Wino i inne tronki
Hm.
Biorąc pod uwagę szalenie ekstrawagancki gust Moniki1 (zawsze czytam z uwagą; Sofia, podkolanówki itp), chyba nie będę zbyt trafiający w jej gusta.
No, ale za to wiem, co mi smakuje. I Scully.
Otóż, na swojej imprezce damy CO NAJMNIEJ po 1/2 butelki 'na łeb' Oriachovitzy - bułgarkie czerwone wytrawne, delikatne wino. Sorry, że nie za 6,80zł; ale (jak mówi Pismo), chcę, żeby mówili, żem Ja zachował to lepsze wino do samego końca, a nie jak owi, co dają na stół gorsze, jednym słowem - siki.
Oriachovitza jest obecnie za ok. 20 zł/0,75l. Ale znajomy winiarz płakał, że niedługo będzie w jakimś hipermarkecie (Obi-Wan Kennobi? Nigdy nie wiem w jakim) po kilkanaście, rzędu 16-17. I jest to zarówno Merlot jak i Cabernet Sauvignon. Czerwone, wytrawne, delikatne. Do mięch, ciast (mam gdzieś, że nie pasuje; dobre).
Z różowych uwielbiamy wlać w siebie kalifornijski Sutter Home; no cóż, cena znów tak bliżej 30, niż 20. Ale cholernie dobre, smak delikatnych owoców z zapachem... truskawek!
Za białymi generalnie chyba nie przepadamy, ale... Tokaje są OK. Oby tylko nie za kwaśne (smutne zakończenie pewnego Sylwestra z 7 lat temu). Aszu jest... bardzo weselny, ale nie za tani. Piliśmy 5-cio puttonowy, ale to bankructwo. Chyba, że na stół teściówki.
Z innych tronków, zarówno jako gość, jako (przyszły) pan młody i jako instrumentalista, jestem zdania, że lepiej sączyć szlachetny tronek w niewielkiej ilości (np. koniak Hennessy 50 ml, Whisky Macallan, House of Lords) niż zalać pałę drinem.
Choć z drugiej strony, gdy 'pić się chce', a wieczór młody, lepiej pro publico e mio cara bono obalić piwo. Nie mam nic przeciwko, a nawet jestem za. Kwestia partnerki, czy lubi taki oddech :(
U nas wyglądać to będzie tak, że tych 20 butli wina na 35 osób przytargamy sami (jak zostanie, więcej dla nas :), może dla mnie i teścia jakąś flaszeczkę omszałego whiskacza pod stół przemycimy, a reszta kupowana 'z baru' od obsługi.
Niech się łudzą, że sobie zarobią, hehe!
I jeszcze jedno.
Wino - winem, ale...
Jakiś dalszy pociotek stwierdził kiedyś autorytatywnie, że wesele było OK, ale sosu do kartofli nie dali.
No, to my kankę sosu już zamówiliśmy.
Mulder.
0
0