2010-11-16 11:17
Witam
Miałem okazje pierwszy akt tego dzieła. Tylko pierwszy bo stwiedziłem, że wieczorny spacer po Skwerze Kościuszki będzie większym doznaniem duchowym niż drugi akt. Szczerze NIE POLECAM
2010-11-16 22:02
dziwnyś...
2010-11-19 00:29
Tylko wtedy po co na nie chodzi? żeby zrobić przyjemność swojej pani- lepiej sobie podarować, bo wtedy obie strony są zawiedzione, on, że mógły inaczej spędzić czas, a ona, że on się nudzi... Widziałam takie dwie pary... wyrazy wspólczucia
2010-11-15 10:24
Znałem "Notre Dame de Paris" we francuskiej wersji od lat, także fragmenty po włosku, a Riccardo Cocciante - autor muzyki - stał się jednym z moich ulubieńców. Oczywiście to dzięki NDdP poznałem Garou, Bruno Pelletiera,
Znałem "Notre Dame de Paris" we francuskiej wersji od lat, także fragmenty po włosku, a Riccardo Cocciante - autor muzyki - stał się jednym z moich ulubieńców. Oczywiście to dzięki NDdP poznałem Garou, Bruno Pelletiera, Patricka Fiori i kilku innych wykonawców francuskich/kanadyjskich.
Trochę obawiałem się wersji polskiej, ale byłem - i spodobało mi się! Co do hali: po paru minutach akcja na scenie wciągnęła i zapomniałem gdzie jestem, zatem wcale to nie przeszkadzało.
Wykonawcy polscy byli całkiem do rzeczy - rola Quasimodo (to przecież lokomotywa tego przedstawienia) wykonana przez MARCINA KOŁACZKOWSKIEGO nieźle (a może nawet całkiem dobrze!), także pozostali byli niczego sobie. Szczególnie dobrze wypadł PAWEŁ TUCHOLSKI w trudnej przecież muzycznie partii Frollo, Esmaralda też była niezła. Znany z programu "Jaka to melodia" Michał Rudaś był też na miejscu - no, może tylko mniej rzucał się w oczy niż Bruno Pelletier.
Wypada tylko żałować, że program jest skrócony i nie ma kilku fajnych piosenek, np. rewelacyjnej "Dechire", którą powinien śpiewać Febus. Nie było też "Val d'amour".
Na początku, zanim się zaczęło, scenografia wyglądała strasznie tandetnie, a później okazało się, że jest w porządku - proste środki, a jakie niezłe efekty uzyskano przy pomocy odpowiedniego światła, paru kostiumów, dwóch drabinek-schodów i choreografii.
Ogólan ocena: bardzo dobre.
2010-11-16 18:12
Raczej trudno byłoby wystawić w Gdyni tę piosenkę, bo jak pamiętam paryskie przedstawienie, to w dużej mierze opiera się na balecie i wartościach wizualnych. Tutaj balet był w konwencji nieco siermiężnej i nie sądzę aby sobie poradzili
2010-11-14 22:24
spektakl rzeczywiście wart zobaczenia. Ale jak można na musicalu sprzedwać popcorn ? To nie kino, tylko sztuka. Ludzie zachowywali sie tak, jakby bez jedzenia nie byli w stanie wytrzymać tych 2 godzin. Żenujące.
2010-11-14 21:18
To raczej nie mozliwe bo Patrycja Khazadi tanczy w Tancu z Gwiazdami.
2010-11-14 20:56
Nie chciałabym pisać o tym, że Hala Sportowa była kiepskim miejscem dla tego rodzaju spektaklu. Bo było. Rowniez nie o tym jak dobry był poziom przedstawienia. Bo był bardzo wysoki! Napiszę o tym, co sprawiło, że wyszłam
Nie chciałabym pisać o tym, że Hala Sportowa była kiepskim miejscem dla tego rodzaju spektaklu. Bo było. Rowniez nie o tym jak dobry był poziom przedstawienia. Bo był bardzo wysoki! Napiszę o tym, co sprawiło, że wyszłam z hali z poczusim niesmaku - zachowanie widzów. Artyści nie zdążyli jeszcze zejść ze sceny po ukłonach, a połowa widzów było już przy wyjściu. Wyobraziłam sobie, co musieli czuć aktorzy po prawie 2 godzianch wysiłku, króry włóżyli w to, żeby sprawić nam przyjemność i zobaczyli jak większość z widzów właśnie wychodzi ... żeby nie stać w kolejce do szatni ??? Było mi wstyd! Często odwiedzamy Teatr Muzyczny w Gdyni i NIGDY nie spotkaliśy się z taki brakiem szacunki dla Atrystów jak teraz.
