Re: no stress!
Ponoć jest to przypadłość naszych czasów. Tempo życia jest zawrotne, towarzyszy temu dodatkowo ogromna rywalizacja. Trzeba żyć w całkowitej izolacji, żeby tego nie doświadczyć. Do funkcjonowania w takim umiarkowanym stresie można się przyzwyczaić i wbrew temu co napisał Hal może on działać stymulująco. Taki rodzaj stresu może dać pozytywnego kopniaka ;)
Czasem jednak zdarzają się sytuacje, na które całkowicie nie mamy wpływu- śmierć bliskiej osoby, choroba, rozwód. Stres wywołany takimi przeżyciami ma destrukcyjny wpływ na człowieka. W takich momentach wysiłek fizyczny gwarantuje jedynie chwilowe zapomnienie. Potrzeba czasu, poukładania myśli, spojrzenia z dystansu, aby z takimi doświadczeniami sobie poradzić. W każdym razie ja innego pomysłu na radzenie sobie nie mam. Wydaje mi się, że trudno taki stan zakceptować, można jedynie oswoić się z wydarzeniami. To nie jest coś, co człowieka wzmacnia, raczej doświadcza i zostaje w pamięci.
Z tym przytulaniem rewelacyjny pomysł :) Jest doskonałą witaminą. Nawet wyczytałam gdzieś, że do życia potrzeba ośmiu przytuleń dziennie. Tak się tym przejęłam, że liczyłam przytulanki ;)
Głupio byłoby umrzeć z niedosytu :D
3
1