obsługa jak z PRL, jakość usług niższa od cen
dziwi mnie, że do zakładu fryzjerskiego na Monciaku wciaż nie dotarł nieco nowszy niż w PRLu model obsługi klienta. "o co pani chodzi", "chyba się pani teraz doszukuje co tu nie tak we fryzurze", "jak się pani nie podoba to zapłaci pani więcej niż się umawiałyśmy". Wow. A ja naprawdę nie jestem niemiłym klientem, przeciwnie. A fryzura? Przeszlam w niej 10 metrów i widzę, że na wieczór jednak muszę uczesać się sama :) Do tego jak ktoś nie lubi disco polo z radia to moze się męczyć w trakcie wizyty.