a co gdy?

Temat dostępny też na forum: Wesele bez ogłoszeń
a co zrobić gdy zaproszeni goscie (dorosli) przyjda na wesele nieoczekiwanie ze swoim "nieletnim przychówkiem" szktuk kilka(dokładnie 3)?
co wowczas zrobić, gdy miejsca są odliczone i wszystko zaplanowane, porcje wyliczone i brak miejsca ?

co byscie zrobiły, bo ja mialam taki przypadek i przez to zrobilo się zamieszanie na sali,brak 3 miejsc i ogólna dezorientacja, szok :(

kto popełnił nietakt, ja, bo powinnam przewidzieć że przyjdą z niezaproszonymi dziećmi(wiek 5-12), czy oni stawiając mnie w takiej nieoczekiwanej sytuacji bez zadnego uprzedzenia????

co o tym sądzicie ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Ha,właśnie o tym samy myślałam ostatnio.Z mojej strony na szczęście mam wszystko "odchowane"-tzn lat 15 i 13,i to najbliższa rodzina,więc zapraszam i liczę,natomiast z mego narzeczonego strony niby pisaliśmy,że z dziećmi,ale nie wiemy,czy przyjadą.Tzn na razie jedni potwierdzili,że z dzieckiem.Lat 4.I teraz co?Wiadomo,że takie dzieciątko godz .21 max i spać.Może to głupio zabrzmi,ale szkoda mi wydawać 140 zł na miejsce dla tego dzieciaczka,który prawdopodobnie cos tam tylko skubnie i od 21 go nie będzie.Z drugiej strony w restauracji miejsca dla dzieci nie dostawiają gratis,więc...I też nie wiem co zrobić,a 11 maja musimy liczbę gości potwierdzić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Ja pytałam gości czy będą brać ze sobą dzieci, potem upewniałam się w lokalu weselnym jaki jest koszt, u mnie akurat dzieci były liczone w ten sposób, że tylko wieku od 3-8 liczone jako połówka, powyżej 8 natomiast już jak za dorosłą osobę, jednak rodzicom udało się jakos utargować i wszystkie dzieciaczki liczone były po połowie.. i tak niemały koszt, ale nie chciałam aby podczas wesela wynikły jakieś nieprzyjemności, gdyby okazało się że jest więcej gości niż to było uzgodnione.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Ja pytałam gości czy będą brać ze sobą dzieci, potem upewniałam się w lokalu weselnym jaki jest koszt, u mnie akurat dzieci były liczone w ten sposób, że tylko wieku od 3-8 liczone jako połówka, powyżej 8 natomiast już jak za dorosłą osobę, jednak rodzicom udało się jakos utargować i wszystkie dzieciaczki liczone były po połowie.. i tak niemały koszt, ale nie chciałam aby podczas wesela wynikły jakieś nieprzyjemności, gdyby okazało się że jest więcej gości niż to było uzgodnione.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Co do pytania kto popełnił nietakt,to myślę,że jeśli się pisze na zaproszeniu,że z dziećmi,to trzeba się tych dzieci spodziewać.Jeśli nie pisałaś,że z dziećmi,to oni zrobili nie fair,zwłaszcza,że raczej wiadomo,że większość osób robi w restauracjach,gdzie za każdą osobę się płaci i należy wcześniej liczbę gości podać.Tyle z mojej strony.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

myślę, że trzeba powiedzieć wprost, że nie zapraszacie dzieci i już i nie uwzględniać ich w zaproszeniu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

hmmm... ja bym "zwalila" wine na nich.. takie sprawy chyba sie dogaduje przed a nie stawia sie kogos przed faktem dokonanym. Ja juz teraz mam problem, bo moja kuzynka (2 dorosle corki i synek 11 letni) - dosc nieoczekiwanie- powiedziala, ze jesli nie mozemy, to oczywiscie dziewczyn nie musimy zapraszac, ale nie wyobraza sobie przyjscia bez synka... no troche mnie zbila z tropu... gosc, ktory stawia warunki... ;/
Jeziorko
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

hopla,

wydaje mi się ze wina lezy po Twojej stronie. Jesli zapraszasz małożeństwo- ciocie i wujka i wiesz ze mają oni dzieciaki ... to dla mnie jest faktem oczywistym ze w zaproszeniu juz kierujesz słowa ku nim z dzićmi czy z rodzona czyu z zsynami.... to jest zupełnie normalne.. i nie powinnas nawet myslec o wykluczeniu ich młodych potomków. ja każde zaproszenie kieruje do małżeństw z dziećmi, a jesli nie chcą z nimi przychodzić to przy potwierdzaniu przybycie poinformują mnie o tym...
i tyle...
dla mnie to jest faktem oczywistym i nietakt nastapił z Twojej strony

