Tomek - opinia
Zamawiamy przy barze - kelnerka, 3 razy proszona o podejście (pełen stół znajomych) olewa i przez kwadrans nie dociera, więc idziemy do baru. Zamawiając coś na ciepło - barman prosi znudzonego faceta w kucharskim wdzianku, siedzącego przy barze "Krzysiu, zrób 2 czekolady", na co Krzysiu znudzonym głosem odpowiada "Zara", i dalej siedzi, grzebiąc coś w necie. Zlewka totalna. Zrobienie 2 czekolad - jakiś szit z proszku, nawet dokładnie nierozmieszany, zajmuje mu 15 minut. Barman - szpanując, jak to niby nalewa piwo, obracając butelką... oblewa pozostałością jej zawartości stojącą obok kelnerkę i przy okazji pół baru. Po czym, po zapłaceniu, proponuje... co? "To może pan przyjdzie za 5 minut i odbierze?" Jaja - a te kelnerki, których kilka się kręci, to co robią? Kelnerka, zapytane przez kolegę o pewną pozycję z menu (jakieś danie), nie potrafi powiedzieć, co to jest. Jak nie odbierzesz przy barze zamówienia - to możesz do jutra czekać i x razy upominać się o nie. Kolega zamówił pizzę i wypluwał pieczarki do chusteczki - bo były surowe. iPo czym - do rachunku dopisują 2 rzeczy w ogóle nie zamówione. TANDETA, AMATORSZCZYZNA w naprawdę mało sympatycznym wnętrzu. Nikomu nie polecam.

