co prawda fryzurze nie moge wiele zarzucic, ale to tylko dlatego ze nie rozni sie PRAWIE WCALE od tego, co mialam poprzednio na glowie, jest tylko odrobine krocej. nie przeszkadzalo to w policzeniu sobie 90 zl za strzyzenie!! filip w pewnym momencie sobie poszedl ode mnie i wlozyl mi do reki suszarke"posusz sobie sama"O_o za to sie placi 90 zl??! a na koniec zeby zaplacic trzeba podejsc do grupki plotkujacych fryzjereczek i spytac"to mozna zaplacic?" bo inaczej nikt nie podejdzie do kasy, chociaz jestem juz ubrana i chce wychodzic, bo mi sie spieszy. chore. totalnie nie warte takiej kasy