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

no ja rozumiem sytuacje kiedy dzieci sa male... , 3/4/5/6 lat... ale 11-12 lat?
tez jest to takie oczywiste ze sie zaprasza z dziecmi? :(
bo myslalam, ze sie wywine....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Jeziorko,

dla mnie tak. I nie wyobrażam sobie brać pod uwage pary bez ich dzieci (jesli je mają). Oni sa rodziną. Nie wiem, nie rozumie Was, ale może jestem inna. A postawcie sie w ich sytuacji... miło by Wam było, gdyby Wasza pociecha została pominięta... sory, ale dla mnie to byłoby przegiecie... poprostu bym nie poszła..
Jestm inna, sorki, nie ażdy musi myslec tak jak ja

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

ja mialam juz wesele i zapowiedziałam wszystkim że zapraszam bez dzieci i nikt nie miał do mnie pretnsji w końcu wesele to impreza dla dorosłych a nie dla dzieci.....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Zosiu,
ale powiedziałas o tym wprost i wszystkim, a ni8e cicho siedziałas i liczyłas ze może jednak przyjda sami... trzeba jasno na początku określic iże impreza bez dzieci i tyle...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Myśmy wszystkich zapraszali z dziecmi oczywiście. Później przed weselem każdy musiał potwierdzic ile osób od niego przyjedzie. W rezultacie też wyszło więcej ale już na samym weselu. poprostu dostawili nakrycia i nie było problemu. Przecież takie coś moż esię zdarzyc, nie ma się czym przejmowac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

mysle ze sprawa jest prosta ,ale trzeba ja zrealizowac w momencie zapraszania...
trzeba po prostu prosic o potwierdzenie przybycia i w momencie takiego potwierdzenia dokladnie sie wypytac czy z dziecmi czy nie...
a jesli jest juz po zapraszaniu to i tak warto zadzwonic i sie zapytac czy jakos tak...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

rozumiem jeszcze, że nietaktem byłoby zaproszenie najbliżeszej rodziny (siostry, brata) bez dzieci, nawet małych, ale dalsza rodzina....?
wcale nie musi przychodzić z dziećmi, ja bym to zrozumiała, jakby zapraszali mnie bez dziecka, nawet bym wolała, bo dziecko to kłopot, nie da się wybawić przy nim, potem trzeba je do domu zawieść, albo też wcześniej wyjść z wesela
też uważam, że to impreza dla dorosłych....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

