Chciałem sprawdzić czy na uda się dojechać na gapę pociągiem na Hel.
Chciałem sprawdzić czy udałoby się powrócić do praktyk z dawnych czasów, ale stchórzyłem w ostatniej minucie przed odjazdem pociągu, bo nie wiem kiedy bym wrócił.
Stwierdziłem, że lepiej na orłowskie molo uderzyć i rzeczywiście morze dzisiejszego wieczora takie nostalgiczne jest.
Za jakieś dwie godziny (ale to zależy może za trzy albo za cztery, zależy za ile się wydostanę z tego miejsca gdzie teraz jestem) spocznę na końcu orłowskiego mola z browarkami i będę zgłębiać tajemnice wszechświata. Bez piwa nie podchodzić ;)