Re: PRACA W FIRMIE BITON
~Były pracownik INPOS/BITON
(12 lat temu)
Cwaniaki, pracowałem w tej firmie kiedy nazywała się jeszcz INPOS, powiem szczerze że gdy się zatrudniałem w tej firmie to szefem był Piotr - bardzo pożądny człowiek, stawkę rzeczywiście stopniowo zwiększał, początkowo miałem umowę na okres próbny a następnie dostałem na czas nieokreślony. Nie było żadnej niewolniczej pracy, a co do godzin nadliczbowych można było się porozumieć. Majstrem był wtedy Józef, żeczywiście co do sprzętu to jakim firma dysponowała to było to nieporozumienie, narzędzia z TOPEXU jeśli ktoś wie o czym ja mówię - majster jeździł po nie SKM do Castoramy ;)Tak właśnie było - wiertarka za 39,90 na budowie nie wytrzyma zbyt długo, średnio jedna wiertarka na miesiąc się zurzywała...Wraz z biegiem czasu sytuacja zmieniała się, zatrudniono więcej ludzi, dokupiono trochę nowych narzędzi, nowe większe budowy (ciągle jako firma podwykonawcza) wypłaty były regularne i terminowo płacone co dwa tygodnie, z zaliczkami nie było problemu a co do stawki 10-12 na godzinę to tyle mniał już w późniejszym czasie pomocnik. Murarze to już inna sprawa, wtedy pamiętam że pracowaliśmy na akordzie i całkiem niezłe wynagrodzenie można było dostać. Józef (majster) zawsze próbował troszkę oszukiwać na metrach czy na godzinach, ale i to było do załatwienia. W 2007 roku kiedy do Piotra dołączył jeszcze Kuba, zwiększono liczbę ludzi, wtedy zaczął się początek tego o czym piszecie, rzeczywiście narobiło się trochę gnoju, pewne osoby zwyczajenie symulowały pracę, inne pracowały uczciwie, jeszcze inne przyszchodziły porobiły dzień lub dwa czasem tydzień - brały zaliczkę i albo przychodziły do pracy pijane, albo piły w pracy albo zwyczajnie nie przychodziły...Firma wtedy dawała ubrania robocze, kaski, buty - pamiętam że trzeba było pilnować, gdy się poszło na urlop to tych ubrań butów czy kasku potrafiło już nie być...Pamiętam że firma miała samochód którym zabierała ludzi na budowę z umówionych miejsc i odwoziła później z powrotem do Gdańska, pamiętam że wtedy pracował Darek, on był wtedy "brygadzistą" lubił wypić żółtą Tatrę, nawet prowadząc samochód ;) To było jeszcze przed tym niż zatrudniono Grzesia. Prawda jest taka że rzeczywiście co do legalnego zatrudniania osób, bywało z tym coraz gorzej, coraz więcej osób pracowało na czarno, coraz więcej było osób które przychodziły tylko na chwilę, zwłaszcza latem. Cóż w tym dziwnego skoro pewne osoby przychodziły tylko na sezon wakacyjny dorobić jako pomocnik na budowie, inne osoby wpadły tylko na chwilę bo chwilę później znalazły ciekawszą pracę za granicą albo nawet po prostu na innej budowie, jeszcze inne osoby po prostu nie nadawały się do pracy ze względu na to że albo im zwyczajnie robota nie szła bo nie umnieli jej wykonać, albo zwyczajnie nic nie robili - bumelowali całymi dniami, no a jeszcze inni po prostu albo chodzili sobie w kratkę, albo po prostu brali zaliczki i juz nie przychodzili, albo po prostu chlali. Faktem jest to, że były osoby które stale donosiły jeden na drugiego, Grzesiek o ile dobrze pamiętam wszedł w miejsce Darka, był bardziej cwany, trochę bardziej rozgarnięty, może dlatego szefostwo obdarowało go zaufaniem i powierzyło mu takie zadanie. Jaki Grzesiek był niż został kierownikiem, jaki był później - wiem. Ja nie mam do nikogo pretensji. Zatrudniałem się w INPOSIE - póżniej przemianowanym na BITON, doświadczyłem wielu przemian i mógłbym na ten temat jeszcze wiele napisać, począwszy od tego gdy firma była zarejestrowana w Baninie, poprzez zmianę nazwy firmy i przeniesienie jej do Gdańska. Pamiętam jak firma składała się zaledwie z 3-4 osób, później prze tą firmę przewinęło się tyle ludzi że połowy z nich nie pamiętam. Co do stawek za godzinę w późniejszym czasie, to przyznam że były one stosunkowo niskie a pracy przybywało, można by na ten temat jeszcze bardzo wiele napisać, tylko po co? Po to by komuś ubliżyć, pokłucić się z kimś? Pracowałem w tej firmie w względnie dobrym okresie czasu, i mimo tego że nie zawsze było idealnie, to niemam powodów do narzekań. Pozdrawiam starych kolegów jeszcze z czasów INPOSU (Piotra Ż, Grześka Ż, Zbyszka, Hieronima Dź, majsta Józka L, szefa firmy Piotra P. oraz osób które przez krótki okres czasu pracowały w INPOSIE) jak również osób z którymi nie gorzej pracowało mi się w BITONIE. Pozdrawiam wszystkich!
10
0