ja na wesele zapraszam najbilżesza rodzine, ale uważam za nia równiez kuzynów i ciocie..., trzeba jasno okreslić na poczatku, a nie łudzić się...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Jestem dokładnie tego samego zdania - wesele to impreza dla dorosłych i tyle. Czy zapraszając na imieniny do knajpy spodziewa się ktoś, że goście "przytargać" mogą ze sobą potomostwo? Jeśli na zaproszeniu napisane było Sz. P. Tacy a Tacy, bez słówka o dzieciach, to moim zdaniem oni mocno przegięli! Mogli przynajmniej zapytać.
Wiem, że w mniejszych miejscowościach wszyscy zabierają ze sobą przychówek, ale wesele w tzw. sali weselnej różni się nieco od imprezy w restauracji, a i cennik inaczej się prezentuje.
Przyznam się szczerze do tego, że żal mi wydawać kasę na miejsce dla 4-latka, którego rodzice odprowadzą do domu ok. 20 i o tejże godzinie zabawa skończy się także i dla nich (a zacznie o 19.00), chyba że wrócą jeszcze po akcji pt."usypianie i udawanie, że rodzice wcale nie wychodzą". Nie wspominając o dzieciach rocznych lub 2-latkach, bo sobie rodzice nawet nie zatańczą, no chyba że z małym na rękach;)
Na szczęście mam wśród rodziny i znajomych tylko dwie rodziny z małymi dzieciakami i zamierzam wprost powiedzieć, że zaproszenie ich nie obejmuje. Jeśli się obrażą i nie przyjdą, to ich sprawa.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Ja uważam, że dzieci dodają weselom(i nie tylko) uroku.
Oczywiście nie każda impreza jest dla dzieci, ale wesele moim zdaniem jak najbardziej.
Sama na weselu gościłam moje starsze kuzynostwo, które wspominało jak to 11 lat temu bawiłam się na ich weselu jako mała dziewczynka.
W dodatku było to równiutkie 11 lat, nawet ślub mieli o tej samej godzinie:))
Bardzo fajne wspomnienia mam zarówno ja jak i oni:))
Był jeszcze jeden mój kuzyn z żoną, u którego bawiłam się 12 lat temu dzień później, wspominali jak mała Klodinka sączyła przy barze coca-cole:))
Patrząc na to z tej strony mam ogromną nadzieję, że dzieciaczki, które bawiły się u mnie w sobotę, za jakieś 10 lat zaproszą mnie (starą ciotkę) na swoje weselicho i też będziemy wspominać!!:))))
a najfajniej że zawsze będzie można obejrzeć kasetę z wesela i popatrzeć jak wyglądały te małe szkarby:))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

dziekuję za zainteresowanie moim wątkiem,

jeszcze pól słówka celem uściślenia, ja też przed weselem myslałam, że jest to impreza dla "doroslych" dlatego w nawale spraw nie pomyslałam o tym, że ktoś może mysleć inaczej, zwlaszcza , że dzieci jedno ma 5 lat drugie 10 a trzecie 11, to w sumie male dzieci i mogą po prostu nie "wytrzymać" do rana i takteż było dzieci zaczeły przysypiać ok 22-23 na krzeslach, gdy dorośli bawili sie w najlepsze.

Także wyciągając wnioski, jak zapraszcie gości weselnych to od razu ustalajcie, kto z kim przychodzi, unikniecie w ten sposob niepotrzebnych nieporozumień.

życzę udanych wesel :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Dzięki hopla, tak też zamierzam zrobić!

Klodinka, nie czuję się specjalnie emocjonalnie związana z moją kuzynką (którą oglądam raz na parę lat, ale moja mama uważa jej ojca za swojego prawie rodzonego brata, więc zaprosić trzeba), będącą matką małych dzieci i nie sądzę, by dane mi było oglądać je przed ołtarzem za dwadzieścia parę lat. 4-latek marudzący, plączący się pod nogami, bez towarzystwa innych dzieci jest średnią atrakcją, a i dla niego taka impreza może być bardziej męcząca, niż dostarczająca miłych wrażeń. Wniosek nasuwa się sam i być może moja inteligentna rodzina sama na niego wpadnie.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Czigra co innego jeśli nie czujesz się emocjonalnie związana, tacy goście w ogóle nie byli zapraszani na moje wesele:)
Zapraszałam tylko tych z którymi miałam ochotę świętować, kocham dzieci, więc nie przeszkadza mi ich towarzystwo a wręcz odwrotnie, cieszy mnie widok ich uśmiechniętych buziek:)
a dzieciaczki o stosownej porze, były odsyłane do łóżek, moje kuzynostwo samo zadbało by ktoś dzieci odebrał, więc marudzenia nie było..
Najmłodsze maluchy miały 5 i 7 lat (moi kochani siostrzeńcy) odpadli z imprezy tuż przed północą, natomiast starsi powyżej 8 roku życia bawili się nawet do 3ciej.
Na moim weselu nie miały miejsca żadne sytuacje, które sprawiałyby że byłaby to impreza "nie dla dzieci".
Ale oczywiście to moje subiektywne odczucia:)

