Drugi znacznie lepszy, nie ma tego rozdźwięku pomiędzy formą a treścią.
W pierwszym podobają mi się elementy dynamiczne, czyli orkiestra i chór. I generalnie jest super, przez pierwsze dwie minuty, czyli zanim wokalistka wyśpiewuje pierwsze słowa.
Ten banalny tekst z francuskimi wstawkami, których większość ludzi nie rozumie i są tylko dla efektu, sposób w jaki to śpiewa (popowy, a w oprawie chóralno-orkiestrowej takiej jakby śpiewała o nadchodzącym Armageddonie),nie wiem, forma i treść nie idą w parze. Jakby połączyć Celine Dion i Theriona.
To ja już wolę stare dobre "Rise of Sodom and Gomorrah". I bardzo żałuję, ze nigdy nie nagrali do tego porządnego teledysku, bo utwór potencjał epicki ma ogromny.
http://www.youtube.com/watch?v=uqLYjRn--GI