Praca w obozie
Proszę powstrzymać się od oceny mojej osoby, gdyż nie to jest tematego tego wątku. Otóż pewna osoba pracuje w małym miasteczku na jakąś śmieciową umowę (chyba zlecenie), lecz na samymi papierku nie ma żadnych warunków - takie to już realia w tym rejonie, że nie ma pracy i pracodawca robi co chce. Lecz to już przechodzi ludzkie pojęcie. Osoba ta pracuje u pewnej małej, dobrze prosperującej sieci handlowej. Pieniądze nie takie złe - 8 zł/h ,lecz po 16-18 godzin dziennie, często zdarza się(ponad połowa przypadków), ze przyjeżdzając o 22 do domu musi jechać z powrotem na 1 w pracy. Dzwonią do tej osoby nawet po pracy, nękają wręcz, traktują jak szmatę, a ta osoba jest naprawdę sumienna i pracowita. Stoi i wszystko kontroluje, odlicza staty od wypłaty, które zostały poniesione przez przeciążanie samochodu w transporcie, wyzywa, poniża. Nie chodzi już o o to czy można znależć inną pracę - w tym rejonie nie mozna. Chodzi o co innego. Powiem wprost, jak uwalić tego pracodawcę? To jest już jakiś kompletnie spaczony własciciel, nie mozna z nim w ogóle rozmawiać, obawiam się czy nie jest psychiczny.
Nie wymienię z nim już słowa, chcę go najzwyczajniej w świecie podpieprzyć. Gdzie, do kogo mogę zgłosić, mając na uwadze, że jest to umowa śmieciowa.
Nie wymienię z nim już słowa, chcę go najzwyczajniej w świecie podpieprzyć. Gdzie, do kogo mogę zgłosić, mając na uwadze, że jest to umowa śmieciowa.