Pozdrawiam

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Oczywiście, że jest to impreza dla dorosłych. Dzieci są miłym akcentem do godziny 22, kiedy to zaczynają marudzić, że są zmęczone i chcą spać, starsza część natomiast podkrada alkohol i potem są tylko nieprzyjemności. Czy rodzice jak ida na nocną impreze ze znajomymi tez zabierają ze soba dzieci? Żenujące wydaje mi się odstawianie przedszkolnych zabaw na imprezie dla dorosłych. U mnie przebiegło bez problemów, rodzinka oświadczyła, że z dziećmi nie przyjdzie, bo chce się wybawić. Oczywiście inaczej sprawa wygląda, jeżeli jest to tylko obiad, wtedy należy zaprosić z dziećmi. Moim zdaniem, jeżeli w zaproszeniu nie było wraz z dziecmi, to oni popelnili nietakt i to duzy. Stawiam sie w ich sytuacji i jakos nie moge zrozumiec, za to w pelni rozumiem twoje oburzenie. Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Zuzka napisał(a):

> Oczywiście, że jest to impreza dla dorosłych. Dzieci są miłym
> akcentem do godziny 22, kiedy to zaczynają marudzić, że są
> zmęczone i chcą spać, starsza część natomiast podkrada alkohol
> i potem są tylko nieprzyjemności. Czy rodzice jak ida na nocną
> impreze ze znajomymi tez zabierają ze soba dzieci? Żenujące
> wydaje mi się odstawianie przedszkolnych zabaw na imprezie dla
> dorosłych. U mnie przebiegło bez problemów, rodzinka
> oświadczyła, że z dziećmi nie przyjdzie, bo chce się wybawić.
> Oczywiście inaczej sprawa wygląda, jeżeli jest to tylko obiad,
> wtedy należy zaprosić z dziećmi. Moim zdaniem, jeżeli w
> zaproszeniu nie było wraz z dziecmi, to oni popelnili nietakt i
> to duzy. Stawiam sie w ich sytuacji i jakos nie moge zrozumiec,
> za to w pelni rozumiem twoje oburzenie. Pozdrawiam

Zuzka masz chyba za sobą traumatyczne przeżycia związane z dziećmi;))
A co do podkradania alkoholu, to nawet nie wiem co powiedzieć... nie wiem z jakimi dziećmi miałaś do czynienia...

Pozdr.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

ufff ... powiem szczerze, że ciężko z tym zapraszaniem, ogólnie mówie ;-)
u nas nie ma maluchów, mimo, że ja jestem chyba najstarsza wśród kuzynostwa.

bardzo łatwo popełnić nawet nieświadomie jakąś gafę i komuś może być przykro,co gorsza, ktoś moze się obrazić!!! byłabym bardzo ostrożna przy zapraszaniu gości z dziećmi i chyba wcześniej (przed podaniem zaproszenia) starałabym się wypytać w rozmowie jak takie rodzinki wyobrażają sobie swoją wizytę na moim weselu .....

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Matko,
dziewuchy... ale Wy jesteście momentami dziwne.... jeśli chodzi o te dzieci... ale moze ja tez... dla mnie rodzina, to rodzina...dzieci, wujkowie, kuzyni... i tyle... i sortowac nie bed kto ma sie bawić a kto nie...
pewnie dzieci miec nie bedziecie, co??? jersli takie macie podejscie i uważacie dziecko za kłopot, o matko... brak mi słów...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Może dla Ciebie nie kłopot,dla mnie trochę.Byliśmy zresztą na weselu teraz,gdzie do 23 z narzeczonym zajmowaliśmy się rozwożeniem kuzynów z małymi dziećmi (narzeczony nie pił a trudno odmówić bliskiemu kuzynostwu przysługi).Także zabawa trochę nam przeleciała.Jedną parę odstawiliśmy na chwilę do domu,bo babcia nie mogła dziecka uśpić bez obecności mamy.Dlatego ja wolę,żeby wszyscy moi goscie się bawili a nie jeździli i zabawiali innych tak jak my tutaj.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

NESIA,
ale od poczatku wesela do 23-ciej napewno tego nie robiliście, a jęsli daliscie sie tak wrobic, no coż... jeśli ktoś idzie z dziecmi, to on jest za nie odpowiedzialny..
ja nie bede miał problemu, bo prawie wszyscy maja nocleg w hotelu...i powiem z góry iz ni w wysokiejcenie, bo weslel bedzie bardzo ekonomiczne... nie mam tam zadnych luksusów... hotel skromny... pokoje bez fajerwerków

