Re: dziewczyna marynarza
~Będę żoną marynarza
(11 lat temu)
Ja powiem tak. Zazdrości póki co nie widzę, bo jesteśmy młodzi i na dorobku. Mój dopiero zaczyna pływać więc nawet mieszkania nie mamy jeszcze swojego, a co będzie później to nie wiem. Nasze najbliższe rodziny nie są zawistne i myślę, że będą się cieszyć wiedząc, że nam się powodzi i moja mama powie, że cieszy się, że mam lepiej niż ona miała i jak trzeba będzie to pomożemy. A dalsza rodzina i tacy znajomi co zazdroszczą i myślą jak tu wbić komuś nóż w plecy to mnie nie interesują, to znaczy że są guzik warci i nie warto się nimi przejmować. A tym bardziej coś dawać albo nawet pożyczać. Jak chcą to się nawet niech obrażają, ich problem.
Do żony chirurga, nie chciałabym, żeby to zabrzmiało złośliwie, bo absolutnie nie to jest moim zamiarem. Ale wiesz co Ci powiem, my kobiety marynarzy mamy tę przewagę, że kiedy marynarz nasz wraca po jakimś czasie do domu, to jest non stop, ciągle dla dzieci, dla rodziny, dla żony, narzeczonej, wciąż, niezmiennie i nieustannie. Nie jest zmęczony, nie jest zajęty. A jeśli już trafi się regularny kontrakt typu 4/4 tygodnie, 6/6 albo 8/8 to już w ogóle bajka. Bo kiedy go nie ma, to nie ma, ale kiedy wraca to poświęca się w 104%. Natomiast Wasi mężowie są nieobecni przez cały rok, nie ma ich codziennie, nie ma ich całymi dniami, a jak wracają to są zmęczeni, nie mają na nic siły, nie mają ochoty, nie mają chęci. Zasypiają i zastygają przed telewizorem, bo wiedzą, że rano znów wstają do pracy, na dyżur, w delegację, gdziekolwiek. I właśnie dlatego, mimo nie jednego trudu, który mnie czeka jestem szczęśliwa, że będę żoną marynarza :)
1
2