Skąd się bierze wolność
Ludzie w toku interakcji wypracowują wspólne ustalenia by uporządkować sposoby reagowania na wydarzenia i na zachowania poszczególnych członków wspólnoty. To grupa ustala wtedy reguły gry. Zbędne są jakiekolwiek kodeksy, bo wszyscy członkowie grupy są zainteresowani swoim statusem poważanego, spolegliwego członka grupy i nie chcą stracić reputacji. Gdy grupa sięga liczby Dunbara, tj. ok. 150 osób, czyli liczby krewnych lub przyjaciół danego członka grupy, jaką ustalił antropolog prof. Robin Dunbar z Oxfordu, kodeksy prawne są zbędne, wystarcza zbiór powszechnie znanych reguł moralnych czy obyczajowych, pozwalających nam określić położenie każdej osoby z grupy na skali reputacji.
Gdy grupa przekracza ten rozmiar, i w grupie pojawiają się osoby nam nieznane, co do których nie mamy rozeznania, a mogą one mieć nieprzewidywalny stosunek do reguł gry i mogą je naruszać, pojawia się konieczność kodeksowego uregulowania i wtedy pojawia się prawo, regulujące kwestie najbardziej istotne, dotyczące życia i własności i tworzy się państwowy aparat kontrolny.
W cywilizacji chrześcijańskiej, która rozwijała się dynamicznie i wymagała dużej swobody działania obie sfery są wyraźnie rozgraniczone – jest sfera moralna, której zakres regulowany jest wolnym sumieniem i jest sfera prawna, w której nie ma miejsca na dowolność.
W innych cywilizacjach tej wolności jest znacznie mniej, bo, tak jak np. w islamie, jest jeden drobiazgowy kodeks ujmujący wszystko i margines swobody sumienia w gruncie rzeczy nie istnieje. W judaizmie rygor jest mniejszy, niż w islamie, ale i tam Talmud przewiduje setki przepisów regulujących właściwe zachowania.
Tak więc regulator w chrześcijaństwie jest w autonomicznej głowie, w islamie na zewnątrz. Chrześcijanin poddaje swoje zachowanie wewnętrznej refleksji, muzułmanina interesuje zgodność zachowania z zewnętrznym przepisem i nie traci czasu na refleksję.
Gdy grupa przekracza ten rozmiar, i w grupie pojawiają się osoby nam nieznane, co do których nie mamy rozeznania, a mogą one mieć nieprzewidywalny stosunek do reguł gry i mogą je naruszać, pojawia się konieczność kodeksowego uregulowania i wtedy pojawia się prawo, regulujące kwestie najbardziej istotne, dotyczące życia i własności i tworzy się państwowy aparat kontrolny.
W cywilizacji chrześcijańskiej, która rozwijała się dynamicznie i wymagała dużej swobody działania obie sfery są wyraźnie rozgraniczone – jest sfera moralna, której zakres regulowany jest wolnym sumieniem i jest sfera prawna, w której nie ma miejsca na dowolność.
W innych cywilizacjach tej wolności jest znacznie mniej, bo, tak jak np. w islamie, jest jeden drobiazgowy kodeks ujmujący wszystko i margines swobody sumienia w gruncie rzeczy nie istnieje. W judaizmie rygor jest mniejszy, niż w islamie, ale i tam Talmud przewiduje setki przepisów regulujących właściwe zachowania.
Tak więc regulator w chrześcijaństwie jest w autonomicznej głowie, w islamie na zewnątrz. Chrześcijanin poddaje swoje zachowanie wewnętrznej refleksji, muzułmanina interesuje zgodność zachowania z zewnętrznym przepisem i nie traci czasu na refleksję.

