopniak w bramie
na ulicy znowu kopniak

więc zapragnął przynajmniej poetycznej śmierci
rzucił się pod samochód

i oberwał tęgiego kopniaka od szofera.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Perełki

Szczęście

Rozmyślam coraz częściej,
od pewnego wieczoru,
że chyba moje szczęście
jest zielonego koloru.

Więc niech ta zieleń we mnie rośnie
i niech mnie zewsząd otoczy
drapieżne, zachłannie, miłośnie -
zieleń jak twe oczy.

Niechaj mi będzie życie
oceanicznym dnem,
gdzie pływają morskie straszydła
o włosach z wodorostów
- zielone! Zielone niesamowicie! -
i gdzie wszystko jest snem.

Przeczytaj tę bajkę, nim uśniesz,
jeśli chcesz.
Szczęście? -
to co dzień dostać jeden uśmiech
i zwrócić jeden wiersz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum

muza na dziś (781 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

Jaka jest najlepsza strona do pobierania darmowych dzwonków? (11 odpowiedzi)

Cześć wszystkim, Czy kiedykolwiek bolała Cię głowa, szukając strony internetowej, z której można...

Gdzie żyje się lepiej, w Polsce czy w Niemczech ? (4 odpowiedzi)

Ktoś ma jeszcze wątpliwości ? Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to polecam rozmowę Miłosza Kłeczka z...