Re: problem świadkowej
Jak ja byłam świadkową, to się ze świadkiem nie bardzo zgraliśmy: ja błękitna sukienunia, on czerwona koszula i czarny garnitur. Zresztą gdybyśmy byli lepiej zgrani, to kto wie czy nie skończyłoby się to wydrapaniem oczu; jego żona jest podobno strasznie zazdrosna...
Przyszłam z moim facetem, i to z nim się zgrywałam; a świadek zgrał się ze swoją żoną, i było OK. Nie popadajmy w skrajności, bo i tak zawsze coś do czegoś nie będzie pasowało...
0
0