Re: kacogenny sikacz gazowany cyklonem B
Pochodzę z Bydgoszczy i Kujawiak to było moje piwo bazowe. Wręcz poziom odniesienia, zeby nie powiedzieć benchmark :)
A Bractwo Kurkowe.... mmmm
To se ne vrati..
Kiedy zamieszkałem w Gdańsku, mało co mi smakowało.
Jedynie Krzepkie dało się pić.
Chłopaki z akademika na co poważniejsze imprezy robili wycieczki do Bydgoszczy.
Każdy brał plecak ze stelażem (wchodzi 40 piw) i szli na pociąg.
Po 2 godzinach (TAK! wówczas można było dojechać z Wrzeszcza do Bydgoszczy w mniej niż 2h!) wysiadali w Brombergu i kupowali piwo w pierwszym lepszym warzywniaku (to też była niewątplliwa przewaga - w Gdańsku trzeba było jeździć i szukać, gdzie akurat rzucili piwo).
A powrót był już samą przyjemnością... Wiadomo, że piwo lepiej się nosi w sobie niż na sobie :)
Na szczęscie, przez kolejne 2h nie dało się wypić tyle, zeby nie dotrzeć do akademika :)
Ale mam też ciekawostkę:
Zdarzyło mi się kiedyś być w Browarze Gdańskim
TO było ok 1988r
I tu Was zaskoczę:
Bodaj najlepsze piwo, jakie w życiu piłem - to własnie tam. z linii produkcyjnej.
Tuż po filtracji a jeszcze przed nasyceniem CO2.
Wszyscy byliśmy w szoku - co się potem z tym piwem dzieje, że kilka dni później już jest to bryndza?
Pani Magda, główny technolog w Browarze, nie umiała tego wytłumaczyć. Snuła jakieś teorie, ale nie była sama do nich przekonana.
0
0