Sylwester 2010/2011!!

Witam wszystkich!Bylem na Wzgorzu na Sylwestra,wszystko bylo by ok gdyby mojej bratanicy nie zostal skradziony telefon.kom ze stolu naszego,a kierownictwo nie zrobilo NIC!Kierownictwo tego lakoalu chowalo sie po kuchni i udawalo ze ich nie ma,tylko DJ probowal cos zrobic!co do jedzenia-pozostawia wiele do zyczenia.DJ i muzyka przez niego grana rewelacja,wnetrze male ale z urokiem.Pozdrawiam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Odpowiedź obiektu

Szanowny Panie Arku, fakt, zaginął telefon ze stolika Pańskiej Bratanicy. Dobrze Pan wie, że w tej sytuacji wezwana policja nie mogła zrewidowac kilkadziesiąt osób, tym bardziej właściciel lokalu. Trzeba pilnowac swoich dóbr osobistych w miejscu gdzie znajduje się wiele obcych osób a nie zostawiac je na stole. W żadnym lokalu nie stawia się żandarma przy stole dla gości. Kłamie Pan twierdząc, że kierownictwo chowało się po kuchni, skoro zarówno ja, jak i mąż (rozlewąjący alkohol dla gości)w ciągu całej imprezy byliśmy na sali, dostępni dla wszystkich. Pańska Bratanica domagała się ode mnie rekompensaty w postaci zwrotu pieniędzy za bilety na bal sylwestrowy, na co nie wyraziłam zgody i jestem pewna, że głównie to jest powodem nękania mojej osoby telefonicznie z różnymi dziwnymi insynuacjami ze strony Pańskiej Rodziny (najpierw Babcia, potem Ciocia, potem Mama, potem był kilkukrotnie niby potencjalny klient a wreszcie Wujek). To już jest niepoważne. Mimo tego przykrego incydentu Wasza Wnuczka/Siostrzenica/Córka/Znajoma/Bratanica i Pan też, bawiliście się jeszcze długo i wyszliście z towarzystwem jako jedni z ostatnich balowiczów. Odnośnie jedzenia (dotyczy rzekomo niedosmażonego, czy surowego kotleta o którym przypomniał sobie Pan po pół roku), tendencyjne - takie rzeczy zgłasza się obsłudze od razu, nie napisał Pan, że obsługa także chowa tak jak szefowa po kuchni, więc w tym wypadku było komu zgłaszac... Jeśliby coś takiego zaistniało, można było na miejscu zrekompensowac lub zamienic, zareagowac, gdyby taka uwaga nastąpiła, natomiast Pańska Wnuczka/Siostrzenica/Córka/Znajoma/Bratanica domagając się ode mnie zwrotu pieniędzy za bilety słowem nie wspomniała że coś takiego miało miejsce. Jak już Panu wspomniałam w naszej korespondencji, nie pozwolę na bezkarne szkalowanie mojej osoby oraz obsługi która pracuje ze mną stale od kilku lat, co do której ma Pan – Wujek/Babcia/Ciocia/Znajoma/Mama podejrzenia, że to może ona Was mogła okraśc, więc jeśli Pan lub Pańska Szacowna Rodzina nie przestanie mnie nękac - oddam sprawę w ręce prawników. Pozdrawiam serdecznie cała Pańską Rodzinę; Babcię, Ciocię, Mamę, Koleżankę, Bratanicę i Wujka. Bardzo przepraszam, jeśli kogoś jeszcze pominęłam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0