Re: Wieczór panieński- striptiz?
Faktycznie w Trójmieście mało jest chętnych do tego rodzaju rozrywki panów (i wcale im się nie dziwię :-) Na wieczorze panieńskiem mojej znajomej przyszedł jeden chudzielec, wypił kilka drinów dla kurażu, opowiedział o swoich ambitnych życiowych planach artystycznych, po czym poszedł do łazienki nałożyć lateksowe majtasy i mundur policjanta.
Jego taniec był najbardziej żenującym fragmentem imprezy, zwłaszcza że ocierał się o każdą z dziewczyn w kółku. Chyba się też bardzo denerwował, bo okropnie się pocił... Nie obawiajcie się, dziewczyny, nie wyskoczył ze stringów. Podobno panowie nie rozbierają sie do rosołu na scenie... Aha, gościu skasował 350 zł, nakarmił i napoił siebie i kolegę szofera. Trzeba też było zapewnić sprzęt grający.
Co od razu rzuca się w oczy - występ na scenie, dystans do publiki to jedna sprawa, konfrontacja bezpośrednia w czyimś mieszkaniu to zupełnie inna para kaloszy. Tu każdy czuje się skrępowany - i artysta, i publika, niezależnie od tego, ile się wcześniej wypiło dla kurażu
Osobiście nie znoszę męskich striptizerów, zwłaszcza gości w stringach kręcących tyłkami. Dla mnie gejoza, ale jeśli innym się podoba, to w porządku. Ja w ogóle mam spaczony gust :-)
Swoją drogą, jak inaczej można by uświetnić wieczór panieński, pomijając wożenie się limuzyną i pójście do dyskoteki? Macie jakieś zabawne pomysły?
0
0