skąd te opinie?

Czytając poniższe opinie mam wrażenie, że byłem z żoną w innej restauracji chociaż nazwa ta sama. Albo restauracja zmieniła w ostatnim miesiącu Menu albo dostaliśmy nie te co wszyscy :) Nie było mule, polędwiczek w gruszkach, galaretki z zielonej herbaty... Był za to kulebiak który nie powinien się tak nazywać skoro zrobiony był z ciasta francuskiego, brownie które obok tego ciasta nawet nie leżało, ratatouille które okazało się rzuconymi luzem na talerzu marchewkami i brokułem i wiele innych rozczarowań. Z czystym sumieniem mogę polecić jedynie kotleciki jagnięce ale całość popsuły dodatki i cena której bym za to nie zapłacił drugi raz. Obsługa miła ale kelnerka niestety miała swój debiut i co chwilę znikała aby odpowiedzieć na moje pytania dotyczące potraw i napoi.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Odpowiedź obiektu

Witam Panie Krzysztofie

Dziękujemy za Państwa odwiedziny w naszej restauracji i cieszymy się, że smakowała Panu nasza jagnięcina.
Pozwoli Pan, że jako właściciel restauracji Bellevue odniosę się do Pańskich uwag i odpowiem na pytanie skąd mamy pozytywne opinie.

Wnioskuję, że zakupił Pan kupon o wartości 100 zl za 49 zl w akcji w Klubie Zniżek jeszcze w zeszłym roku i możliwie nie przeczytał uważnie warunków umowy. Możliwe, że poprzednio w innych restauracji był Pan traktowany inaczej z tego powodu. My natomiast traktujemy wszystkich naszych Gości tak samo, wszyscy Goście zawsze dostają takie same menu, które jest dostępne w internecie i na naszym profilu facebookowym. Wszyscy nasi Goście zawsze otrzymują gratisowy poczęstunek na powitanie w postaci tzw apetizera o czym zapomniał Pan wspomnieć. Jest to zawsze drobny poczęstunek przygotowany na miejscu przez naszych kucharzy.

Jako że jesteśmy restauracją bazującą na wysokiej jakości produktach używanych do komponowania naszych potraw jak również starającą się układać menu względem sezonowości produktów zmieniamy menu kilka razy w ciągu roku. Jak Pan może nie zauważył nie jest to sezon na świeże mule i w okresie jesienno zimowym serwujemy w zamian pyszną zupę grzybową i rybną. Polędwiczki z gruszki były owszem w poprzednim menu natomiast obecnie zastąpiliśmy je czymś czym nasza restauracja wyróżnia się spośród innych w Gdańsku a mianowicie pyszną golonką z dzika. Galaretka z zielonej herbaty nie była osobnym daniem/deserem lecz wyłącznie dodatkiem do deseru z poprzedniej karty - lodów smażonych ze świeżymi owocami. Jeżeli chodzi o kulebiak - wedle przepisu kuchni kresowej jest on przygotowywany z ciasta drożdżowego, natomiast nie jesteśmy restauracją kresową, a nasze dania są daniami autorskimi - jest to nasza interpretacja inspiracji zaczerpniętych z innych kuchni świata - wystarczyło zapytać obsługi i na pewno uzyskałby Pan wyczerpującą informację na temat tego dania. Ciasto brownie jest robione wedle oryginalnego przepisu pochodzącego z kuchni amerykańskiej - ciasto ma być wewnątrz wilgotne tak aby się delikatnie ciągnęło przy przełamywaniu, a nie kruszyło.
Kwestia ratatouille - nie chciałbym Pana martwić, natomiast w naszym menu nie ma brokuła :) jest natomiast kalafior romanesco - tak też jest to opisane w karcie menu. Rozumiem, że dla osoby nie znającej się za bardzo na na kuchni można teoretycznie pomylić brokuła z kalafiorem romoanesco. W końcu jedno i drugie ma kolor zielony a czasami używa się w języku angielskim określenia "romanesco broccoli" Jeżeli chodzi o ceny naszych dań - dobry produkt musi niestety kosztować. Dobrym przykładem niech tutaj będzie jagnięcina, która Panu smakowała lub nieszczęsny kalafior romanseco, który jest parokrotnie droższy od brokuła czy swojego kuzyna kalafiora zwyczajnego.
Co do oceny obsługi jak Pan sam zauważył był to pierwszy dzień pracy naszej nowej kelnerki. Uważam za prawidłową reakcję pytanie się bardziej doświadczonej koleżanki celem jak najlepszego odpowiedzenia na Pana wątpliwości dotyczące potraw i napoi. Zdecydowanie gorzej byłoby gdyby kelnerka przytakiwała na wszystkie Pana pytania. Dla mnie, konsultacje z doświadczonymi kolegami, osoby uczącej się to wyraz profesjonalizmu i sprostania wysokim standardom jakie stawiamy przed naszymi pracownikami. Każdy z nas chyba kiedyś przeżywał pierwszy dzień w nowej pracy i dobrze pamięta, że nie zawsze jest to łatwe.
Mimo wszystko mamy nadzieję, że odwiedzą nas Państwo ponownie. Jeszcze raz zaznaczam iż wszyscy Goście w naszej restauracji traktowani są jednakowo i otrzymują takie samo menu. Na wiosnę i lato postaramy się umieścić w menu dania sezonowe takie jak smaczną pastę, risotto i na pewno mule.

