Leczyłam się u dr Rogozy. Wizyty były zdawkowe, odpękane w 10 minut. Przygotowywałam się do inseminacji. Pierwsza wizyta ok, zrobione badania, wiedziała co mam robić, kiedy umawiać się na następną wizytę itd. Zaczęłam monitorowanie cyklu. Pęcherzyk rósł na lewym jajniku. Na kolejnej wizycie monitorującej lekarz powiedział, że nie wie o co chodzi, bo ma zapisane, że pęcherzyk jest na prawym jajniku. Stwierdziłam ok, każdemu może zdarzyć się pomyłka, chociaż wzbudziło to we mnie wątpliwości, czy aby na pewno jestem u dobrego lekarza. Pierwsza inseminacja się nie udała. Pojechałam na kolejną wizytę w następnym cyklu, a dr Rogoza pyta mnie czy cykl był stymulowany. Pomyślałam sobie "halo, to Ty nie wiesz?" nie był stymulowany, ponieważ sam on tego nie zalecił. Drugą inseminację przeprowadziła inna Pani doktor. Pomyślałam, że może w jej rękach poczuję się lepiej. Natomiast zabieg był bardzo bolesny, kobiety w okół mnie rozmawiały o swoich prywatnych sprawach,a Pani doktor pytała koleżankę o której ma pociąg i że się pospieszy. Zostałam potraktowana bardzo przedmiotowo. Nie tego się spodziewałam, płacąc takie pieniądze.