relacja.........
hejka dziewczynki ;)) tu mężatka Nacheba ;) już jestem po.........tylko że mnie mąż wczoraj opuścił ;(( wszystko było super, tylko że pogoda nam nie dopisała.....no ale mówi się trudno..........
w dniu ślubu pozbyłam się wszystkich z domu, został tylko mój Tomek i brat.......rano poszliśmy sobie w deszczyku na spacerek, zero stresu, jak wróciliśmy to wiadomo, kąpiel, makijaż, fryzura.......panie się spisały rewelacyjnie.......odebraliśmy kwiatki, przyjechali świadkowie, ubrałam się w kieckę i pojechałam sobie "wyjść za mąż" ;))
i dalej zero stresu.......na ślubie też zero stresu, musiałam tatę troszke uspokoić, bo prowadził mnie do ołtarza i mu ręka z nerwów latala jak szalona ;)) mój Tomaszek przy ślubowaniu troszkę poprzekręcał przysięgę i chcial mi usilnie założyć na palec swoją obrączkę i ja się uchichrałam na śmierć z tego ;) potem nie mogłam założyć jemu obrączki i w końcu zrezygnowałam i znowu się nieźle uśmiałam, wogóle miałam niezły ubaw na własnym ślubie, ale to chyba dobrze, bo przynajmniej na zdjęciach jestem wesoła i uśmiechnięta ;)) a wesele......no wszystko dobrze, tylko że na początku ujawnił się mały stresik i strzelałam błyskawicami, ale potem już wszystko było dobrze...........
noooooo......a po weselu pojechaliśmy w cudowne miejsce, żeby troszkę odpocząć. To miejsce było dla nas niespodzianką, ponieważ to był prezent od świadków i do samego końca nie wiedzieliśmy gdzie nas wywożą i to było na prawdę fajne.....polecam wszystkim taką niespodziankę ........
w dniu ślubu pozbyłam się wszystkich z domu, został tylko mój Tomek i brat.......rano poszliśmy sobie w deszczyku na spacerek, zero stresu, jak wróciliśmy to wiadomo, kąpiel, makijaż, fryzura.......panie się spisały rewelacyjnie.......odebraliśmy kwiatki, przyjechali świadkowie, ubrałam się w kieckę i pojechałam sobie "wyjść za mąż" ;))
i dalej zero stresu.......na ślubie też zero stresu, musiałam tatę troszke uspokoić, bo prowadził mnie do ołtarza i mu ręka z nerwów latala jak szalona ;)) mój Tomaszek przy ślubowaniu troszkę poprzekręcał przysięgę i chcial mi usilnie założyć na palec swoją obrączkę i ja się uchichrałam na śmierć z tego ;) potem nie mogłam założyć jemu obrączki i w końcu zrezygnowałam i znowu się nieźle uśmiałam, wogóle miałam niezły ubaw na własnym ślubie, ale to chyba dobrze, bo przynajmniej na zdjęciach jestem wesoła i uśmiechnięta ;)) a wesele......no wszystko dobrze, tylko że na początku ujawnił się mały stresik i strzelałam błyskawicami, ale potem już wszystko było dobrze...........
noooooo......a po weselu pojechaliśmy w cudowne miejsce, żeby troszkę odpocząć. To miejsce było dla nas niespodzianką, ponieważ to był prezent od świadków i do samego końca nie wiedzieliśmy gdzie nas wywożą i to było na prawdę fajne.....polecam wszystkim taką niespodziankę ........


