Re: nowy wontek
~Manson the Forester
(16 lat temu)
No nie bardzo będę zakładał nowy wontek, bom znowuż nie taka persona coby wontkować co i rusz. Ale pozwolę sobie pokontynuować na tym, albowiem poniekąd dotyczy to ojca założyciela.
Gotuj z Mansonem - lekcja 3287:
Zakupiłem w sklepie GSu (miło mi widzieć uśmiech na co niektórych buźkach, a tak, są jeszcze gdzieniegdzie takie sklepy) dwa funty pięknej, marmurkowej karkówki. Kupując mięso do pieczenia lub grillowania zwracajcie uwagę na to, żeby było przerastane tłuszczem. Zapewne bardziej kaloryczne, ale o niebo smaczniejsze.
Mięso umyłem.
Następnie naszpikowałem czosnkiem i suszonymi śliwkami. Szpikowanie polega na tym, że w poprzek włókien mięsa wbijamy nóż i w tak zrobiony otwór wciskamy obrany ząbek czosnku lub suszona śliwkę.
Nafaszerowane mięso natarłem solą i obtoczyłem w majeranku.
Całość do piekarnika z dodatkiem suszonych grzybów (w moim przypadku koźlarzy brązowych - świetnie się suszą, na jasno), obranych cebulek, listka laurowego, ziela angielskiego, goździków. Wszystko podlane winem, a właściwie bazą, na którą C zabrania używać nazwy wino. Tak C, te Twoje jeżyny wiedziały po co nie współpracują z drożdżami i wola bakterie.
Piekłem ok. 1 godz. Należy przyjąć 1 godz. na kg mięsa. W dobrze nagrzanym piekarniku, co w moim przypadku oznaczało 200 stopni.
Jako wege nie ruszam takiego czegoś, ale Szuroczka zabrała cały nabój dzisiaj do mojego taty, a wczoraj co rusz mi zaglądała do kuchni pytając co tam dobrego pichcę. Posmakowałem sosu. C, oby Ci od czasu do czasu Twoje wina się kiepściły. Nie podlewajcie pieczeni wodą. Nigdy. Tylko winem, albo jak C woli - bazą.
Bardzo smacznie Państwa żegnam i sugeruję spróbować :-))
0
0