Re: samotna :(
Ja mam też taki problem z facetem. Przyjdzie z pracy, zje obiad i jeszcze nie zdąży przerzuć i już się kłądzie na kanape. Nawet jak go proszę żeby wyrzucił śmieci to jest problem go dobudzić, patrzy tak tymi swoimi oczkami zamulonymi aż mnie agresja bierze, muł pier.... mam dosyć takiego życia. Ciągle zmęczony, rozmowa nic nie daje bo za każdym razem jest ta sama śpiewka, że on pracuje i jest zmęczony. K... jaśnie pan, bo tylko on jeden pracuje :/ wytłumaczenie. Nic go nie interesuje, nawet nasze zwierzę, dziecka sobie z nim nie wyobrażam. Już kilkoro znajomych mi powiedziało że zasługuje na kogoś lepszego ale ja już byłam wcześniej w kilku związkach, każdy facet mnie okłamywał, źle mnie traktował. On źle mnie nie traktuje ale ciągle śpi po pracy. Niestety nie jestem miss, co tu dużo mówić raczej dobrego faceta nie znajdę i tak się go trzymam. Nie chce być sama, bo nie wyobrażam sobie żebym nie miała nikogo u swojego boku bo np. w weekendy lub święta jak nie idzie do pracy to nie śpi, wtedy jest między nami fajnie, lubie z nim spęczać czas ale mam takie huśtawki w tym związku. W tygodniu smutno, źle a w weekendy ok. Nie wiem jak dalej mam z tym żyć, jak pogodzić się z tym że on taki jest? Fizycznie nie zadaje mi bólu ale psychicznie tak :/ tak psychicznie bo stałam się przez tą samotność w związku rozgoryczona, sfrustrowana, widzę że nawet nie miła do innych ludzi z tej narastającej frustracji. Ciągle chodzę przygnębiona, zamyślona. Chciałabym czekać na niego z utęsknieniem, z radością że on przyjdzie, będzie fajnie ale tak niestety nie jest. On przychodzi a ja w ogóle nie czuje szczęścia, bo wiem że zje i zaśnie :(
0
0