Kilka lat temu mialam operacje nosa wlasnie robiona przez dr Martinka. Niestety mam znieksztalcony nos po tej operacji. Podejrzewam, ze wplyw na to mialo ugniatanie przez doktora tego nosa na 3 dzien po operacji. Nie rozumiem po co to zrobil. Czy mu zle wyszla operacja i chcial w ten sposob "poprawic"?Nie musze chyba dodawac z jak potwornym bolem sie to dla mnie wiazalo. A po zdjeciu szwow stwierdzil tylko, ze wszystko poprawimy przy drugim zabiegu. Niestety, po tych przejsciach nigdy bym sienie zdecydowala u niego wiecej robic nosa i tak zostalam. Gdy analizowalam, to tak jakby specjalnie chcial zrobic drugi zabieg zeby wiecej zarobic. Poza tym ponad rok nie mialam zadnego czucia w nosie. Wzdrgam sie na sam dzwiek tego nazwiska. Odradzam i jeszcze raz odradzam.