Przyznam szczerze, że Pan Filip jest bardzo otwartą i bezpośrednią osobą. Dziwi mnie jednak fakt, że taka "Pani mecenas" (którą miałam okazję poznać) w średnim wieku ma więcej luzu i dystansu niż znacznie młodsi ludzie. Zdaję sobie sprawę, że każdy ma inny charakter i nie każdemu musi odpowiadać atmosfera "zorganizowanego chaosu" i bezpośredni, niemal koleżeński kontakt z klientem. Ale przecież to jest salon fryzjerski, nie zakład pogrzebowy. Tu kontakt z klientem nie musi być oschły i beznamiętny-wszystko zależy od osobowości właściciela i pracowników. I po co ta powaga? Jeżeli Pan Filip powie np. "ale masz śmieszne buty", odpowiedz pół żartem, pół serio "Ty też". I tyle. Masz swoją "wizję" fryzury-powiedz o tym przed rozpoczęciem cięcia. Jeżeli nie mówisz nic, on to czyta jako zgodę na swoje działania. Przecież to logiczne. Poza tym warto "zbadać" każdy salon przed pierwszą wizytą. Wchodzisz i pytasz o ceny, w między czasie rozglądasz się po salonie, przyglądasz pracownikom i ich pracy. Czujesz, że Ci to odpowiada-umawiasz się. Czujesz, że "coś" jest nie tak-dziękujesz i wychodzisz. Masz prawo do ocenienia lokalu, choćby ocena była powierzchowna. To Ty masz być