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

dokładnie o to mi chodzi Nesia, wesele jest po to, żeby się bawić, a nie pilnować dzieci. Jeżeli chodzi o traumatyczne przejści, to nie miałam takowych, po prostu uważam, ze wesele to nie jest impreza dla dzieci, bo myśle o wygodzie moich gości i chcę uniknąć takich sytuacji o jaich pisała Nesia. Poza tym z racji mojego zawodu znam się co nieco na dzieciah w okresie dojrzewania i niestety byłam na weselu, na którym 13 letnie dziecko spiło sie jak bela i tylko wstydu narobiło, natomiast rodzice byli oburzeni, ze ktos ich pociesze dal wódke. Nie bardzo rozumiem kto mial tego pilnowac jak nie oni, moze to rowniez nalezy do obowiazkow pary mlodej, albo w czesci wstepnej urzadzmy kinder bal dla milych akcentow. Dzieci chce miec i to bardzo i nie widze nic wspolnego w tych dwoch kwestiach. Uwazanie, ze wesele powinno odbywac sie bez dzieci nie ma nic wspolnego z checia ich posiadania. Nie uwazam sie tez za osobe dziwna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Meg 1
to że ktoś nie zaprasza dzieci dalszego kuzynostwa na wesele nie oznacza, że nie chce mieć dzieci lub ich nie lubi.
a poza tym dlaczego tak się denerwujesz jak ktoś ma inne zdanie niż Ty?


i tak każdy zrobi jak uważa, a ten wątek moze jedynie pomóc zwrócić uwagę na ten problem przy zapraszaniu gosci.

Myslę też że zależy to od układow rodzinnych, im rodzina bardziej zżyta, szczera i kochająca się tym łatwiej ustalić liste gości.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

to po co rozpoczynacie watek, skoro nie komentujecie naszych wypowiedzi w nic... denerwuje się, gdyz jestem osoba nadwyraz pobudliwa... i ja nie mówie o dalszym kuzynostwie, tylko bliskim
dla mnie rodzina to rodzina i rozbijac jej nie mam zamiaru...
dokładnie, kazdy zrobi jak uwaza, ale od tego jest forum ze każdy może sie wypowiedzić i skomentowac...

a lista gości, osób tez zależy od chrakteru przyjęcia weselnego -ja robię dla bliskiej rodziiny swoeje i mojego przyszłego męż (jeśli dana para ma dzieci -to zapraszamy z dziećmi, a oni podejmą decyzję czy biora je ze soba czy nie)

a postawa niekt.órych osób jest dla mnie dziwna... i nikt nie zmieni mojego zdania...
sa różne charaktery... i dzieki temu można sobie podyskutowac

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

ja też bylam pobudzona na miesiąc przed weselem :)

a teraz (minelo już 7 mscy) bogatsza w doświadczenia mogę tylko wam podpowiedzieć, żeby zwrocić uwagę na ten problem, bo (jak nasza dyskusja wskazuje) każdy widzi inaczej sprawę zaproszenia dzieci.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

hopla, wiesz zacznę się zastanawiać czy moi goście nie mają nieletnich pociech....


A CO GDY - zapraszam ciotkę, wujka i 2 kuzynki - (dodam, że pełnoletnie? )
i te kuzynki mi oświadczają, że by chciały przyjść ze swoimi facetami - i to już kolejne 2 osoby więcej, a ja kolesi nie znam :P !!! wiem, że w tej sytuacji będzie im przykro, że nie będą miały z kim tańczyć .... ale z drugiej strony....
hymmm co wy na to?.. jak im ustąpię, to co powiem reszcie kuzynek i kuzynów, którzy prawdopodobnie też by chcieli wziąć sobie osoby towarzyszące?

:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

No własnie Witch ja mam ten sam problem.Zapraszam wujkow mojego przyszlego męża i oni mją dorosłe córki-dodam że mieszkaja daleko i rzadko a nawet bardzo rzadko sie z nimi widzimy no i oczywiscie tez na oczy nigdy ich chłopaków nie widzielismy.No ale co mam napisac na zaproszeniach-wujka....z ciacia i z dziecmi i z ich narzyczonymi?To jest dopiero bez sensu.No ale jak mnie moj kuzyn zaprosil na swoje to razem z moim narzyczonym.
Naprawde nie wiem co zrobic?Zeby nikogo nie urazic
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

agusia napisał(a):

No ale
> jak mnie moj kuzyn zaprosil na swoje to razem z moim
> narzyczonym.


