Cierpienie Kropeczko to taki lot kamieniem w dol przez zwezajacy sie czarci lej, wiesz.
Niewydumane i realne cierpienie wnika w czlowieka jak krew w piach, osacza serce, peta dusze, dusi rozum, zabiera spokoj, odbiera apetyt, gasi smiech, przegania sen, zamyka okna zmyslow potegujac introwertyczna nature.
Takiego cierpienia nie zaleje zadna wodka swiata, ani nie zacmi zadna heroina.
Najwieksze ludzkie cierpienie i bol - moim poranionym, burackim zdaniem - ma miejsce wtedy kiedy definitywnie traci sie kogos kogo kocha sié wielokrotnie bardziej anizeli samego siebie. Bo jak to ktos powiedzial "milosc jest slepa i nie dowierzajac sama sobie chyta sie kazdego cierpienia" (czy jakos tak to lecialo)
Noooo, a jak juz ten diabelski lej na dole skurczy swa srednice do granicy niebytu, wtedy spada sie na posadzke z granitu zalaná, lzami, potem, krwiá, ale pod tym wszystkim jest nadzieja.
Nadzieja, ze mamy wewnatrz siebie wszystkie niezbedne sily, srodki i instrumenta, zeby byc szczesliwym.
Znaczy zeby kochac ze wszechmiar.
I zeby ze wszech miar byc kochanym.
ps. uwaga moge bredzic nie spalem jakies 25 godzin.
Pewnej nocy sluchalem tej piosenki wkolko ze 4 godziny, wtedy mnie bolalo. Jest w niej zawartu kawalek mego bolu. W kazdym razie jakos dziwnie sie z tym numerem utozsamiam. Bo jakis taki prawdziwy.
http://www.youtube.com/watch?v=mK1ST0F0K1Y