stres?
Pisze anonimowo, co by nie znalazl mnie tu moj Przyszly i nie zrobil kolejnej awantury. Dziewczyny, co ja mam robic? Do slubu miesiac, a w Niego jakby diabel wstapil. Klocimy sie non stop, on obraza sie o byle co, a ja juz nie mam sily go przepraszac. Czy to stres czy moze mam sie zastanowic. Jeszcze nie jest za pozno. Jestesmy ze soba bardzo dlugo, i wszystko do tej pory bylo ok. Od miesiaca jest kaplica. Dajcie znac czy w Waszych mezczyzn tez cos wsapilo czy tylko moj jest tak przerazony kwestia spedzenia przy mnie reszty zycia. Odechciewa mi sie wszystkiego, bo jak tu cieszyc sie z pieknej sukni, jak organizowac cala reszte jesli gdzies po drodze zagubilismy to co w tym wszystkim najwazniejsze...
Pozdrawiam
Pozdrawiam

