To nie filmy - to rzeczywistość.
Cytuję...
"Kobieta szperająca na wysypisku śmieci w Rokitnie znalazła telefon komórkowy pracownika ambasady niemieckiej. I wkrótce miała na głowie policję, prokuratora i sąd.
Agnieszka J. szperaniem w śmieciach zajmowała się od lat. Czasem na wysypisku w Rokitnie udawało się odkryć coś cenniejszego, ale niemal nowa Nokia była prawdziwym rarytasem. Aparat nie miał karty. Kobieta włożyła do niego własną. Zadziałał. Znaleziskiem pochwaliła się przed kolegami po fachu.
Radość kobiety nie trwała długo. Aparat namierzyła policja. Okazało się, że należał do pracownika ambasady niemieckiej, który kilka dni wcześniej przywiózł do Lublina ministra. Zaparkował auto na Placu Zamkowym. Wówczas do samochodu podbiegło dwóch mężczyzn. Otworzyli drzwi, chwycili za torbę z telefonem po czym uciekli.
Lubartowska prokuratura oskarżyła Agnieszkę J. o przywłaszczenie telefonu znalezionego na wysypisku. Kobieta tłumaczyła się, że myślała, że aparat został wyrzucony a więc był niczyj.
Sąd Rejonowy w Lubartowie przyznał jej rację. Oskarżona była przekonana, że aparat ktoś wyrzucił więc to nie może być mowy o przywłaszczeniu stwierdził w uniewinniającym wyroku.
Prokuratura złożyła apelację ale Sąd Okręgowy w Lublinie znowu przyznał rację kobiecie żyjącej z przeszukiwania wysypiska."
Albo inny przykład...
http://e-prawnik.pl/forum/domowy/prawo-karne/znalazlem-telefon.html
http://forum.pclab.pl/topic/451981-Znalaz%C5%82em-telefon-nie-odda%C5%82em/
To tylko góra z wyszukiwarki po wpisaniu "znalazłem telefon".
Zresztą - kto gubi telefon bez karty SIM, bez kontaktów, bez historii połączeń? Śmierdzi mi to kryminałem. Sadyl miał wiele racji....oby nie ;)