2010-11-14 21:25
Mam dokładnie takie same odczucia na temat widzów. Brak poszanowania dla artystów. To, że sala była nieodpowiednia, czy bilety drogie, to nie wina artystów. A ten pęd do szatni i kubełki z popcornem były żenujące. To zresztą zarzut pod adresem organizatorów. Popcorn jest może i odpowiedni do kina, ale nie na musical.
2010-11-14 12:19
Chyba każdy idąc na takie widowisko do Hali sportowej zdawał sobie sprawę z tego, że jest to miejsce nieodpowiednie. Ja obawiałam się właśnie kłopotów z nagłośnieniem, czego nie zauważyłam siedząc blisko sceny. Gdybym
Chyba każdy idąc na takie widowisko do Hali sportowej zdawał sobie sprawę z tego, że jest to miejsce nieodpowiednie. Ja obawiałam się właśnie kłopotów z nagłośnieniem, czego nie zauważyłam siedząc blisko sceny. Gdybym miała wybór i mogła pójść na przedstawienie do teatru nie zastanawiałabym się wcale, ale skoro nie mam takowego jestem wdzięczna i za to. Wokaliści spisali się na medal, a muzyka broni się sama.
2010-11-14 12:44
Opinie o dobrym spektaklu mają chyba tylko osoby z pierwszych rzędów.
2010-11-14 21:29
Krzychu rozumiem, że siedziałeś gdzieś dalej. Zapamiętam to jako przestrogę na przyszłość, że jeśli koncert w sali to tylko pierwsze rzędy. Przykre to niestety, że taka wielka inwestycja, taka duża sala okazuje się
Krzychu rozumiem, że siedziałeś gdzieś dalej. Zapamiętam to jako przestrogę na przyszłość, że jeśli koncert w sali to tylko pierwsze rzędy. Przykre to niestety, że taka wielka inwestycja, taka duża sala okazuje się nieodpowiednim miejscem nawet dla występów muzycznych. Słyszałam też sporo niezadowolonych osób właśnie z powodu braku słyszalności na innych koncertach
2010-11-15 07:15
My siedzieliśmy w 15 rzędzie i wszystko było fantastycznie słychać i widać.
2010-11-14 11:18
bylam w Gdyni na hali sportowej jestem zachwycona,bilety drogie ale bylo warto POLECAM
2010-11-13 23:18
Wlasnie dzis obejrzalam Notre Dame i muse przynac e hala sportowa to najmniej mnie interesowala:) Naglosnienie rewelacja, miejsca tez dobre rozmieszcone. Bardzo zadowolona jetsem. Niezapomniane wrazenia i swietne widowisko. Uwaam ze hala sportowa nadaje sie na tego typu przedsiewziecia.
2010-11-14 18:50
Moja opinia na ten temat jest zupełnie inna. Hala sportowa zupełnie nie nadaje się na takie wydarzenia kulturalne. Jeśli idzie o nagłośnienie nie będę się wypowiadać, siedziałam z przodu - pięknie widziałam i słyszałam.
Moja opinia na ten temat jest zupełnie inna. Hala sportowa zupełnie nie nadaje się na takie wydarzenia kulturalne. Jeśli idzie o nagłośnienie nie będę się wypowiadać, siedziałam z przodu - pięknie widziałam i słyszałam. Ale niestety - publiczność nie dorosła do przyjmowania sztuki w takich warunkach. Bilety po 140 zł a ludziom żal 2 zł na szatnię i z kurtkami na kolanach... Na wstępie miły głos poinformował o zakazie fotografowania, ale co tam takie zakazy dla wytrawnych koneserów sztuki... I zatopieni w śpiewach Quasimodo co chwilę byliśmy "budzeni" do rzeczywistości przez fleszujących fotografów - amatorów. I na koniec the best - POP CORN!!!!!! Naprawdę!!!!! Wielu przychodziło na spektakl z kubełkami popcornu!!!!
2010-11-21 21:56
Własnie dlatego ze bilety takie drogie to chyba szatnia powinna być w cenie...!
2010-11-13 22:45
to Patrycja Kazadi.
2010-11-20 17:53
To Marta Florek. Ona zastępowała Patrycję.
2010-11-13 22:48
Nie w dzisiejszym przedstawieniu. Patrycja wybrała TVN.
2010-11-13 23:00
dokładnie;)
więc ponawiam pytanie
2010-11-13 22:43
Rewelacja;)
Czy wie ktoś, jak nazywa się dziewczyna, która rolę FLEUR-DE-LYS śpiewała?
2010-11-20 17:52
Nazywa się Marta Florek. ma może ktoś zdjęcia z tego przedstawienia?
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.