TO żyje :)

O perypetiach z działkową glebą pisałem w innym wątku.
Włozyłem w nią sporo zrębków, trochę obornika końskiego, zielonego nawozu i kompostu - a przede wszystkim: mnóstwo potu ;) ale za kilkukrotne przekopywanie ziemia mi się hojnie odwdzięczyła.

Mam teraz inny problem: nadprodukcję.
Wszystkiego za dużo. Mimo przetwórstwa (skończyły mi się już słoiki) i rozdawnictwa.
Wczoraj wywaliłem ogórki. We właściwym momencie nie miałem czasu i kiedy zabrałem się za ich zbieranie, były to już w wiekszości giganty nadające się tylko na sałatkę lub pikle. W ilości, jakiej nie byłem w stanie przetworzyć, zatem większość się zmarnowała (poszła na zielony nawóz).
Teraz mam taki sam problem z cukinią i kabaczkami.
image
Plon widoczny na zdjeciu (dobrze ponad 20kg) pochodzi wyłącznie z zaznaczonego obszaru ok. 1m².

Podobnie kabaczki
image
To z kolei urobek z nieco większego obszaru (jakieś 5m²), który wczoraj wysprzątałem, ale wcześniej zebrałem z tego kawałka przynajmniej drugie tyle ;)
image

Znacznie więcej, niż wczoraj zerwałem, wisi jeszcze na krzakach. I kompletnie nie mam już pomysłu, co z tym zrobić :D

Ten pasek przekopanej ziemi, widoczny na trzecim zdjęciu, przygotowałem pod krzaki porzeczek.
Zrobiłem je z kawałków patyczków zasadzonych wczesną wiosną. Doskonale się przyjęły i mam kilkanaście bujnie rosnących (ok. 1m wysokości) sadzonek.
Zastanawiam sie tylko, kiedy je przesadzać? Można teraz? Czy poczekać do końca okresu wegetacyjnego? A może wczesną wiosną?
Jakieś sugestie?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dobra. Troszkę poczytałem i pogadałem z bardziej doświadczonymi działkowcami.
Wyklarowało się z tego coś takiego:
Porzeczka dobrze znosi przesadzanie. To bardzo odporna i "łakoma życia" roślina. Skoro uschnięty przez zimę badylek wetknięty w ziemię rośnie w sadzonkę, tym bardziej gotowa sadzonka da sobie radę.
Ale generalnie wygląda to następująco: powinno się przesadzać rośliny (drzewka, krzewy) późną jesienią lub wczesną wiosną.
Oba terminy mają swoje plusy i minusy.
- jesienią, po częściowym lub całkowitym zrzuceniu liści. Roślina już się przygotowała na zimową hibernację. Od wiosny wystartuje bez problemów, bo do zimy korzenie zdążą się już wpić w glebę. O ile zima nie przyjdzie za szybko, bo wtedy roślinkę szlag trafi.
- wiosną, po rozmarznięciu ziemi, a przed początkiem sezonu wegetacyjnego: zimę przetrwa bez problemów, Ryzyko jest na wiosnę. Jeśli (co ostatnimi laty często się zdarza) zima przejdzie od razu w lato, bardzo łatwo (kilka dni) przegapić właściwy moment. A przy spóźnieniu rośnie ryzyko obeschnięcia korzeni, zanim się przyjmą. Trza bardzo pilnować wilgotności gleby. No i traci się kawałek okresu wegetacyjnego, bo roślina potrzebuje czasu na zadomowienie się.

Raczej jestem zwolennikiem przesadzki jesiennej. Od kilku lat mamy sytuację, że zima przychodzi późno i nieśmiało, natomiast z ostrych mrozów szybciutko (2-3 tyg) luzuje na prawie lato. A termin jesienny to ok połowy października. Świetnie, bo zdąży mi na tym skopanym kawałku wyrosnąć świeża gorczyca i po przekopaniu (oczywiście z kolejną porcją zrębków) stworzy zalążek pod następną próchnicę.
Bo po zasadzeniu krzaków już dużo więcej, poza ew. nawożeniem "od góry" z glebą nie zrobię.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tych badylków wetknętych w ziemię miałem kilkanaście sadzonek. Już przesadzone (pod koniec października) na miejsce docelowe i jestem przekonany, że wszystkie, albo prawie wszystkie, na wiosnę ruszą z impetem.
Badylki pozbierałem zeszłoroczną zimą z kilku działek. Z zaznaczeniem, który badylek skąd pochodzi. I dokładnie odnotowałem sobie miejsce posadzenia każdego badylka.
Z nastawieniem, że latem przejdę się po tych działkach, sprawdzę, co to jest, jaki ma smak... i zasadzę tylko te "najlepsze".

Niestety... posiałem gdzieś kartkę z notatkami.
W rezultacie mam czystą loterię. Nie wiem, którzy krzak to czarna, czerwona, czy biała, o jakości nie mówiąc.
Okaże się za rok... może dwa :D

Natomiast z agrestem nie wyszło mi wcale. Nic się nie przyjęło.
Teraz próbuję metody hodowli patyczków w kubkach z wodą na parapecie. Oczywiście w mieszkaniu.
Widzę, że niektóre patyczki próbują żyć, bo im się pączki zazieleniły. Ale korzeni jeszcze nie puściły.
Pażiwiom... uwidim..
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
A przy okazji:

> kompletnie nie mam już pomysłu, co z tym zrobić

Koleżanka przygarnęła wówczas dwie czubate taczki (słownie: dwie czubate taczki :) kabaczków.
Jej Mama robi z nich wyśmienite dżemy.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Widzę, że niektóre patyczki próbują żyć, bo im się pączki zazieleniły. Ale korzeni jeszcze nie puściły.

image

Nie niektóre, ale przynajmniej połowa.
Jak widać, puściły już całkiem sympatyczne liście.
Na początku dostały ukorzeniacz a potem są utrzymywane w super hiper bioaktywnej, wysoko zmineralizowanej i niezwykle bogatej w azot wodzie do upraw hydroponicznych.
Jakby ktos był zainteresowany, to mogę trochę odstąpić. "Produkuję" jej ok. 30-40l tygodniowo.
Bo co tydzień podmieniam część wody z akwarium :D

Niestety... obiecujący efekt "na górze" nie przekłada się na dół. Zero chęci puszczenia korzeni.
Zaczynam się zastanawiać, czy właśnie zbyt "bogata" woda nie powoduje "lenistwa" roslin.
Bo skoro dostają wszystko, czego potrzebują, bez wysiłku, to na grzyba mają puszczać korzenie?

Dam im jeszcze z miesiąc. Potem, jeśli nic się nie zmieni, zmienię taktykę. Część pójdzie w ziemię (z ukorzeniaczem), część dostanie tylko wodę destylowaną, a grupa kontrolna zostanie w czym jest dotychczas.

A potem napiszę książkę :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziś w Auchan trafiłam na promocję ogrodową. Wyszliśmy ze sklepu z wózkiem pełnym drzewek, krzewów owocowych i ozdobnych.
Bez żalu olałam zakupy i przez dwie i pół h pracy na podwórku rozplanowaliśmy miejscówki roślin.
Czekam aż się zadomowią.

Ps
Wiśnia dzika, "kradziona" zza płotu ma się dobrze.
Inna samosiejka przywłaszczyła sobie kącik na linii przepływu gazu.
Postaram się przekonać ją do właściwego miejsca.

Ps2
Siewki warzyw i kwiatów z przeznaczeniem pod szklarenkę już się ścigają. Prowadzi rzodkiewka i sałata.

Udanego sezonu!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byłem dzisiaj na Kowalach celem zakupu sadzonek agrestu. Te, hodowane zimą na parapecie, niestety szlag trafił.
Sadzonek "z gruntu" jeszcze nie mają. Dopytywać się po połowie marca.
W sumie... logiczne to. W marcu a nawet jeszcze w kwietniu mogą się mrozy przytrafić, zatem zbytni pośpiech nie ma większego sensu.
Proponuję Ci Twe auchanowe zakupy porządnie okopać/obsypać/ogacić. Tak dla świętego spokoju ducha ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W którym miejscu na Kowalach takie rzeczy Miniu?
Rzeczywiście wichury i deszcz ze śniegiem.
Śliwę i morelę sadzilim...śmy w sztormowych warunkach. Zapodałam minerały.
Krzewy i nowe okazy dopieszczałam pół dnia.
Liczę na to, że przetrwają. Żyć chcą bo już dobę po przyznaniu miejscówki pokazały zieloną zawartość pączków.
Ps
Za miesiąc startuję ze szklarenką.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> W którym miejscu na Kowalach takie rzeczy Miniu?

