Jakiś czas temu spędziłam cudny dzień. Cudny, bo choć pracowity, to niezwykle zadowalający.
Dzień zaczął się szkoleniem o konstruktywnej rozmowie z partnerem. Sześć godzin minęło w mgnieniu oka - nieco teorii, nieco praktycznych ćwiczeń i zadań do wykonania. Nie sposób było się nudzić! I nie sposób nie chcieć wykorzystywać zdobytej wiedzy w praktyce.
A wieczorem? Jak co wtorek dwie godziny fitnessu - duuuuużo ruchu oraz mnóstwo energii, uśmiechu i siły, które wędrują od instruktorki do ćwiczących… wszystkich razem i każdego z osobna. I nie sposób tego nie czuć!
I to wszystko w Personii! I to wszystko u Marty! której egoistycznie życzę powodzenia w prowadzeniu i rozwijaniu Personii, bo jej powodzenie, to mój bezsprzeczny zysk.