katastrofa
wczoraj bylam w salonie na ostatecznej przymiarce mojej sukni i tragedia- jest na mnie za mala:((((((((((
przytylam od ostatniego mierzenia po kilka cm w kazdym miejscu- fakt ze jak bylam na pierwszej przymiarce to bylam wezsza niz zwykle bo wlasnie skonczylam diete ale teraz z nerwow przybralam dodatkowe cm- co ja mam zrobic
jestem zalamana- pani krakwcowa mowi ze troche da sie poszerzyc ale i tak bedzie ciasnawa:(((((((((((((((((((((((
do tego te sopjrzeenia pracujacychtam pan i komentarze w stylu "zwykle to sie chudnie przed slubem a nie tyje" czulam sie okropnie- a wcale nie jestem az takim hipopotamem bo sukienka ma rozmiar 42
przytylam od ostatniego mierzenia po kilka cm w kazdym miejscu- fakt ze jak bylam na pierwszej przymiarce to bylam wezsza niz zwykle bo wlasnie skonczylam diete ale teraz z nerwow przybralam dodatkowe cm- co ja mam zrobic
jestem zalamana- pani krakwcowa mowi ze troche da sie poszerzyc ale i tak bedzie ciasnawa:(((((((((((((((((((((((
do tego te sopjrzeenia pracujacychtam pan i komentarze w stylu "zwykle to sie chudnie przed slubem a nie tyje" czulam sie okropnie- a wcale nie jestem az takim hipopotamem bo sukienka ma rozmiar 42