Tu

Szlag mnie trafia, bo łapy świerzbią do łopaty a tu deszczysko.
A jak nie pada, to jest takie błocko, że nic nie idzie robić :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hm... 10 lat mieszkałam w tamtych rewirach i nie złożyło się.
Z ciekawości podjadę skuterkiem.

Prawie spadłam ze schodów, w drodze na pierwszą kawę gdy zobaczyłam śnieg za oknem.

Ps
Ja wyżywam się pielęgnując siewki zainstalowana w pokoju nad garażem. Pomidory i cukinie są gotowe do przeprowadzki pod szklarnię. Poziomki też...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co do agrestu... to nawet najbardziej słaba sierota (jakiś suchy patyk, który prawie wywaliłam przy relaksie sadzenia) ożył.
Wygląda nadal jak suchy patyk ale... wypuścił pączki. Nie tak okazałe jak reszta towarzystwa ale jednak :)
Dziś jeszcze przygarnęłam małe drzewko cytrynowe, samotne i z opadniętymi cytrynami. Ziemia w lidlu 3,40 zł za 20l. Wzięłam przy okazji bo nie opłaci mi się tachać po 50 l gdy sama gospodarzę. Cena wychodzi ta sama. Jeszcze taniej będzie wywrotkę kupić zza miedzy ale to grubsza operacja ze szklarenią... enką. :)
Pomidory po pikowaniu odżyły i idą w górę. Liczę na nie bardzo. Ze sklepu są niesmaczne :(
Biszkopt gotowy.

Ps
Wiesz coś o uprawie moreli? Posadziłam i stoi, doglądam ale czego się spodziewać nie wiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agrest w koncu zanabyłem w Stonce. Na Kowalach mieli jedynie sadzonki w doniczkach, sporo droższe. Przy okazji "na próbę" zapusciłem dwa krzaki jagody syberyjskiej i jedną czarną malinę.
Na parapecie garują papryki i pomidory. Papryki z kupnych (zeszłorocznych) nasion jakoś się nie garną do wschodów. Za to bardzo ładnie (kiełkowalność rzędu 90-95%) wzeszły mi sadzonki z nasionek wydłubanych z wyjątkowo wściekłych papryczek kupionych zupełnym fuksem w jakimś markecie.
Pomidorki dopiero zaczynają wschodzić. Za to będę miał 5 odmian. Nie mam pojęcia, gdzie je upcham, jak podrosną i trza będzie przeflancować do większych doniczek :)

Nie spotkałem nigdy u żadnego działkowca morelowego drzewka, dającego smaczne i zdrowe owoce, bez chemii.
Może gdzieś bardziej na pd-zach naszego kraju warunki dla nich są korzystniejsze. U nas najwyraźniej nie - a jeszcze ekofaszyści klimat chcą nawracać na lodowcowy :D

Na jesieni 2017 z ciekawości posadziłem (w zasadzie: posiałem) pestki ałyczy. Pełno tego badziewia rośnie wokół i swini chodniki.
Kilka drzewek mi wzeszło. Przy okazji prac ziemnych nie wywaliłem ich, ale przesadziłem je w inne miejsce. Latem spróbuję je wykorzystać jako podkładki pod okulizację śliwki sąsiadki, która rodzi (śliwa, nie sąsiadka!) bardzo obficie smaczne i zdrowe owoce. CHoć oczywiście nie mam bladego, jaka to odmiana (w typie węgierki).
Jak gdzieś wypatrzę zdrową morelę, to również spróbuję ją zaszczepić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No nareszcie! Już myślałam, że Cię porwano :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A kto miałby mnie porwać i po co?
Nikt za mnie złamanego grosza okupu nie zapłaci a i na części się nie nadaję :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja bym Cię porwała, zamknęła w złotej altance, byś mi siał, pielił, przycinał, flancował, pikował i szczepił.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha ha :)
I znowu przypomniał mi się "rycerz pierwszej damy" ha ha

Ps
Odnotowałam tę uroczą deklarację na przyszłość :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sa∂yl, jesli chodzi o roztwór octu z płynem do zmywania to jestem zadowolona.
Zaraz po opryskach, bez żalu obcinałam chore liście by mieć jasność sytuacji czy choroba postępuje czy nie.
Mam troszkę szczęscia gdyż te krzaczki porzeczki, które mają najwiecej zawiązków owocowych nie zostały w ogóle (odpukać) zakażone. Reszta wyglada dobrze, ma nowe listki i zawiązki - mniej ale ma.
Jest ok. Zeszłorocznie posadzone drzewka, wszystkie zakwitły. Samopylna lutówka w minionym sezonie, po posadzenia miała 5-6 owocków ha ha a teraz drzewo jest pełne kwiecia. Podobnie maliny i porzeczki.
W szklarence dzieje się pozytywnie i czekam na pełnię lata.

Ps
Posadzilim... śmy leszczynę i trochę krzewów ozdobnych.
Zamówilim...śmy świerki zwyczajne i srebrne oraz kilka jodeł koreańskich przez wzgląd na szyszki.
Chcę dokupić jarzębinę i kilka rodzajów traw... jakieś pomysły?
Żałuję, że nie mam miejsca na ul.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Chcę dokupić (..) kilka rodzajów traw... jakieś pomysły?

Jakiś pomysł mam... tyle, że niezgodny z prawem.
ALe od czego szklarenka, gdzie wścibskie sąsiedzkie oko nie zajrzy? ;)

Kilka dni wolnego, to wreszcie nadrabiam działkowe zaległości. Pierwszy wysiew do gruntu przedwczoraj. Wczoraj i dzisiaj kontynuacja + prace ziemne.
W Święta machnąłem koleżance remont pokoju. Jednym z warunków kontraktu była czasowa okupacja Jej parapetu - bo u siebie już się nie mieszczę z sadzonkami, mimo, że dorobiłem w oknach "pięterka" ;)
Głównie pomidory. Mam 5 gatunków.
Zeszłoroczne nasiona papryki nie wzeszły prawie wcale. Nędzne 4 roślinki.
Za to licznie i zdrowo wyrosły nasionka wydłubane z wyjątkowo wściekłych papryczek, kupionych w grudniu z głupia frant w jakimś markecie. Nie mam pojęcia, co to będzie.
Wczoraj przesadzałem je z paletek do doniczek indywidualnych. Stwierdziłem, że 20 krzaczków mi wystarczy. Po wywaleniu najsłabszych i tak mi jeszcze została paletka 14 sztuk do pilnego rozsadzenia. A już nie mam miejsca.
Jest może ktoś chętny na ich adopcję? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kurcze... o tych pomidorach i paprykach pisałem już ponad miesiąc temu. Ech... ta demencja :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha ha ha :)))
Paprykę wysadziłam z nasion do szklarni ale jest mniejsza niż ta w doniczkach, z nasion rozprutej po zakupie, świeżej papryki. Z tą trawą to nie Ty pierwsza żartujesz. Byli majstrzy od montażu balustrady i również o tę trawę trącali a Mój - jajcorz ;) z miną poważną, przytaknął im, że po to szklarnię stawia, nie inaczej :P
Rzodkiewka szaleje, słoneczniki, ogórki, groszek, bób i buraki. Słabiej marchew, pietruszka i sałata ale i owszem. Pomidory w szklarni trzymają się ale mam już w pełni gotowe kilkadziesiąt na grządkę obok szklarni.
Trawy widziałam piękne, kolorowe... coś wybiorę. Porzeczki już się zawiązały i wiśni trochę będzie.

Ps
Ta dzika wiśnia co to ją w zeszłym sezonie "ukląkłeś" ;) poszła się ... tego :) a na jej miejscu już rozgaszcza się jodła koreańska o fioletowych szyszkach. Wszystko mi się przyjęło.... łącznie z 72oma sadzonkami świerków (srebrnych i "plebsowych") tylko nie ta wiśnia coś ją zaczarował :)))))
Nic nie piszesz o tej piwnicy co ja miałeś kopać (?). Już skończona czy porzuciłeś plany?
Idę na swój wątek zajrzeć... ze strachem. Tam terapia na kozetce trwa. Raven minona leczy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Nic nie piszesz o tej piwnicy co ja miałeś kopać (?)