Agusia,
sama sobie odpowiedziałaś...
takie jest moje zdanie

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

no widzisz agusia - ;) jak się ktoś uprze to można sobie trochę stresu narobić.
Ja ustalam tak: jeśli narzeczony to ok (pierścionek zaręczynowy na paluchu) jeśli tylko bojfrend, to nie ;-) ... zresztą dobrze to skomentował moj drugi wujek mówiąć "chciałbym, aby...X przyszedł, bo chciałbym aby X wkrótce sie ożenił z moją córką" ;-) czyli tak jakby to wyszło od niego, że kuzynka będzie z narzeczonym ;-) ..... ale także mam ograniczoną ilość ludków na weselu :(

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

a no prowokacja ;)))

no oczywiscie ze ustapiłabym moim kuzynkom jesli sa pełnoletnie to maja prawo przyjśc z kim chca... poza tym przed wydrukowanie zaproszen dla mojego kuzynostwa pełno letniego i mniej letniego pytałam rodziców lub ich samych czy z osobami towarzyszacymi czy bez, a jak beda mieli ochotę to oczywiście przy potwierdzeniu przybycia poinformują mnie czy sami czy z kimś beda... na weselu jest smutno byc samemu...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

smutno smutno, chociaż przecież jest rodzinka i nie przychodzi się bawić z osobą towarzyszącą, tylko z innymi gościami na weselu, no nie?

.... poza tym co powiecie, jeżeli liczba gości jest ograniczona - to znaczy jeżeli wstepnie przewidywało się max 50 osób, a z tych "chęci" zapraszania osób towarzyszących wychodzi 70?



popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Podobno zasada jest taka:
jeśli dzieci mieszkają z rodzicami to się zaprasza wszystkich ciotkę, wujka i dzieciak.
Natomiast jesli dzieci ciotek i wujków mieszkają osobno ( np.mają swoje rodziny ) i nie utrzymujecie z nimi zażyłych kontaktów to poprostu się ich nie zaprasza.

Ja kierowałam się to zasadą i.... wiem,że nikt z rodziny nie poczuł się urażony.

Natomiast jeśli chodzi o osoby towarzyszące...to jeśli zapraszam kuzynkę to wraz z osobą towarzyszącą... osobiście nie chciałabym iśc na wesele do kumpeli bez swojego chłopaka/narzeczonego.

pozdrówka :O)

Anulka

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

No chyba macie racje że samemu to tak głupio na wesele przyjsc-szczególnie jak sie juz jest dorosłą osoba.No na szczescie az tak duzo tych kuzynek nie jest-to 2 czy 3 osoby więcej to gdzies wcisne:)A przynajmniej więcej kawalerów na zabawy oczepinowe bedzie:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Witam,

uważam, że jak impreza na wsi w remizie, to obecność dzieci jak najbardziej wskazana. Jeżeli jednak urządza się imprezę w restauracji, a jeszcze nocleg należy zapewnić gościom, to trzeba mieć tupet, żeby dzieci bez pytania z sobą zabierać. Dlaczego ?, bo ja nie zapraszam całej rodziny, tylko 60 osób, bo na więcej mnie nie było stać. Musiałam wybierać, a jeżeli ktoś nie może, to na to miejsce wskakuje następna osoba.
Uważam więc, że jeżeli się pisze na zaproszeniu Pani i Pan, to jest to wystarczająca informacja, iż bez ich trzódki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

hehe trzódki :) Ale zgadzam się z Tobą
Widze, że wszyscy dzis nadpobudliwi, nie będę dorzucać swojego zdania o dzieciach, bo juz mnie dziewczyny doprowadziły do porządku w wątku o porawinach:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Zuzka napisał(a):

> dokładnie o to mi chodzi Nesia, wesele jest po to, żeby się bawić, a nie pilnować dzieci. Jeżeli chodzi o traumatyczne przejści, to nie miałam takowych, po prostu uważam, ze wesele to nie jest impreza dla dzieci, bo myśle o wygodzie moich gości i chcę uniknąć takich sytuacji

