ŚWIADEK
Jak już mam swój suwaczek to mogę zacząć nowy wątek... :). Pewnie, żadna z Was nie uprawia czarnowidztwa i nie zastanawia się nad ewentualnymi, przykrymi kwestiami naszych ślubnych przygotowań (i tak trzymać), ale po wczorajszej, nieprzyjemnej akcji u mnie w domku, przyszło mi na myśl, że ze świadkiem może być różnie... Otóż Moje Kochanie poprosiło na świadka swojego brata - przyjaciela, z którym doskonale się rozumieją, często się spotykają itp - A wczoraj nagle boom -
pokłócili się okropnie (przez 2 lata nawet się nie sprzeczali), padły różne niepotrzebne słowa... Pewnie się na siebie poboczą i będzie jak dawniej, ale ja zastanawiam się co by było gdyby cała akcja miała mc tydzień przed ślubem? Czy któraś z Was słyszała o zmianie świadka na krótko przed ślubem? To chyba nie wpływa pozytywnie na atmosferę... Ale też nie mamy na to wpływu, bo dzieję się różnie - hmm chyba będe bardziej pokorna przed ślubem...:)
pokłócili się okropnie (przez 2 lata nawet się nie sprzeczali), padły różne niepotrzebne słowa... Pewnie się na siebie poboczą i będzie jak dawniej, ale ja zastanawiam się co by było gdyby cała akcja miała mc tydzień przed ślubem? Czy któraś z Was słyszała o zmianie świadka na krótko przed ślubem? To chyba nie wpływa pozytywnie na atmosferę... Ale też nie mamy na to wpływu, bo dzieję się różnie - hmm chyba będe bardziej pokorna przed ślubem...:)