Bo i nie ma o czym :/
Dziura zalążkowa obrasta chwastami i robi za magazyn. Piwnica niestety ma daleki priorytet, zatem musi poczekać. Z pilniejszymi pracami ledwo się wyrabiam czasowo (albo i się nie wyrabiam ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Dziura zalążkowa" :) ha ha ha i już po soku pomarańczowym. Znowu "trze(b)a będzie" prać.
Hm... szkoda troszku. To był bardzo fajny pomysł :)
Zapracowany, zarobiony człowiek ? czy może z batem "trzea" stać?
Choć może to ta wiosna itd.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Łeee, a stodoła? Siano? Bimber?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:)
Coś się dzieje.
Smakuje bosko
image
To z przerywania co by nie karłowaciało.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Testi testi...
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Testi 2

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rzodkiewki zazdraszczam. Moja dopiero skiełkowała.
Nie wiem, co jest na tym drugim zdjęciu. Za małe :)

Wczoraj pociąłem* kilka dech z rozbiórki na paliki do pomidorów. Dzisiaj byłem obejrzeć moje "dzieci" na wygnaniu i stwierdziłem, że jutro pójdą do piachu. Są już za duże na gościnny parapet. Przynajmniej dwukrotnie większe od swych braci z tego samego wysiewu, które okupują moje parapety - niestety od północnej strony. Te z kolei zajmą ich miejsce na choćby tydzień "odchowu".
Dzięki temu, gdyby przyszło jeszcze gwałtowne ochłodzenie po weekendzie (a tak wróżą pogodynki) to część populacji ocaleje.
Paradoksalnie, najbardziej pokaźne są krzaczki z odmiany "Betalux", które są pomidorami z założenia karłowatymi. Odmiany wysokie póki co się czają ;)
Dziś też, bladym świtem, tuż po 5 rano (bo akurat miałem czas ;) wysiałem cukinie i kabaczki. I mimo, że z sezonu na sezon uruchamiam ogrodniczo coraz większą połać działki, wysiałem ich za duzo. Jeśli wszystkie wzejdą, znowu będę miał koszmarną nadprodukcję, z brakiem miejsca na inne rośliny. A jutro/pojutrze planuję (poza pomidorami) rozstawienie stelaży pod ogórki i ich wysiew.
Na części działki jeszcze niezbyt zagospodarowanej wysadziłem trochę ziemniaków. Niech ich korzenie poprzerastają trochę ten gliniasty beton. W tym roku nic więcej poza pyrami i poplonem nie zdążę tam zrobić. Jeszcze inne fragmenty działki są przeznaczone do prac ziemnych na ten rok. I - jeśli czas pozwoli - może wreszcie dobiorę się do dziury

---
* Akurat miałem okazję skorzystać z piły wielkoformatowej. Maszyna warta tyle, co niezły samochód, wczoraj zadebiutowała w roli zwykłej budowlanej krajzegi. Równie dobrze można by użyć mikroskopu elektronowego do wbijania gwoździ... ale, że akurat ją miałem "pod ręką" to nie ma co "wybrzydzać" :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To drugie to (nie)zapominajka. Dzika, skądeś przywiana. Jest jej sporo dookoła domu.
Ze dwa lata temu, naszłam swoją Sąsiadkę Olę, siedzącą w kucki na środku drogi prowadzącej do mojej ziemianki i grzebiącą w piachu.
Okazało się, że wykopywała niezapominajkę (kilka pędów tego było) i przenosiła do siebie.
Ilekroć kwiatek pojawia się u mnie natychmiast przywołuje tę scenę z Olą.

Również zamierzałam ciąć tyczki z tego co posiadam na składzie ale... odkąd Tata kupił mi hebel elektryczny, porządny, zmieniłam zdanie. Szkoda tego materiału na tyczki. Dla pomidorów na grządkę (w szklarni sznurek mają) zamówiłam bambus na allegro.
Pomidory znad garażu już czas przenieść na grządkę obok szklarni.
Jak napisałeś, odmiany karłowate bujają się już porządnie podczas gdy inne odmiany ślimaczą się.

Ps
Mam zwykłą pilarkę stołową a tutaj widzę z 6 guzików :))) Działa na wyobraźnię :)
Ziemniaki to fajny pomysł i skradnę Ci go.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szklarnia żyje.
image
Teraz czas na grządkę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale fajosko...
Z rok temu znalazłem ogłoszenie. Ktoś robił remont jakiejś szkoły i było do wzięcia kilkadziesiąt identycznych skrzydeł okiennych. Niestety.. był mały myk. Trza było wziąć wszystkie, albo żadnego. Logistyka i zdrowy rozsądek mi nie pozwoliły na szaleństwo, choć do dzisiaj żałuję ;/
ALe szklarenka będzie... prędzej czy później (raczej później:D

Zrobiłem podmiankę pomidorów na gościnnym parapecie. U mnie zrobiło się luźno, ale jak na złość zaczęło lać, zatem trza poczekać z wsadzeniem tych już wyrośniętych. Patrząc na radary: po obiedzie zapowiada się miła pogoda.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie odwrotnie. Było parno i miło. Wysadziłam pomidory i posiałam ...wszystko co się zmieściło ha ha
Wyżyłam się w czarnoziemie, że hej
Teraz grzmi i ciemno. Dosycham po prysznicu i czekam aż pralka wypierze.
Teraz kawa i Columbo :)

Ps
Próbowałeś siać poziomki z nasion?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Próbowałem. Na razie nie wzeszły. Ale jako, że paletka stoi na działce i mi nie przeszkadza, dam im jeszcze czas.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie pichcę szpinak z zeszłorocznych zbiorów. Miałem go w sporym nadmiarze. Część rozdałem, resztę zblanszowałem i zamroziłem.
W tym roku była bryndza. Za mało i za późno wysiałem. Nie zdążył wzejść przed zimą.
Na wiosnę urósł, ale w niewielkiej ilości i późno, wskutek czego szybko zaczał wybijać w nasiona.
Jest szansa jeszcze na jesieni, jeśli będzie łagodna i długa. Ale najpewniejszy jest wysiew ozimy, w październiku.

Chcę w tym roku jeszcze poeksperymentować z jarmużem. Kupiłem jedną odmianę, fioletową. Jutro na rynku dokupię zieloną (byłem dziś na Kowalach i zapomniałem o nim :/). Ale na wysiew jeszcze czas bo to dopiero w czerwcu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sprecyzuj "pichcę". Mój szpinak już trzeba ciąć i jeść.
Przeszła ulewa i część pomidorów z dziś leży w kałuży ale efekty dzwiękowe na podaszu pod winko i atmosferę rekompensują wszystko.
Nie wyobrażam sobie podlewania konewką 72ch sadzonek świerku i jodły ha ha
Jak zwykle więcej szczęścia niż rozumu.
Ps
Poziomki z donic przeniosłam dziś do ziemii i jakoś mam mieszane uczucia.
Wyszukam gotowe sadzonki jak truskawki z Auchan
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Sprecyzuj "pichcę".

https://forum.trojmiasto.pl/szpinak-t761099,1,310.html

> Przeszła ulewa...

No przeszła, ale już ciut za dużo wody dla odmiany. Błocko obrasta buciory. A nie chcę czekać aż ziemia lekko przeschnie, bo w tygodniu nie bede pewnie miał za bardzo czasu na działkę :/

W kwestii poziomek to też był eksperyment. Wzejdą - dobrze. Nie wzejdą, to płakać nie będę. Nie mam na nie cisnienia, bo nie planuję jakiegoś ich poletka. Zapewne wylądują pod krzakami porzeczek i agrestu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mhm...zapodam sobie ten szpinak ...i posypię parmezanem :)
Będę miała pretekst do jeszcze jednej lampki wina. Tym razem chardonnay.
Chodzi za mną zbiornik na deszczówkę. Muszę coś wymyśleć.
Spokojnego i przyjemnego działkowania.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dałem link do wyników wyszukiwania na olx-ie, ale czujna administracja go wyrżnęła.
Zatem wyszukaj sobie sama hasło "mauzer 1000l".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Super pomysł :)
Dziękuję!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cytryny dojrzewają
image

image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
I chyba drzewko kwitnie (?)
image
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Brawo Ty!