Nadal nie rozumiem dlaczego Tobie- Pannie Młodej mają przeszkadzać dzieci...
z Twojej wypowiedzi którą zacytowałam wynika bowiem że:

1) do Twoich obowiązków należałoby pilnowanie dzieci (??)
2) wiesz lepiej co jest bardziej wygodne dla rodziców tzn. mieć czy nie mieć przy sobie swoich pociech (??)

punkt 1. jest wykluczony
a co do punktu 2. wydaje mi się, że jeśli rodzic będzie uważał że dziecko nie pozwoli mu się bawić to poprostu z własnego wyboru go nie weźmie

poprostu próbuję doszukać się argumentów, które choć w cześci by mnie przekonały, w czym dziecko (i to nie obce tylko z rodziny) może Ci przeszkadzać na Twoim weselu
no chyba że boisz się że faktycznie będą podkradać alkohol;)

i to tyle bo nie ma sensu ciągnąć, każdy robi jak uważa
nie lubię tylko jak ktoś nie umie uzasadnić swojego zdania..

Pozdrawiam

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

popieram Klodinke

dziewczyny nie macie zdania własnego, nie macie argumentów.... a dlaczego.... bo nie macie dzieci i nie wiecie jakie są wazne dla rodziców i czy beda im przeszkadzac czy nie... widze ze prawdziwa rodzina lda Was to pryszcz, a chodzi mi o ta rodzine, która niedługo się staniecie i kiedy przyjda Wasze baby na swiat lub poczujecie je u siebie w brzuszku...

dziewuszki - przeginacie

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Rodziną się stają małżonkowie jeszcze przed zasianiem kolejnego pokolenia;) Dziecko może rodzinę najwyżej powiększyć.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

czigra, wnioskuje ze dziecko to problem dla Ciebie i dzieci nie chcesz mieć, a jesli bedziesz miała bedziesz je traktowac jako dodatke który czasem bedzie Ci bardzo przeszkadzac, np. w momencie gdy ktos zaprosi Cie na slub...

nie ma słów!!!!!!! nie denerwuje się ;)))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

To i ja wrące swoje 3 grosze chodzi mi o zapraszanie osób towrzysząch moich kuzynek, kuzynów... mają swoje sympatię bardzo krótko i snaowczo domagają aby ich razem zaproscić> Pewnie skumają o co chodzi za jakieś 10 lat że to nie takie proste. Ogólnie jestem wkurzona ze musze zaprosić jakiegoś kolesia mojej kuzynki (którego zna całe pół roku) a nie mogę zaproscić znajomych (brak miejsca) I to tylko to mnie denerwuję, reszta jest super, przygotowania cudowne,

Pozdrowionka


Czerwcowa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

oj czerwcowa, no to też jest wielki ból ;-) dlatego chyba skoro wesele dla rodziny to chociaż poprawiny powinny być dla znajomych :(

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Podobno zasada jest taka:
jeśli dzieci mieszkają z rodzicami to się zaprasza wszystkich ciotkę, wujka i dzieciak.
Natomiast jesli dzieci ciotek i wujków mieszkają osobno ( np.mają swoje rodziny ) i nie utrzymujecie z nimi zażyłych kontaktów to poprostu się ich nie zaprasza.

Ja kierowałam się to zasadą i.... wiem,że nikt z rodziny nie poczuł się urażony.

Natomiast jeśli chodzi o osoby towarzyszące...to jeśli zapraszam kuzynkę to wraz z osobą towarzyszącą... osobiście nie chciałabym iśc na wesele do kumpeli bez swojego chłopaka/narzeczonego.

pozdrówka :O)

Anulka

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

no tak ale narzeczony czy chłopak z którym jesteś np 4 lata to inna bajka niż sympatia osiemnastolatki (znają się kilka miesięcy) bleee ja wszytsko rozumiem na prawdę ale takie wymuszanie jest okropne i powiem szczerze ja zrozumiałabym jeśli ktoś zaprosiłby tylko mnie bez mojego chłopaka ( co prawda sytuacja się zmienia trochę )
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Meg1, to chyba "lekka" nadinterpretacja? Zwróciłam Ci tylko uwagę, że dwoje ludzi, którzy się pobrali nie awansują do miana rodziny z momentem zaciążenia, ale stają się rodziną w momencie przyjęcia sakramentu czy też podpisania aktu w urzędzie.

