Naparzyłam sobie mocnej kawy pod przecenione kabanoski (4 opakowania) i zamierzam chlać zgrzewkę warki 0, do lustra...
Któż mnie zrozumie poza własną Samotnością (?!!!)
Chciałabym wyjść przed dom i rzucić się w śnieżną zaspę, u stóp świętych drzew, które obdarowują mnie własną urodą i siłą... zapachem życia, zielenią i cieniem...
Chciałabym obudzić w sobie strumień łez i zapłakać nad ludzką głupotą, wykrzyczeć modlitwę i prośbę o rozum dla siebie i istot,które dają się niewolić i żywcem grzebać...
Tymczasem gniew krąży mi w żyłach i ogarnia mnie furia...
Całe moje jestestwo buntuje się przeciwko bezbrzeżnej głupocie, która jak rak toczy ludzkie umysły...
Niestety, nie ma we mnie nic prócz histerycznego śmiechu i zimnej obojętności.
Bóg i Diabeł nie mają dla mnie czasu, wyrywając sobie nawzajem z rąk marchewkę i kij, którymi rządzą i sądzą.

Ja pierd...lę! Słusznie karzesz mnie Boże i sprzedajesz Diabłu, rzucając mi w twarz co raz to dosadniejsze przykłady ludzkiej głupoty.
Azaliż naprawdę iluzją i utopią jest wiara w drugiego człowieka (???)
Azaliż wżdy "Głupota" Panią Największą (???) gdy "zabiera się do myślenia" (???)

Ps
"Umierać ze śmiechu". Gdybyż to była prawda! Gdyby człek mógł umrzeć ze śmiechu...