Reformy w edukacji?
Zastanawiam się jak oceniać próby zmian w organizacji edukacji, których świadkiem jesteśmy aktualnie - nie chciałbym wchodzić w merytoryczne zagadnienia, nie jestem specjalistą. Natomiast bardzo mnie martwi poziom debaty publicznej (a właściwie jej brak) w tym temacie i sposób w jaki "Miasto" próbuje wdrażać swoje nowe koncepcje. Jako mieszkaniec chciałbym, na przykład, zapoznać się z rzetelnym pomiarem jakości pracy placówek, których zmiana dotyczy - czyż nie zasadne jest twierdzenie, że argumenty, jakimi się posługują rządzący naszym miastem, takimi jak: "optymalizacja", "elastyczne wykorzystanie kadry" czy "lepsze zarządzanie" można wykorzystać w każdym momencie, do każdego podmiotu i tak na prawdę nie mówią one o niczym? Zaś pomysł centralizacji (myślę o poradniach psychologiczno - pedagogicznych) jako sposób na przybliżenie pomocy do osób jej potrzebujących należy uznać za szczególnie kuriozalny ! Mówienie w tym aspekcie o jakichkolwiek oszczędnościach jest nieporozumieniem. Bywa tak często gdy próbuje się do wrażliwych obszarów społecznych, jako jedyne kryterium oceny, zastosować proste prawa ekonomii. Zastanawiam się cały czas skąd taka determinacja i pośpiech. Czy nie warto by było zacząć od opracowania długoterminowej strategii edukacyjnej Miasta, opartej na analizie zasobów i potrzeb - tak na prawdę na określeniu wizji jak ma wyglądać edukacja w Gdańsku za kilka i kilkanaście lat ?