Jak wspominałem, moja szklarenka musi se poczekac i liczyć na łut szczęścia.
Ale łamię się nad tunelem foliowym.
Z jednej strony:mam gotowy stelaż. Całkiem przyzwoity, składany z rurek stalowych, pamiętający jeszcze z pewnością Gierka, ale nawet zbytnio nie ruszony zębem czasu. Ewentualnie do odmalowania podkładem antykorozyjnym, ale nawet i to niekoniecznie.
Stał przez dziecięciolecia na działce rodziców. Kiedy w zeszłym roku ją sprzedawałem, zabrałem go (jak i trochę innych sprzętów działkoprzydatnych) do siebie.
Brakuje kilku rurek, ale z tego co jest mogę poskładać tunel 2,8 szeroki i długi na 4,4. Całkiem całkiem.
Z drugiej: nie mam folii na niego. TO co zwiozłem jest już mocno poniszczone. Da się z tego zrobić jeszcze ew. jakieś inspekty.
Ale na sam tunel folię muszę kupić. I w tym jest główny problem, bo kupienie, żeby se leżała, sensu większego nie ma. Musiałbym ją pociąć, pozgrzewać, zamontować oczka i sznurki. Na oko cały dzień zabawy - a może mi tego dnia brakować :/
I dylemat ten mam na już, teraz. Za niedługo stawianie tunelu foliowego będzie sie trochę mijać z celem, bo kolejna partia pomidorów i papryk w ciągu max 2 tygodni musi już trafić do piachu. Nie będę przecież ich potem przesadzał.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pogoda jest jednoznaczna. W sobotę wysiałam a rzodkiewka już wybiła i mam piękne rządki :)
Ma być gorące lato.
Ps
Sam jeden dzień?
Zapomnij. Prawie trzy dni montowaliśmy poliwęglan. Na stelaż, który sama przygotowałam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Sam jeden dzień? Zapomnij.

Toś mię podłechtała...
Klamka zapadła. Przed chwilą kupiłem folię :D
Dziś ani jutro nie będę miał czasu, ale w sobotę, jeśli pogoda dopisze, złożę stelaż na docelowym miejscu.
Folia przyjdzie pewnie w poniedziałek. Muszę wynaleźć miejsce, gdzie się da ją rozłożyć, potrasować, pociąć i pozgrzewać.
Kawałek suchej, czystej, dosyć sporej, płaskiej przestrzeni. Pierwsza myśl, to sala gimnastyczna w pobliskiej szkole. Trza tylko nieco szczęścia i zdolności interpersonalnych a może się uda :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hm... masz rację :) Uwiniesz się i potem już tylko sama radość :D
Tutaj coś co nie wymaga dużo pracy.
Jeżyna namyśliła się
image
image

Ps
Jakieś zdjęcia poproszę z gotowego dzieła
Niech moc będzie z Tobą
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oczywista, że zdjątka będą;)

Bób mi wylazł parę dni temu. Ma jakieś 10 cm. Od razu rzuciły się na niego mszyce.
Wczoraj wieczorem spróbowałem Twojej metody i psiknąłem go wodą z octem 1:10 + odziubina płynu do naczyń.
Przy okazji zauważyłem, że mszyce mam w ilości gigantycznej na młodziutkich czereśniach. Aż się liście zwijają.
Wcześniej to przegapiłem :/ Oczywiście też dostały oprysk.
Przed chwilą byłem na porannej inspekcji.
Z bobu mszyce zlazły, ale na czereśniach trzymają się mocno.
Oby pogoda pozwoliła, to będę powtarzał opryski, do skutku. Jeśli tych choler nie odstraszę to może choć utopię :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie to samo z mszycami ale na pożeczkach. Są jeszcze białe, młode. Mrówki je zdradzają.
Oprysk u mnie działa. Tylko unikaj pryskania w słońcu, choćby najmniejszym. Popaliłam tak listki na malinach.
Na pożeczkach to nie robi wrażenia. Choćby skąpane w roztworze to liście zielone.
Rano wyciełam cały szpinak i zastąpiłam fasolką. Dosiałam rzodkiewki. Idzie jak woda :)
Bób zaraz sfotografuję ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
image

Ps
"białe mszyce"... porzeczki młode zielone :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zawsze wszelkie opryski robię wieczorem, tuż przed zachodem słońca, kiedy owady idą już spać.
Po moich poRZeczkach też mrówy łaziły, zatem też dostały ocet, chociaż mszyc nie przyuważyłem. Ot, tak profilaktycznie.
Dzisiaj rano bób i czereśnie potraktowałem silnym strumieniem wody, spłukując te małe dziadostwa. Wieczorkiem ponownie ocet dostaną.

PS: jakbyś większe zdjątka dawała byłoby cacy. Ślepym ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze większe zdjęcia?
Cały ekran zajmą i szkoda miejsca na forum.
Porzeczki mają już owoce i chciałabym zjeść je sama a nie dzielić się z mrówkami.
Wiśni trochę będzie...
Jestem niecierpliwa i chciałabym żeby te drzewka miały już po 2-3 metry i zasłaniały budynek ;)

Ps
Test marFefka i pietrÓszka "Ściemniaczu" a nie "Ślepaku" :)

image image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Test "nowości" czyli wielkości 500x500 czyli max
I jak? Widać coś ?
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie no... ostatnie zdjęcie z perspektywy monitora komputera, przed którym teraz siedzę jest za duże... ogromne...
Te z marchewką i pietruszką to optymalny rozmiar (?)
Nawet na sr*jfonie widzę wersje 150x150 jak belkę w oku a i tak zaszalałam gdyż jest jeszcze ...przecież 100x 100 ha ha ha ha
Rzodkiewka jest zwariowaną rośliną a ja dopiero teraz w swoim życiu dokonałam tego odkrycia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, widać. Idealny brak mszyc na rzodkiewce.
A na mrówki polecam sodę oczyszczoną.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sypać sodą czy podlewać rozcieńczoną... czy jak postępować ?
Jakie proporcje?
Mam zatrzęsienie mrówków.
Ratuj! Ratuj!...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sypać, sypać.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziękuję
Zaczynam od dziś :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jo... nawet jak nie wytępisz mrówków, to zgaga im przejdzie ;]
Nie wiem, jaką masz rozdzielczość ekranu. U mnie te twoje 150x150px ma wielkość znaczka pocztowego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piszą by 2 łyżki sody mieszać z 2ma łyżkami cukru pudru (zwykły cukier za duży).
Mrówki połaszczą się na cukier i adios viva la vida loca :)
Wypróbuję.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tą sodą to chyba popularny sposób. Wczoraj, kiedy wieczorem poszedłem wykąpać mszyce, przyuważyłem białe rameczki przy grządkach u sąsiadki, własnie z sody. Sąsiadka twierdzi, że jest to skuteczne a ja nie mam powodu jej nie wierzyć.
Mi mrówki nie przeszkadzają. Niech se żyją i żrą inne robactwo w ziemi. Bo z nim mam spory problem i np. jeszcze nie udało mi się wyhodować rzodkiewki, która przed osiągnięciem wielkości konsumpcyjnej nie zaczęłaby robaczywieć. To samo marchewka czy pietruszka :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hm... no niestety u mnie jest za dużo mrówek. Jak je widzę na młodych liściach to już wiem, że są i mszyce.
W części "leśnej" zawsze jest jakieś wielkie mrowisko. Wywoziliśmy na taczce już kilka razy.
Ogólnie mój piach nie dałby żadnych plonów. W szklarni i na grządce obok jest czarnoziem.
To jest taki test w tym sezonie.
Z jednej strony przy poidełku ptaki. Spacerują i dziobią sobie a z drugiej taśma odstraszająca na pomidorach.
Trudno mi w tym miejscu połączyć granice natury z własnymi wizjami.
Zobaczymy jak to się skończy.
Ps
Z innej manik. Na parapecie w salonie stała moja figurka gejszy. Jedna z ulubionych :(
Właśnie na nią patrzę... głowa leży obok reszty postaci i odłamanych fragmentów sukni.
Ciekawe czy Dzieci przyznają się jak do tego doszło...
Dobrze, że szyba w oknie cała.
Urwipołcie jedne, basałyki, gałgany...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No cóż.... To poważny błąd Natury, że ludzkość reprodukuje się przez swoje młode. Gdyby w zamian nie dała endorfin i oksytocyny, z chwilą osiągnięcia zdolności logicznego myslenia, ludzkość by wyginęła ;]

PS: Dobra Nowina: ludzkość wymyśliła np. Distal
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wracam z Kowal. Byłam po odczyt licznika i przewietrzyć kości oraz dziurawą gębę (kocham mojego Dentystę!)
Rankiem spokój i frajda na drodze.
Po powrocie wymieniłam olej w skuterze.
Syn już był na nogach gdy wróciłam. Wyznał, że wczoraj gdy podglądali przez szybę czy niosę prezenty na Dzień Dziecka, gejsza spadła na podłogę...itd.
Prezent jeden przyszedł i schowałam go w aucie. Śmieciara zgnilaków do kolekcji. Dla Córki idą numnomsy...
Przy okazji okazuje się, że Inpost ustawił jeszcze jeden paczkomat, bliżej mnie. Szczyt rozpusty :)
Dojadam jajecznicę i jakieś małe zakupy. Potem wekuję się do poniedziałku w zaciuszu ziemianki.

