Re: poradnia rodzinna
My byliśmy kilka miesięcy temu.
Przez 3 spotkania kobiecina wykładała swoje, a my kiwaliśmy głowami. gdy próbowaliśmy podjąć dyskusję, np. dot. in vitro (bo poglądy Pani ma na zasadzie "czytałam w gazetach, bo TV to mój mąż ogląda") Pani wyjaśniła, że ona powie swoje.
W pewnym momencie mój mąż podniósł głos, bo takich bzdur nikt nam nie wciskał. A na info, że na biologii w LO wszystko było Pani wyraziła zdziwienie.
Jest po 1. dziwnie (Pani mówi swoje, my swoje), 2. mały pokoik 2 krzesła i wykresy Pani, 3. cholera muszę to przyznać, ale przydatne są te zajęcia. Jeżeli chodzi o metodę naturalnego planowania rodziny babeczka co by tu nie mówić wymiata. Pokazywała swoje wykresy wieloletnie, opowiadała z pasją o metodzie. Więc tu zainteresowała, ale cała reszta, ta zaściankowość i zamknięcie na inne poglądy :/
0
0