Re: A może dowcip?
To jest kilka wyjątków z bardzo obszernego tematu na forum humorum. Temat pt: Dziwne zwyczaje/zachowania Waszych sąsiadów, polecam każdemu komu się chce ;)
Sąsiedzi nade mną rozmawiają tak: kuu... jest juz obiad?; kuu....zaraz! Do dziecka przy odrabianiu lekcji: ku...wymień 3 rzeczy które kojarzą ci się z jesienią, kuu...
Nadmieniam: na zewnątrz normalna, spokojna rodzina.
u rodzicow, ci z dolu - ona pielegniarka, on jakis techniczny (dokladnie nie wiem co robil); jak sie na niego wkurzyla, to leciala wiącha - ty baranie, matole, nieudaczniku, INZYNIERKU ZAOCZNY!!!
nade mna mieszkal starszy, zdemecialy pan.
A pode mna paniusia (tak 20kilka, z pieskiem: takim malo kumatym, jazgotliwym). Jak piesek szczekal (a potrafil drzec jape godzinami) to pan walil w kalryfer. Fajnie bylo...
:
Od niedawna mieszkam w starym, nauczycielskim małym bloczku na Żoliborzu. Jeden z sąsiadów, starszy człowiek, zbieracz śmieci, majsterkowicz-amator wykupił trzy komórki piwniczne, poprzebijał ściany, doporwadził sobie nielegalnie wodę, gaz i prąd i siedzi w swojej warowni całymi dniami (w ich mieszkaniu dwa piętra wyżej siedzi jego żona, która go szczerze nienawidzi). Z tego osobliwego lokum sąsiad przeprowadza "wypady techniczno-usprawniające" na bloczek i otoczenie: a to przesunie o 10 cm panel domofonu, wymaluje sprajem numer bloku na świeżo odnowionej elewacji (bo wielkiej tablicy obok w nocy ktoś może nie zauważyć) itp. Zapewne z tego powodu jest skonfliktowany z administracją i tzw. gospodarzem domu. Walczy z nimi za pomocą szeroko pojętej sztuki, np. w tablicach informacyjnych zamienia słowo "dozorca" na "zamiatacz", korytarz w piwnicy przy jego lokum zdobią regularnie wymieniane wystawy patchworków ze śmieci ku czci Najświętszej Maryi Panny i "na pohybel czerwonym pająkom z PZPR" itd. Ostatnio schodzę do piwnicy i widzę, że obok mojej komórki przybito do
ściany deskę klozetową. Z niepokojem i ciekawością unoszę klapę a pod spodem wykaligrafowany na desce czerwony napis: "Grzegorz Borkowski - Cieć o****jnoga".
Ręce opadają...
Moi sąsiedzi mieszkający piętro wyżej od dwudziestu kilku lat, w
każdą niedzielę jedza schabowe. O godz. 13, z regularnością taka że
mozna zegarek nakręcać sasiadka zaczyna walczyć z mięsem za pomocą tłuczka. Kiedyś wyjątkowo nie słyszałam odgłosów walki, wyjrzałam przez okno, nie było ich samochodu, wyjechali... a ja miałam nadzieję, że raz zrobiła mielone. Przemiła sąsiadka z IV piętra ile razy spotkamy sie na schodach pyta: -gdzie idzie? Niezmiennie, z niewinna miną pytam: -KTO, gdzie idzie? Sąsiadka dźga mnie paluszkiem w klatke piersiową i mówi: -no, ona, gdzie idzie?
Sąsiadka za komuny przetapiała psy na smalec. Na szczeście jest już tak stara, że żadnego nie da rady odłapać, więc już tego bogu dzięki nie robi.
mój sąsiad z naprzeciwka ma dziwny zwyczaj związany z wchodzeniem i wychodzeniem z domu. posiada dwie pary drzwi po kilka zamków każde i zawsze wszystkie zamyka. niemiłosiernie brzęczy przy tym kluczami na całym korytarzu.
najdziwniejsze jest jednak to, że wychodzi i za 10 minut wraca, wszystko otwiera, zamyka się, wychodzi po 15 minutach i tak kursuje kilkadzisiąt razy dziennie.
ten brzęk kluczy doprowadza mnie powoli do szału. kiedyś zdarzyło mi się z nim jechać windą. kiedy dojechaliśmy na parter stwierdził: O K...A!!! zapomniałem!
i pojechał z powrotem....
nie wiem co on robi, nie śmiem nawet pytać.