Ps
Myślami jestem z Tobą w czasie montażu szklarni.
Chrzanić gejszę ;) Dostałam kartkę na Dzień Matki i zalałam się łzami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szkielet stoi:

image

Mimo niezłego stanu rurek, zdecydowałem się jednak machnąć je podkładem antykorozyjnym.
Niech posłuży kolejne 40 lat :D
Jedna warstwa równomiernie nie pokryła, zatem jutro machnę drugą. Własnie wróciłem z L-M, bo musiałem puszkę dokupić.
Jutro też kupię (na rynku, bo w L-M nic sensownego nie mieli) linkę, żeby szkielet ściagnąć i wstępnie napiąć. Co prawda folia go wzmocni i usztywni, ale nie chcę, żeby się bujał na wietrze, bo się będzie folia na szkielecie przecierać.
Załatwiłem też źródełko na użyczenie zgrzewarki (w zasadzie to zwykłe żelazko, ino wąziutkie) do folii.

Ale namiot to pikuś. Załatwiłem dzisiaj coś o niebo dla mnie ważniejszego, ale o tym za chwilę :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wow, wow... wow :)))
No to dałeś czadu! Przestronna!
Będzie się działo!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pokazuję i objaśniam:

image

Moja działka jest ciemnozielona. Jak łatwo się domyślic, jej "głupi" kształt wynika z zaszłości historycznych. Najpierw miałem górne 300m² a później posiadłem dolne 200m². Kolorem żółtym i błekitnym oznaczyłem działki moich sąsiadek A i B. Niestety, żadna z nich z działki (póki co...) rezygnować nie zamierza, zatem mój apetyt terytorialny już bardziej zaspokojony nie będzie. Gruba czarna linia to granica ROD. Obszary wykropkowane to ogólniedostępne alejki.

Czas na meritum:
W sezonie, kiedy mam czas i spędzam go na działce, suczysko moje siedzi w chacie. Luzem na działce jej nie chcę puszczać, bo dalsi sąsiedzi marudzą, jak im depcze po zasiewach. Trudno się zresztą dziwić. A przecież nie będę jej na smyczy trzymał godzinami.
Zatem.. ogrodzenie. "Prawomocnie" powinienem zrobić je wg czerwonych kropek.
Ale....
Parę dni temu dogadałem się z sąsiadką A. To był najważniejszy element mojego pomysła.
Ona i tak planuje tylko trawnik, drzewka i docelowo może jakąś małą altanę. Suka na jej działce kompletnie jej nie robi.
Dzięki temu, odcinam cały fragment ROD i zamiast 45m płotu między mna a sąsiadką A robię tylko 10m, oddzielając jej działkę od alejki.
A dzisiaj analogicznie dogadałem się z sąsiadką B. Tu akurat płotu wyjdzie tyle samo.
Obie sąsiadki zadowolone, bo będą miały ogrodzone działki za friko - a ja będę miał sukę wyjątkowo "wolnego wybiegu". 1200m² do nieskrępowanej dyspozycji :D
No i sporo mniej roboty/kosztów z płotem.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Naprawdę czekam na efekty prasowania folii. Trudno mi to sobie wyobrazić.
W sobotę zamiast nic nie robić ze względu na dziurawą gębę, testowałam hebel elektryczny i olejowałam drewno. Planuję łóżko ogrodowe pod materace, które osiągnęły status "nadprogramowe".
Mój pierwszy strąk groszku i ...chyba gruszki (?)

image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pańskie oko konia tuczy. Naszłam tego jegomościa na gorącym uczynku
image
Poczęstowałam sałatą i wyprawiłam w drogę, z daleka od moich porzeczek
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na koniec :) Tylko się nie śmiać! Coś co uczyni moje podlewanie, basenowanie, zraszanie itd. wężowe szaleństwo udaną zabawą.
Gdy dziś przyszły te złączki o s z a l a ł a m z radości.
image

Ps
Cała historia zbyt długa by wyjaśniać ale gdy przestanie padać zaczynam zabawę z moimi wężami ha ha
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzień dobry pod kawkę
Myślałam, że to pies wtargnął na podwórko :))
image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nooo, nie, Lukri, nie dość, że wypuściłaś całkiem dobrego ślimaka to do tego całkiem sporego zająca!!! Tyle mięsa!!! I łapka, a nawet cztery, by została do czyszczenia winyli...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój Tata podsumował podobnie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rzodkiewka. Muszę skromniej wysiewać nasiona.
image

Pomidory

image

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokończę zeznania działkowe, rozpoczęte gdzie indziej ;)

1. Oczywiście namiotu nie zdążyłem skończyć. Udało mi się skorzystać z sali gimnastycznej w pobliskiej szkole i pociąć folię. Wypożyczyłem żelazko do folii. Zrobiłem nawet kabel do niego. Ale zgrzałem tylko jedną ścianke szczytową. Zresztą paskudnie i będzie do poprawki. A potem już nie miałem czasu :/ Ale (jak widać na załączonych w innym wątku obrazkach), namiot okazał się niepotrzebny. Jesli nie przyjdą znienacka szarugi jesienne, a nic tego nie zapowiada, będzie cacy i wszystko dojrzeje jak trza.
Z folią będę bawił się w długie jesienno-zimowe wieczory. Przyda się na przyszły sezon.

2. Pomidory prowadzę na sznurkach. Paliki i stelaż od namiotu robią za konstrukcję pod nie. I od razu mogę Wam sprzedać wiedzę, jak tego _nie_robić :D
Za ciasno zawiązałem sznurek i kilka krzaków szlag trafił. Sznurek się wpił w "pień" krzaka na tyle, że przez powstałe przewężenie roślina nie daje rady dostarczyć odpowiedniej ilości soków do bujnych gałęzi i usycha. A kilka wręcz się ukręciło na wietrze. I se wisiały na sznurku, bez kontaktu z ziemią.
W przyszłym roku zastosuję tę samą technikę, bo generalnie świetnie się sprawdza, tam gdzie zawiązane było luźniej.
Jedynie podwieszę pomidory na pończochach/rajstopach. Wytrzymałe i elastyczne - nie będą się wpijać w krzak. No... może trochę głupio będzie to wyglądać, ale co tam :D

3. Kłopot z dyniowatymi.
W zeszłym roku próbowałem ogórków z rozsady i d.pa. Nie przyjęły się. Musiałem dosiewać bezpośrednio w grunt.
W tym roku ogórki wzeszły mi tylko w jednym miejscu. W innym wcale, mimo dwukrotnego wysiewu. ALe za to wysiały mi się też same, w kupie (dosłownie i w przenośni, bo gromadnie, na zeszlorocznej reszteczce obornika). Musialo mi się usypać z paczki.
Nie mając nic do stracenia, ostrożnie je powydłubywałem, większość oczywiście uszkadzając. Ale kilka udało mi się przesadzić tam, gdzie dwukrotny wysiew nie zadział - i się przyjęły! :D
Chcąc uniknąć loterii przy wysiewie, w przyszłym roku zrobię rozsadę, ale w doniczkach torfowych. Nie uszkodzę ich przy przesadzaniu i będę mógł sensowniej zaplanować ich rozmieszczenie. Taką przynajmniej mam nadzieję ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dopiero zajarzałam pod "słodką chwilę". Większość dnia pasteryzowałam słoiki itd. Ogarniałam szklarenkę.