Co do stosunku do dzieci na weselach wyraziłam się chyba dość przejrzyście - moim zdaniem są to imprezy dla dorosłych i jeśli ktoś nie życzy sobie dzieci dalekiej kuzynki na imprezie w restauracji (co łączy się ze sporymi kosztami), to chyba ma prawo znaznaczyć to przy rozdawaniu zaproszeń? Co innego, gdyby dzieci było sztuk parę, siedziałyby przy osobnym stoliku, były potomkami bliskich ci osób itd.

Przyznam się, że nie przepadam za obcymi dziećmi w pewnym wieku, kiedy to stają się bardziej niż denerwujące, co nie oznacza, że swoje traktować będę jako zło konieczne i zbędny dodatek do mnie i męża!!! Tym mnie lekko wkurzyłaś...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Zupełnie nie rozumiem tych zarzutów, jeżeli ktoś uważa, że impreza weselna nie jest przeznaczona dla dzieci, to wcale nie znaczy, że nie chce ich mieć. Jak będe miała swoje i ktoś mnie zaprosi na wesele, to zostawię je pod opieką zaufanej osoby, np. babci. Poza tym byłam juz na kilku weselach, na których zaproszone dzieci sprawiały kłopot rodzicom, bo najzwyczajniej w swiecie nie są przyzwyczajone do całonocnych zabaw. Wydaje mi się również, że dzieci nie powinny przebywać na imprezach, na których pije się alkohol w dużych ilościach, bo nie oszukujmy się, tak to się na weselach zazwyczaj dzieje. A ponieważ bardzo kocham dzieci, uważam ze taki imprezy sa po prostu dla nich niezdrowe. Znam moją rodzinę i wiem, ze wola przyjsc bez swoich pociech, bo tak u nas bylo zawsze i nikt sie nie oburzal, a co do pilnowania to byla tylko mala zgryzliwosc w stosunku do nadpobudliwych rodzicow, a nie argument. Czy bedziecie swoje dzieci rowniez zabieraly na dyskoteki? Ja wyrazilam tylko swoja opinie dotyczaca tej sprawy, a wy nie mam pojecia czy jestescie żądne sensacji, czy wstalo sie lewa nuzką, od razu krytykujecie odmienne zdanie uzywajac epitetow typu dziwne jestescie. Jak widac z przykladow dzieci na weselu to nie jest zbyt dobry pomysl, ale jezeli chcecie miec grono maluchow na swoim, to nikt wam nie broni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Czerwcowa Panna Młoda napisał(a):

> To i ja wrące swoje 3 grosze chodzi mi o zapraszanie osób
> towrzysząch moich kuzynek, kuzynów... mają swoje sympatię
> bardzo krótko i snaowczo domagają aby ich razem zaproscić>

> Ogólnie jestem wkurzona ze musze zaprosić jakiegoś
> kolesia mojej kuzynki (którego zna całe pół roku) a nie mogę
> zaproscić znajomych (brak miejsca)

Hmm, może ja dziwna jestem, ale ja się moimi kuzynkami i kuzynami młodymi, ani ich sympatiami z liceum nie przejmuję w ogóle. Najpierw zapraszam rodzeństwo rodziców, moich rówieśników kuzynów. Następnie moich ukochanych przyjaciół, a jak się znajdzie miejsce to młodych kuzynów i bez osób towarzących raczej. A jak się im nie podoba to niech nie przychodzą, Dziwne jest takie stawianie warunków, sorry, ale przez gówniarzy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

Nie ich kasa, sami jeszcze nie zarabiają, więc trudno im zrozumieć, że taka ich sympatia (których w życiu będą mieli jeszcze ładnych parę) to spory koszt i że na miejsce tej obcej osoby wolałoby się zaprosić kogoś nam bliższego... Ja na szczęście nie mam kuzynostwa w tym wieku, moi są starsi i mają już mężów lub "stałe" dziewczyny.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: a co gdy?

czigra,
to forułuj Swoje wypowiedzi w sposób zrozumiały i jasny... wiesz chyba z lekka ciemna jestem, choć nie blondynka...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0