Pani Anno. Wszystko jest kwestią gustu. Całe życie mieszkaliśmy w domkach jednorodzinnych, potem studia i kilka lat później mieszkaliśmy w bloku z wielkiej płyty. Wprowadzając się do Banina mieliśmy już serdecznie dosyć głośnych studentów, szumu tramwajów i śmierdzących kanalizacji. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będzie już tak blisko na pocztę, do mięsnego i spożywczego. Zdawaliśmy sobie też sprawę, że mieszkanie w szeregu to nie dom jednorodzinny, tylko mieszkanie w bardzo bliskim sąsiedztwie, gdzie w lato nie odpoczniesz na ogródku w ciszy i cieniu drzew. Wszystko jest też kwestią podejścia. Wszędzie są plusy i minusy. Najważniejsze jest przemyśleć dobrze tak poważne decyzje jak zmiana miejsca zamieszkania i nie mydlić sobie oczu, że na wsi jest kraina mlekiem i miodem płynąca, znać wcześniej wady i zalety. My przed przeprowadzką robiliśmy burzę mózgów, wypisaliśmy sobie wszelkie za i przeciw (łącznie z finansami), zastanowiliśmy się na czym nam najmocniej zależy, daliśmy sobie czas na zastanowienie, decyzja sama przyszła po miesiącu. Nie mydliliśmy sobie oczu. Pozdrawiam i życzę udanej przeprowadzki.
17
0