Tak. Domyśliłam się, że z foli nici... i rozumiem. Już na samą myśl o prasowaniu itd. Szacun! Szacun i naprawdę podziwiam.
Co do pomidorów to starałam się uniknąć podwiązywania sznurkiem z powodów, o których piszesz.
Skończyło się na bambusowych tyczkach i plastikowych spinkach ale... ciężkie od owoców gałęzie (część) i tak ucierpiały.
Widziałam na "jutumie" rozwiązanie, umieszczania sznurka pod korzeniem, w trakcie wysadzania do ziemi i potem tylko lekkiego okręcania go wokół pnącego się pomidora. Spróbuje innym razem.
U mnie odmiana ogórków jest jakaś "dziwna". Trafiły mi się jakieś figo fago i robią co chcą.
Doniczki torfowe mega ... chyba, że już teraz zaczniesz odkładać papierowe rolki po sr*jtaśmie, do wiosny będziesz miał gotowy set.

Z posadzonych dla żartu truskawek (sztuk 4) dwie zaginęły w akcji... ale... pozostałe 2 zaczęły mnożyć się (osobno :)) i ... mam teraz kilkanaście młodych sadzonek, którym robię miejsce by je uporządkować i przyporządkować. Jakieś tipy ?

Winorośle przyjęły się. W szklarni jedna a na zewnątrz druga. Ta w szklarni idzie jak burza.
Były wiśnie, porzeczki, maliny i jeżyny. Agresty (zielone i czerwone) przyjęły się. Jedna, nowa jabłonka chyba nie da rady.
Pozostała część ekipy: tamaryszki, jaśminowce, bzy itd. przyjęły się i liczę na nie w przyszłym roku.
I ta cała morela... co to idzie od dołu. Zobaczymy na wiosnę.

Ps
pomidory i ogórki, marchew własna... no wszystko! Smakuje jak ambrozja. Te mutanty ze sklepów mogą się schować.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po dzisiejszych porządkach. Koktailowe i jakieś tam. Ze szklarni i z grządki pod chmurką.
Drugie tyle mam odłożone z... wcześniej.
Jakiś przepis na słoik lub dwa?

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety... mam złe doświadczenia. Mama robiła zaprawy z pomidorów - soki, przeciery jak i całe w zalewie. Ale to nie to.
Smakowały tak se i nikt ich nie chciał spożywać. Do dzisiaj mam zawaloną piwnicę w mieszkaniu rodziców setkami słoików.
Jest opcja, że po prostu nie umiała tego zrobić.
Ja, póki co, wyszedłem z założenia, że pomidory najlepsze są na świeżo. Zresztą Michnikowski lata temu do tego samego wniosku doszedł :) Poza tym, nie mam takiej ilości, żeby nastawić się na produkcję hurtową. Drobny nadmiar rozdam po znajomych. Jak zwykle zresztą ;)
Czasami trza się pogodzić z tym, ze fabryka np. we Włoszech, zrobi przecier czy koncentrat pomidorowy lepiej i taniej, niż ja sam.

Pisałem o odmianie "Pokusa", bo poza walorami estetycznymi i smakowymi, wydaje się bardzo fajna w uprawie po sznurku. Roślina jest dłuuuga, bez tendencji do tworzenia wielu gałęzi bocznych, jak robi to np. karłowaty "Betalux".
Te "krzaczaste" odmiany trza po prostu ostro ciąć za młodu, a serce przy tym boli, bo szkoda zdrowych i jędrnych odnóg z mnóstwem kwiatów.
Aaa... i nazwa "karłowate" jest bardzo myląca. Sięgają mi do pasa (odmiany wysokie sięgają mi do cycków ;)

A żeby nie było tak słodko, że wszystko mi rośnie cacy - obie czeresnie mam do wymiany. Mszyce je wpitoliły na wiosnę na tyle skutecznie, że szlag je trafił :/

Co do rolek... myślałem o tym. Bardziej o rolkach po ręcznikach papierowych, bo więcej ich produkuję i z każdej wyszłyby ze 3 "doniczki". Ale trochę się obawiam. To może nie być czysta celuloza ale z chemią (np. klejem).
Doniczki torfowe wydają się "zdrowe", a ich koszt jest smieszny.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze uzupełnienie:
Bób przetrwał inwazję mszyc dosyć bezboleśnie. Nawet mimo tego, że nie miałem czasu na jego ogłowienie po kwitnieniu.
W poprzedni weekend namówiłem koleżankę na sprzedaż wiązaną: pozbiera go i wyłuska, "spłacając" mnie częścią ziaren.
Ja po prostu nie miałem czasu go zbierać, bo musiałem zająć się innymi robotami na działce (odchwaszczanie i prace ziemne).
Po wyłuskaniu wyszło na oko jakieś 7-8 kg. Idealnie wstrzeliłem się z terminem zbioru, bo jeszcze był młody i niezarobaczony a już wystarczająco dojrzały. Zebrała też ładnych parę kg fasolki szparagowej.
Wczoraj usunąłem kolejne krzaki fasolki. Wyszło jakieś 1,5 kg. Po zblanszowaniu trafiły do zamrażalnika. Drugie tyle jeszcze jest na krzakach. Może dzisiaj zbiorę a może oddam, bo kolejna spora porcja fasolki jest w fazie kwitnienia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
:)
No tak. Zatem wymyślę jakiś patent na pomidory. Zupa bardzo smakowała całemu Akwarium.
Fasolka przepyszna.
Bobu nie zebrałam na czas i teraz mam nasiona na przyszły sezon.
Moje zbiory są wprost proporcjonalne do potrzeb Akwarium a Koleżanek, z przyczyn oczywistych nie mam i nie przewiduję.
Koledzy naprawiają świat a Przyjaciele za daleko.
Przyjemność z własnych upraw natchnęła mnie do ulepszeń w przyszłym sezonie :)

Ps maliny i jeżyny rosną jak szalone 8)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wróciłem z porannego spaceru z suką na działce.
Jakiś ch.. (a może p..da) opitala mi pomidory.
Juz kilka dni temu, po powrocie, stwierdziłem, że niemożliwością jest, aby przez tydzień żaden z dziesiątków dojrzewających owoców nie dojrzał całkowicie. A dzisiaj mam pewność bo przez noc zniknęło sporo i są puste szypułki.
Muszę pomyśleć, co z tym fantem począć. Ucinanie łap nie było wcale takie głupie.
Napracować się dla kogoś nieproszonego, to niemożebnie wq..wia :/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zakrztusiłam się Kinder bueno (białe jest boskie). Tym drugim, co miało być na później.
:[ Skandal z tymi pomidorami! Szczyt wszystkiego!
Nie wiem... musi jakaś "p..da". Byle "ch.." to by poczęstował się i dla nie wzbudzania podejrzeń część zostawiłby by wracać systematycznie po działkę dla siebie.
"P..y" są na ogół bardziej pazerne jeśli JUŻ. Może to był taki jednorazowy, złoty strzał, nachapać się i w nogi (?)
W każdym razie, nie denerwuj się. Pomyśl o jakimś "pastuchu".
U mnie to tylko ptaszyny (odpukać) i na bambusach powiązałam szeleszczącą, błyszczącą taśmę. Na wiśni tylko trzy tasiemki wystarczyły żeby owoce były nietknięte.
Brzydkie to jest... :[ bardzo brzydkie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obiecałam dziś Pisklakom wspólny seans "Harrego Potera".
Pełen wypas snaki, popcorn i nasiadówka w pidżamach...

