Witam, na wstępie chciałbym poruszyc sprawe teorii u Ryszarda Merty.
Jest to znudzony swoją pracą facet, który nie potrafi uczyc, wchodzisz do sali na lekcje teorii, rzuca swoją teczke i pada pytanie" co chcecie wiedziec?" Czy ja mam sie o kazdy znak pytac? Chyba jego obowiazkiem jest przekazanie "wiedzy" kursantom. Po drugie jazdy u Rycha: Głupie komentarze na temat ubioru, lepiej zeby popatrzał na siebie, nikt nie chodzi w dresie i koszuli. Cały czas przeklina, krzyczy, wcale nie tłumaczy. Non stop coś je, staje po drodze pod warzywniakiem, carrefourem, po jakies lody, na grochówke to jakis knajp. Zamiast 60 min jezdzi sie z nim po 40. Narzeka, zajmuje sie zupełnie czyms innym niż powinien. Wiecznie naburmuszonyi rozmawia przez telefon. Postanowilem odmowic kolejna jazde u niego ten odpowiedzial "no to spier***aj". Zmieniłem instruktora na p. Wiesława którego polecam wszystkim którzy wybrali tą "szkołe jazdy" Miła atmosfera, bezstresowe nauczanie, wzorowy instruktor. Mam nadzieje że wkrótce Rychy straci prace... Dziekuje i pozdrawiam