Pozdrawiamy - Właściciele Adam i Marzena
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3

Re: Odpowiedź obiektu

Szanowni Państwo właściciele,
Przytoczę zapis z menu:"Kotleciki jagnięce podane z ziołowym kuskusem, sosem bearnaise i warzywnym ratatouille" i jako laik definicję tegoż dodatku "Ratatouille (czasem używana spolszczona nazwa ratatuj) jarska potrawa prowansalska. Danie to opiera się na składnikach warzywnych, przede wszystkim na bakłażanach, cukinii, papryce, cebuli i pomidorach" źródło wikipedia.
Jak wynika z powyższego ani w Państwa menu ani w definicji nie ma słowa o kalafiorze romanesco. Ale przecież najważniejsze to, że Klient to gapcio bo nie odróżnia brokuła od kalafiora :)
Co do Brownie z przykrością stwierdzam, że ciasto właśnie nie spełniało definicji określonej przez Państwo.Było suche w środku a z zewnątrz wręcz wysuszone do tego stopnia, że zrobiła się skorupka. Na swoje nieszczęście wiem jak powinno być zrobione. Gdybym nie wiedział zjadłbym je ze smakiem myśląc że to po prostu taka "interpretacja" ciasta zwanego potocznie "murzynkiem"
Kulebiak - nazwa zobowiązuje. Gdyby pojechali Państwo do mechanika i chcieli wymienić oponę w aucie a on wstawiłby koło od roweru tłumacząc "koło to koło - jakie, to już moja interpretacja" to chyba nie byliby Państwo zadowoleni. Dlaczego? Bo po nazwie czegoś się oczekuje. Nie mogę zakładać, że każde danie ma swoją interpretację i jest czymś innym a przez to dopytywać kelnerki czy aby na pewno to jest to co jest napisane.
Proszę mnie nie zrozumieć źle. Nie chcę zniechęcić Państwa Klientów. Jedzenie było dobre, smaczne, ale w zakresie podstawowym. Trochę moja wina, że od razu postawiłem Państwu poprzeczkę tak wysoko (na podstawie właśnie opinii innych) i przez to lekko się rozczarowałem.
Myślę, że wpływ na to miała też cena. Nie ważne czy korzystałem ze zniżki, gdyż kolację rozpatrywałem pod kątem następnej wizyty i oceny jakości do ceny normalnej. Niestety ceny z karty są przesadzone (moim zdaniem). Za te kwoty można spokojnie spróbować kuchni molekularnej z udziałem tych samych drogich składników (jagnięcina, cielęcina,dziczyzna) w innych restauracjach (nazwy nie podam ze względu że nie chcę im robić reklamy) a myślę, że wymagają one większych umiejętności i pracy. O tym, że można równie smacznie zjeść za połowę tej ceny nie wspomnę.
Życzę dużo gości. Proszę tylko popracować nad nazwą dań bo wprowadzają w błąd, oraz ceną.
Aha. O moim "zapomnieniu" na temat apetizera - skoro to dla Państwa takie ważne. Potwierdzam. Był. :)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Odpowiedź obiektu

Drogi Panie Krzysztofie,

zaczęłam czytać z ciekawości opinie klientów dotyczące tejże restauracji.Siłą rzeczy "trafiłam" również i na Pańską. Początkowo zapoznałam się naocznie jedynie z Pańskim komentarzem oraz adwersaża....i gdyby nie to,iż rozwinęłam wątek i spostrzegłam,że po mistrzowsku wręcz i finezyjnie zripostował Pan wyjątkowo niesympatyczną i wyższościową wypowiedź właścicieli restauracji,sama dałabym idealnie w tym samym tonie upust swojemu niezadowoleniu.Nie,drodzy właściciele,nie tak traktuje się Klienta,klepiąc go metaforycznie po głowie,ale z pobłażliwym uśmieszkiem i wyjątkowo sofistyczny sposób dobierając argumenty.Zwłaszcza ten dotyczący kelnerki-doprawdy komedia! Napiszę językiem prostym-zaprawdę pozwolę sobie wobec powyższego na to,by pierwszy dzień w jakiejkolwiek pracy nie mieć pojęcia na temat czegokolwiek,co do mnie powinno należeć.Moje gratulacje:).A może minęli się Państwo z powołaniem i powinni byli zostać adwokatami VIP-ów?Zaznaczam-nie,nie jest to komplement....
Wizytę sobie odpuszczę.Nie ma to jak nabijanie kabzy zarozumialcom,którzy mają Klientów za idiotów i dyskutują iście w stylu noveu riche(wypowiedź innej klientki, Pani Kingi, także czytałam i uważam,że reakcja na opinię tej Pani była histeryczna oraz wysmażona w wielkich bólach w złośliwym tonie).Ktoś tu po raz kolejny chyba minął się z powołaniem i ambicje,które nie idą w parze z możliwościami,bolą jak kość kurczęcia wrażona w jego pierś.Ee..nie,przepraszam,nogę kaczki.Trzeba otworzyć restaurację w Białym Domu albo najlepiej w Pałacu Buckingham i wówczas będziecie mieli WIELCE WSPANIAŁYCH KLIENTÓW, którzy będą odróżniać metodę confit od kalafiora romanesco oraz fryki od marmontijów (ciekawe,kto to napisał?).Tyle tylko,że nie będziecie mogli wówczas być tacy "cocky",jak to widać (ale tylko w komentarzach). Brrrr.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0