Pomidory już musiałam ogarnąć.
Najładniejsze umyłam, zasypałam w słoikach solą i pasteryzowałam w piekarniku (najprostrzy przepis z netu).
Tak samo potraktowałam paprykę w trzech kolorach.
Za dwa, trzy tygodnie spróbuję na zupę lub sos do makaronu.
Jeśli się uda to zostanę przy tym sposobie. Zapowiada się dobrze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pomidory = pyszny ketchup, najprostsza rzecz pod sierpniowym słońcem!
Bierzemy pomidory, drobno je kroimy, dodajemy, co lubimy,
gotujemy do uzyskania pożądanej konsystencji i pakujemy w słoiczki. Przy odpowiednio gęstym posiekaniu skórki znikają a
np. dodatek selera i cebuli daje smak keczupu typ włocławski. Możliwości kombinacji - nieograniczone!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piękne to jest.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A co z nasionkami, że tak niesmiało zapytam? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pestkami znaczy?
Mi nie przeszkadzają a dodatkowo dzięki nim produkt nabiera rustykalnego wyglądu. Ale jak życzysz sobie bezpestkowo to sito i przecieramy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Keczap rustykalny. Zrobiłaś mi dzień :D
Hund begraben właśnie tutaj. Moja mama robiła "rustykalny" wariant przetworów pomidorowych, który mi kompletnie nie podchodził.
Sam próbowałem robić wersję przecieraną, ale ze skórkami się nie da. Choćby nie wiem jak rozdrobnić pomidory, jego skórki zawsze zapychają sito. Przełazi przez nie jedynie woda a większość miąższu (ż-sz..słyszycie to? jak i Michnikowskiego ;) bełta się jedynie na sicie wraz tymi nieszczęsnymi drobinkami skórki. Ciut lepiej działa to przy pomocy sokowyżymałki, ale i tak jest upiardliwe.
Pozostaje obdzierać wcześniej pomidory ze skórki. Kolejna robota :/
Ale bez względu, czy preferuje się wersję "rustykalną", czy "kremową", żeby osiągnąć sensowną konsystencję trza to odparować. W warunkach domowych nie obniżymy ciśnienia, aby przyspieszyć parowanie, jednocześnie obniżając temperaturę wrzenia. A długotrwała obróbka w 100° pozbawia pomidory znacznej części jego wartości.
No i na sam koniec: jak się raz przypali spory gar pomidorowej pulpy, nad którą się już spędziło ładnych kilka godzin, to się odechciewa na przyszłość takich zabaw :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mister,
Zawsze możesz urocze drobinki potraktować blenderem, wybrać inne sito do przecierania bądź wrzucić pomidory we wrzątek na sekund kilka a skórka sama zejdzie. Co do wartości odżywczych to bankowo przewyższa wszystkie przemysłowe a smak - poezja!!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ależ Miss/Mrs:
Ja to wszystko wiem. Po prostu musiałem se trochę pomarudzić. Tak dla zdrowia psychicznego ;]
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ależ Mister,
Wiedziałam i wiem, że wiesz.
Mam nadzieję, że pomogło. Marudzenie znaczy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Się "oczyszcza" :))))
Raz tylko, po jakiejś kłótni, rzuciłam Lukrecjowemu, że oczyszczam się... bo gdzie jak nie w domu.
Od tamtej pory, raz na tysiąc nocy, jak Mu się zdarzy dziury w całym szukać i andropauza daje znaki, przyjmuję na "klatę" rozbawione spojrzenie i przesłodzonym tonem serwowane "oczyszczam się Kochanie" :))) ha ha ha ha
Żmija wychodowana na własnej krwi. Stworzyłam Potwora :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wpadłem na weekendowe sprzątanko na działce. Tym razem nikt mi nie opitolił pomidorów (albo zrobił to subtelnie ;), bo zebrałem dwa biedronkowe kartoniki po paprykach.
Do tego dwa wiadra 10l żółtej fasolki szparagowej + małe wiaderko 3l, które zaraz ugotuję i pożrę.
Pomidorów i fasolki nie zdążę przerobić, bo jutro znowu znikam. Poszły w dobre ręce.
Ogórków nie za dużo i głównie przerośnięte. Poszły na pikle. Do każdego słoja dodałem paseczek wściekłej papryczki, żeby bardziej charakterne były.
Sama papryczka dojrzewa dosyć powoli. Pojedyncze sztuki. Główna masa jest jeszcze zielona.
I jak to BMtF wieszczył: czerwona jest o niebo łagodniejsza od żółtej. Pali, ale da się ją zjeść.
Żółta wyłącznie na harissę. A jesli ma ona mieć jakikolwiek smak, to czosnku, kolendry i kuminu musi być w niej znacznie więcej niż samej papryki.
Niestety - nie zdążyłem zająć się kabaczkami i cukiniami, których już mam całkiem sporo. Może uda się za tydzień, kiedy będę na miejscu troszkę dłużej.

Między rzędami fasolki miałem wysiany jarmuż. Niestety, troszkę się nie wstrzeliłem czasowo - powinienem go wysiać ze dwa tygodnie później niż fasolkę. Wówczas zdążyłbym ją zebrać a jarmuż byłby w sam raz na rozsadzenie. A tak został przykryty masą liściową fasolki i strasznie "wybujał". Długi i delikatny. No i już za duży na przesadzanie. Nie mając innego wyjscia zostawiam jak jest. Zobaczymy jak sobie poradzi, kiedy dostał światło. Najwyżej go jedynie poprzerywam.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl, odezwij się na maila
solony-karmel@wp.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Done.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od przedwczoraj mam kupę. Dużą kupę :D
Cała, niemała, ciężarówa.

image

Przez 2 dni zniknąłem jakieś 20% kupy. Taczkuję i wykładam warstwą ok. 7-8 cm. Na razie obrobiłem w ten sposób ok. 100 m² działki. Potem to przekopię.
Na oko kupa powinna wystarczyć na całą działkę, ale część mam już obsianą a część jeszcze nieużytkową, zatem spora część kupy mi zostanie. Będzie se kompostować w oczekiwaniu na swój czas.
Czasowo to był ostatni gwizdek. Robiłem wcześniej podejścia do zrębków, ale dwa, umówione już źródełka, zawiodły. Teraz trza sie sprężać, żeby to jeszcze przekopać, bo pomidory i papryczki za kilka dni trza już będzie przesadzać. No i niebawem nadejdzie czas na dyniowate, fasolkę i inne zielsko.
Poprzednia partia zrębków, sprzed 2 lat, jest już całkowicie przerobiona. Z rzadka, kopiąc, natykam jeszcze jakiś niewygniły większy patyczek.
Zrobiły świetną robotę dla gleby, ale to na razie jedynie część sukcesu, stąd obecna partia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
To najpiękniejsza "kupa", jaką widziałam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Faktem, że jest śliczna :D
Niestety, jest to bezlistne drewno, zatem duży niedobór azotu. Przydałaby się dla równowagi spora kupa świeżo skoszonej trawy, ale to na etapie kompostowania. Ale nawet przy tym niedoborze, odkopując wczoraj głębsze warstwy zauważyłem, że jest wyczuwalnie ciepła. Czyli zaczęła "pracować".
Ta część, która pójdzie od razu do gleby, zapewne również wyżre mi z niej azot. Zatem przed przekopaniem spróbuję to zbilansować mocznikiem. Nie mam niestety pod ręką większej ilości zielonej masy do wkopania. A potem, już z zasadzonymi roślinami, będę dokarmiał przebogatą w azot wodą z akwarium i gnojówą z pokrzywy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gnojówka z pokrzywy. Moja ulubiona.
Pokrzywa w ogóle!
Chetnie bym sobie, gołą rzycią, w pokrzywie posiedziała.
Krew do mózgu by (może) powróciła.
Zeszmaciłam podłogi.
Kawa time :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jutro to pewnie nie, ale w niedzielę planuję wybrać się na większe pokrzywokosy. Na gnojówę i na dodatek do pryzmy z trotami.
Choć myśli o zanurzeniu sie gołą rzycią w pokrzywach nie miewam ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak Twoje pomidory?
Moje, jakby "wolno" pną się w górę.
Czy może, to kwestia cierpliwości?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie mam pojęcia. Są "na wygnaniu" a nie mam teraz czasu do nich zaglądać, bo walczę z kupą ;)
Zniknąłem już dobrze ponad jej połowę a do rozłożenia zostało mi jedynie ok. 15m² pola. Jutro to zrobię, potem udam się na pokrzywobranie i reszta trotów będzie już składowana na kompost. Do poniedziałku powinienem skończyć zabawę z trotami i zacznę je przekopywać. Przed majówką pole powinno być już przygotowane pod pomidory i papryczki, które już też prawie-prawie nadają sie na przesiadkę.
Kilka dni temu wysiałem arbuzy w tutki po ręcznikach papierowych. Doniczki torfowe czekają na ogórki i kabaczki. Może jutro je wysieję.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Arbuzy? :]
Własne arbuzy?
Z tutki to zaraz ... migdałki lub orzeszki... ale arbuzy?!
Walka z kupą brzmi rozrywkowo.
Ps
Zdjęcie maseczki? Cokolwiek?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli lato będzie takie jak zeszłoroczne, to czemu nie arbuzy? Naprawdę.. nie mam nic przeciwko temu, aby sadzić kiwi i pomarańcze, zamiast ogórków i jabłonek :D

Zdjątko chciała? To ma:

image

Winorośla z pierwszego rzutu. Następne dochodzą do rozsadzenia na pojedyncze sztuki. Za jakiś miesiac pójdą na działkę. Na razie w doniczkach. Specjalnie dla nich kupiłem takie głębsze, żeby ładnie im się korzonki rozrastały. Na jesieni przesadzę je już w miejsca docelowe.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aż mi się głęboko westchnęło, wzięło :D
Donice czaderskie. Zdrowe!
Teraz, mogę spokojnie zasnąć.
Dzięksik
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Donice czaderskie. Zdrowe!

