Odpowiedź obiektu:
Ad vocem do opinii z dnia 24 listopada 2010r
Realizacja Umowy-Zlecenia nr 2(.) z wym. Zleceniodawcą trwała w dniach 17 września - 11 pażdziernika 2010r.
Pan wystawił opinię dopiero w dniu 24 listopada br, dlatego, że w dniu 23 listopada otrzymał, wysłane przez moje Biuro przed sądowe wezwanie do zapłaty zaległej kwoty 500 zł. Nie jest to wygórowana kwota, mając na uwadze włożoną inwencję, czas i dokonane ustalenia.
Wezwanie do zapłaty wysłałam w dniu 22 listopada br listem poleconym, za potwierdzeniem odbioru nr 1544060 ... z UP nr 7 (pełnego numeru nie mogę umieścić ze względu na ochronę danych osobowych).
To ja zasugerowałam rozwiązanie umowy, ponieważ Pan Zleceniodawca poinformował, że jego narzeczona niespodziewanie, sama dobrowolnie, bez przymusu i zupełnie bezpłatnie poinformowała, że go zdradzała. Stwierdził, że w tej sytuacji nie jest już nią zainteresowany.
Panie Zleceniodawco detektywistyka to nie są harcerskie podchody, ani praca dla amatorów, o czym Pan boleśnie przekonał się, prowadząc sam nieudolnie, prywatne śledztwo w sprawie swojej narzeczonej.(Bezprawnie, bo nie jest Pan osobą uprawnioną do inwigilacji osób). Pokazał mi Pan też, górkę,z której obserwował jej okna.
Podpisał Pan umowę, w której jeden z punktów brzmi:"detektyw przyjęte zlecenie wykona w sposób,
w który w danym przypadku uzna za odpowiednie dla starannego, zgodnego z wymogami przepisów, zasadami sztuki i etyki detektywa, a prowadzący do uzyskania materiałów wymaganych przez Zleceniodawcę określonych w umowie"
A to znaczy, że detektyw jest w c a ł o ś c i odpowiedzialny za realizację umowy.
Przecież Pan "nie zdał egzaminu" prowadząc sam nieudolnie śledztwo, a póżniej a chciał Pan dyktować mi, jak mam wykonywać swoją pracę.
Zawiedzione nadzieje jeżeli chodzi o narzeczoną, wydane pieniądze na detektywa, niespodziewana informacja narzeczonej o romansie z innym mężczyzną ... rozumiem rozgoryczenie i współczuję.
0
0