Kupiłem królika w 2000 roku rasy lew, był u mnie do dnia dzisiejszego tj 11 lat. 4 dni temu jedna nóżka została bezwładna, ciągnął ją przez 2 dni. Po 2 dniach zaczął 2 nóżkami ciągnąć. Był to bezwład, myślałem że to już jest koniec. Jednak 4tego dnia stanął na 4 łapki i z radością w sercu myślałem że wszystko będzie dobrze. Jednakże moje oczekiwania następnego dnia były bardzo smutne gdyż mój Bartuś dostał całkowitego paraliżu. Leżał tylko i nie miał siły podejść jeść ani się napić, podawałem mu picie oraz jedzenie w klatce , karmiłem go z ręki. Trudno żeby po tylu latach być tylko ja i królik w jednym pokoju żebyśmy się nie znali. Nie namyślając się długo małżonka moja zadzwoniła do Pana doktora. Bez chwili wahania u Pana doktora byłem o godz. 11. Przyjął mnie bardzo serdecznie. Podjął decyzję uśpienia królika gdyż rokowania leczenia były nie pomyślne ze względu na wiek. Mogę tylko dodać że Pan doktor pozwolił mi być do pewnego momentu abym się mógł pożegnać ze swoim najlepszym przyjacielem. Płakałem jak dziecko ale nie było mi wstyd. Pan doktor jest bardzo dobrym człowiekiem i widać że jest lekarzem z powołania. Każdemu polecam takiego lekarza weterynarii. Z podziękowaniem Roman