Re: Odpowiedź obiektu
Drogi Panie Krzysztofie,
zaczęłam czytać z ciekawości opinie klientów dotyczące tejże restauracji.Siłą rzeczy "trafiłam" również i na Pańską. Początkowo zapoznałam się naocznie jedynie z Pańskim komentarzem oraz adwersaża....i gdyby nie to,iż rozwinęłam wątek i spostrzegłam,że po mistrzowsku wręcz i finezyjnie zripostował Pan wyjątkowo niesympatyczną i wyższościową wypowiedź właścicieli restauracji,sama dałabym idealnie w tym samym tonie upust swojemu niezadowoleniu.Nie,drodzy właściciele,nie tak traktuje się Klienta,klepiąc go metaforycznie po głowie,ale z pobłażliwym uśmieszkiem i wyjątkowo sofistyczny sposób dobierając argumenty.Zwłaszcza ten dotyczący kelnerki-doprawdy komedia! Napiszę językiem prostym-zaprawdę pozwolę sobie wobec powyższego na to,by pierwszy dzień w jakiejkolwiek pracy nie mieć pojęcia na temat czegokolwiek,co do mnie powinno należeć.Moje gratulacje:).A może minęli się Państwo z powołaniem i powinni byli zostać adwokatami VIP-ów?Zaznaczam-nie,nie jest to komplement....
Wizytę sobie odpuszczę.Nie ma to jak nabijanie kabzy zarozumialcom,którzy mają Klientów za idiotów i dyskutują iście w stylu noveu riche(wypowiedź innej klientki, Pani Kingi, także czytałam i uważam,że reakcja na opinię tej Pani była histeryczna oraz wysmażona w wielkich bólach w złośliwym tonie).Ktoś tu po raz kolejny chyba minął się z powołaniem i ambicje,które nie idą w parze z możliwościami,bolą jak kość kurczęcia wrażona w jego pierś.Ee..nie,przepraszam,nogę kaczki.Trzeba otworzyć restaurację w Białym Domu albo najlepiej w Pałacu Buckingham i wówczas będziecie mieli WIELCE WSPANIAŁYCH KLIENTÓW, którzy będą odróżniać metodę confit od kalafiora romanesco oraz fryki od marmontijów (ciekawe,kto to napisał?).Tyle tylko,że nie będziecie mogli wówczas być tacy "cocky",jak to widać (ale tylko w komentarzach). Brrrr.
2
0