No... miałem kiedyś niepohamowany apetyt na jogurty. Wtrząchałem ze 3-4 dziennie. Kubeczki se zostawiałem właśnie do celów ogrodniczych i niezwykle się teraz przydają. Ale dla winorośli faktycznie kupiłem specjalne donice, 11x11x21cm, czyli większe i sporo (9cm) wyższe od kubeczków ze zdjęcia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panie Jogurt ;)
Przed nocą, czekam na pokrzywy.
Herbatka z nich, cudowna i aromatyczna.
Witki do sauny, zamiast brzozowych to jest myśl :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kicha z pokrzyw. Za młoda. W miejscach, gdzie zawsze rosły ich chaszcze, ledwo wyłazi z ziemi coś koło 20 cm. Za stary jestem, żeby się schylać a na czworakach w pokrzywach mi się nie usmiecha ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tony, spocony, spawa nowy kostium.
Przerwa na reklamy ;)
Tak sądziłam, że młoda :]
Trzeba zaczekać.
Tam stary. Taką mam wyobraźnię, że tego czworaka, już zobaczyłam ha :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
obecne pokrzywy to tylko na sałatkę, ale mlecze już niczego sobie, można nalewkę robić....
jeśli chodzi o kompost, to obecnie trzeba trochę podlewać bo jest za sucho
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> pokrzywy to tylko na sałatkę

No właśnie tak pomyślałem, kiedy zobaczyłem te maleństwa. Trza wyguglać, bo w życiu nie spożywałem pokrzyw i nie mam bladego, jak się do tego zabrać.

> kompost (..) trzeba trochę podlewać

To akurat wiem ;)
Aczkolwiek, pomimo suchot oraz faktu, że moje troty to w praktyce samo suche drewno, jeszcze bez liści, to kupa zaczęła mi już mocno kompostować. Już nie jest wyczuwalnie ciepła, ale wręcz gorąca i dymiąca po rozkopaniu głębszych warstw.

Azotu mi potrzeba. Zielska ni ma. Myśłałem, że mam jeszcze kilka kg mocznika... ale tylko myślałem ;) No... chyba, że gdzieś się zapodział i kiedyś się znajdzie. Tak czy siak musiałem zanabyć wór 25kg. Pewnie środa-czwartek przyjdzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kompostownik prawie pusty. Wsio poszło w grządki.
Szpinak już spory. Rzodkiewka daje czadu
Winorośl rozbudzona i zielone daje po oczach.
Wchodzę w to na maksa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Korpus delicja.
Dla Bąbli, frajda pierwsza.
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie tylko młode pokrzywy mogą zastąpić sałatę, jeszcze nie parzą, a są w smaku delikatne, a taki młody mleczyk z powodzeniem zastępuje rukole w sałatce, zresztą większość liści młodych się jada....staram się by w moim otoczeniu większość roślin była docelowo jadalna lub użyteczna w inny sposób. Lukrecja, jak masz młode liście winogron to spróbuj je. W smaku powinny być jak szczaw - chrupiące i kwaskowate. Stare liście stają się olejowate i niejadalne, natomiast w młode liście winorośli kiedyś zawijało się ryż do marynowania....
A teraz zadam Wam niedyskretne pytanie.... Jakie koła w swojej ulubionej taczce posiadacie? Z czego one są zrobione?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam taczkę rodem z prylu. Zakup zrobiony jeszcze za Gierka. Koło z litej gumy.
Jako, że obecnie całorocznie "parkuje" na powietrzu, a nie pod dachem, po zimie podgniły jej łożyska. Zapiekły się całkowicie, ale po drobnej acz brutalnej interwencji, odżyły, choć lubią se popiskiwać.
Juz obiecałem mojej taczce, że jak skończę wiosenny nawał pracy, to się nią zajmę - oczyszczę, odmaluję antykorozyjnie i wymienię jej te łożyska.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Te ok. 15 m² pola, o których wspominałem kilka dni temu, to obszar pod niedoszłym namiotem foliowym. Mimo niewielkiej powierzchni, miałem z nim najwięcej roboty. Bo z jednej strony, mieści się on w najdalszej (licząc od kupy) części działki, do której, z powodu zrobionych już prac ziemnych, nie miałem dobrego dojazdu taczką. Musiałem wykombinować tymczasowe "estakady" i "rampy" z dech. Z drugiej strony, i bez trotów miałem tam za dużo ziemi. Musiałem zdjąć ok. 10 cm warstwę i przerzucić ten nadmiar w inne, nie zawadzające mi miejsce, aby dało się wysypać w tym miejscu zrębki.
No i kiedy zabrałem się za ściąganie nadmiaru ziemi, odkryłem coś, co napełniło mnie dumą. Z gliniastego betonu, dzieki trotom sprzed 2 lat, obornikowi, kilkukrotnemu wysiewowi poplonów i wielokrotnemu przekopywaniu i odchwaszczaniu, udało mi się zrobić na tym kawałku wręcz wzorcową glebę. Od jesieni leżała ona odłogiem, bo nie zdążyłem już wysiać tam poplonu. W tym roku ani razu jej nie podlewałem. A nie dość, że była wciąż wilgotna, to się nie zbiła/zbryliła, pozostając mięciutką i pulchną. Jak gleba doniczkowa, kupowana w workach w sklepie. Fajnie jest obserwować tak rewelacyjne efekty włożonej przez lata pracy :)

Ale tym samym całą działke mam już pokrytą trotami. Znakomita większosć nadmiaru trotów również jest już na działce. Została mi kupka na może godzinę taczkowania, której wczoraj już nie zdążyłem zniknąć. I jak na zamówienie, całość w nocy zrosił deszczyk. I nadal pada... i niech se pada nawet kilka dni.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gratulacje! Dobra gleba to podstawa, i roślinki ładnie rosną, i nie trzeba podlewać. Ja mam do tego celu swój kompost i swoich "pracowników " w nim, raz w tygodniu dokarmiam i faktycznie szykuje się na zmianę systemu na bardziej profesjonalny :) A kółka od taczki zazdraszczam bo teraz to robią jakieś delikatne te koła, A ja potrafię mieć na pace nawet i 100kg bo po co pięć razy latać, I takim sposobem wszystkie koła od taczki mi padają po kilku użyciach :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę o kompostowniku z prawdziwego zdarzenia, z obsadą dziczyzny, ale na razie to w sferze planów. Raczej dalekich ;)
Za solidnymi kółkami rozejrzyj się w porządnych sklepach metalowych. Całkiem sensowne widziałem w Metalzbycie.
A jeszcze lepiej, w wiejskim GS-ie, jeśli masz gdzieś w okolicy :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki za info, raz na ruski rok bywam w metalzbycie, to jeden z moich ulubionych sklepów :) ale akcesorii ogrodniczych to ja bym tam nie szukała. Co do kompostownika to mam ci ja robaczki, ale nie mam zabezpieczenia przed kretami i nornicami od spodu więc populacja jest regulowana naturalnie i nie jest jakoś imponująca, Jak będę robić drugi kompostownik z pozostałych paneli ogrodowych, trytek ,grubej siatki plastikowej oczka średnie lub małe (od spodu też bo nornice) i grubej agrowlukniny jako ścianek użyję... ostatnio widziałam filmik mistrza co ma szklarnie ogrzewane od spodu kompostem :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0