Re: "swój" ksiądz
My mieliśmy właśnie swojego księdza i nie żałujemy tej decyzji. Zresztą nawet nie wyobrażaliśmy sobie, by ślubu nie udzielał nam przyjaciel męża jeszcze z czasów przedszkola. Kazanie było piękne, a "nasz ksiądz" wkładał całe serce w uroczystość i było widać różnicę. Oprawą muzyczną zajęła się moja przyjaciółka, tak więc cała ceremonia miała bardzo intymny charakter. Nie obyło się jednak bez fochów ze strony mojej parafii, bowiem nie pojawili się ministarnci, którzy obiecywali mi wcześniej, że przyjdą:( Jeżeli chodzi o kwestie finansowe, to oczywiście zapłaciliśmy kościołowi "co łaska", a "nasz ksiądz" bawił się z nami na weselu i o żadnych pieniądzach nie chciał słyszeć, a w prezencie od niego dostaliśmy Biblię Tysiąclecia. Szczerze polecam takie rozwiązanie.
0
0