Re: Prawa Pracownicze
~smieciowy-pracownik
(12 lat temu)
1) Zasiłek tobie przysługuje, ale jeśli miałeś ozusowaną umowę i posiadasz formularz RMUA za ostatni rok. Znajomy tak dostał, ale nie wiem czy ten przepis zależy od humorów urzędnika i czy jest gdzieś zapisany - tego nie sprawdzałem.
2) Co do obietnic - sam to przechodziłem. Jeszcze nigdy nie pracowałem na etacie. Na studiach robiłem na zleceniu, wiadomo - czesne itd, interesowała mnie duża elastyczność, a tylko zlecenie taką wówczas oferowało. Nie była to moja "stała" praca i nigdy jej tak nie traktowałem.
W drugiej firmie ściemniano, ściemniano aż uciekłem. W trzeciej, w której obecnie pracuję przez kilka lat mówi mi się, że etaty są bardzo rzadkie i dostają je najbardziej zasłużeni. Mam dylemat, bo to praca, którą lubię, warunki nie są złe, ale właśnie to zlecenie...
BHP - podchodzisz pod nie z kurtuazyjności pracodawcy. Jedna firma może mieć taką politykę, inna nie. Jeśli spotykałeś się z tymi, które te zasady zrzucały również na śmieciowców - o tyle dobrze. W 1 pracy nie obowiązywały mnie, wykonywałem ciężką pracę nieujętą w tych regułach :)
Może od tego czasu się coś zmieniło, ale kilka lat temu z BHP tak własnie wyglądała rzeczywistość.
Największym problemem dla mnie nie jest samo zlecenie, tylko to, że wykonujesz pracę etatowca, a nie podlegasz pod prawa i ewentualną ochronę, która im przysługuje. Burzą się ludzie tylko o składki i podatki, a nie burzą się właśnie o brak jakichkolwiek praw towarzyszącym osobom wykonującą pracę jak na etacie.
I jeszcze jedno, jeśli człowiek na zleceniu dostaje do ręki 1800,- i miałby zmienić pracę na podobną, na etacie, gdzie dostawałby 1500 - myślicie, że by się zdecydował? Może i powinien, ale 300 złotych dla jednych to naprawdę bardzo dużo. Nawet nie patrzy na to, że mógłby potem dostać podwyżkę. Młody człowiek patrzy głównie na to, co może otrzymać na starcie.
Miałem takiego orła w pracy, który twierdził niezmiennie, że zlecenie nie jest takie złe, bo kredyt można dostać bez problemów, bo to też stabilna praca. No niestety stabilność może i gdzie nie gdzie jest, ale dużo mniejsza, mogą wywalić z dnia na dzień, na koniec miesiąca i tyle. Na etacie po trzech latach ma się przynajmniej te 3 miesiące wypowiedzenia i trochę czasu oraz ewentualnego zaplecza finansowego na poszukiwanie pracy. Takiemu zwolnionemu zleceniowcowi niewiele pozostaje. A wspomniany orzeł został zdegradowany, zgodził się na zlecenie (innej pracy by nie znalazł, zasiedziany mocno typ) i teraz dopiero widzi, jak bardzo fajna jest ta praca :)
Koleżanka pracująca na zleceniu została zwolniona jak poinformowała przełożonego o ciąży. Poszła do sądu i wygrała, ale niesmak pozostał.
0
0