Gdy studiowalam, wynajmowalam pokoik w piwnicach domu pewnego malzenstwa. Pokoik obok wynajmowala kobieta, na oko okolo 45 lat, samotna. Miala ona zwyczaj bardzo glosnego "modlenia sie" po powrocie z pracy. Nie byloby w tym nic niezwyklego, ale te modlitwy brzmialy mniej wiecej tak: "Jezu drogi, Jezu milosierny! A zeby ta ku... zabilo! Zeby ja powykrecalo! Jezu drogi!"
Nasza poprzednia sąsiadka wyczaila ze w doniczce na naszym balkonie gołębie sobie gniazdko uwijają. Powiedziala nam o tym oburzona i chyba mialo to znaczyc ze jej sie to nie podoba. Odparlam, ze nam to nie przeszkadza, jesli golebiom podoba sie nasz doniczka to ja od nich oplaty za czynsz nie wezme i moga sobie
mieszkac. Minelo troche czasu i golebica zniosla jajko. Cudownie bylo patrzec jak ta para sie tym jajkiem opiekuje, taka mala hodowla sie rodzinna zrobila. Ale sasiadce sie nadal nie podobalo, tylko cholernie nie rozumiem co, bo one byly tylko i wylacznie na moim balkonie. Pewnego dnia kiedy bylismy poza domem wziela miotle lub inne blizej mi nie znane narzedzie (balkony nasze sie stykaly bokami) i jajko z donicy wywalila z 4 pietra na ziemie. gobebie juz nei wrocily, a ja znienawidzilam. Jędza, jędza, jędza.
Jestem skoropion - nie moglam tego tak zostawic i podlalam jej pelargonie domestosem.
ps. mam nadzieje ze to przeczyta i bedzie wiedziala ze to za to jajo!
Dawno temu jak jeszcze mieszkalam z rodzicami milismy sasiadke, alkoholiczke. Generalnie nie byla zla osoba, kiedy byla trzezwa. Ktoregos dnia dzwonek do drzwi, moja mama otwiera, a tam wlasnie ta sasiadka z zapytaniem, czy moze skorzystac z toalety, bo jej sie zapchala. Na to moja mama, ze oczywiscie, ku zdziwieniu sasiadka nie weszla do mieszkania, ale wrocila do swojego. Po chwili wychodzi z pelnym wiadrem (odchodow) leci prosto do naszej toalety i tam wlewa, i tak chyba ze cztery razy. Smrod przez 2 dni.
Moja sąsiadka "z góry" w mrówkowcu w stolycy miała zwyczaj, wychyliwszy się mocno, wrzucać nam słoiki na balkon lub przez otwarte okno. Zmieniła zwyczaje dopiero po wizycie dzielnicowego.
jak mieszkalam u mamy przez jakis czas,sasiadka z gory,taka ryczaca 50tka codziennie wracala z pracy ok 15,trzaskala drzwiami,mowila dzien dobry,a potem jechala: O JEZUSMARIA,CO TY ZES ROBIL CALY DZIEN TY DEBILU,ILE RAZY DO CIEBIE MAM MOWIC GLUCHY JESTEC CZY CO CZY NIE ROZUMIESZ,JUZ ZUPELNIE ZGLUPIALES NA STAROSC JEZU NIE WYTRZYMAM Z TOBA i tak jechala czasem i 15minut,a ten jej biedny maz nic nigdy nie odpowiadal i strasznie mi go bylo zal bo to byl taki mily niesmialy starszy pan.I kiedys slysze jej wiazanke...TY GLUPKU TY DEBILU TY IDIOTO TY... z dolu,z przed bloku,i mysle,biedny czlowiek,ja bym chyba zabila taka babe,a on tak to znosi i to publicznie...patrze przez okno - a ona tak do jamnika przemawia :)
0
0