A może dowcip?

Kontroler prosi pasażera:
-Bileciki do kontroli
-Nie mam
-Tak! To teraz kupimy bilet za 50zł
-Od koników nie kupuję!


Dziadek pyta wnusi:
-Powiedz mi jak nazywa się ten Niemiec co mi wszystko chowa?
-Alzheimer,dziadku.

-Najlepszym prezentem od Ciebie dla mnie będą Twoje dobre stopnie
-Nic z tego, już Ci kupiłem skarpetki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Wlasnie uslyszalem o "reguliertes Oval" (regulowany owal), pojecie z sredniowiecza, Baroku , gdy kolo - ideal, centrujacy wszystko i wszystkich,
juz tak bardzo nie przyciagalo jak wlasnie ten regulowany owal, czli elipsa i formy oparte na ksztalcie elipsy.

Humor z rekawa dzieki Jedynce
ale nie w szkole ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Wlasnie uslyszalem o "reguliertes Oval" (regulowany owal !!!!!!!:), pojecie z sredniowiecza, Baroku , gdy kolo - ideal, centrujacy wszystko i wszystkich,
juz tak bardzo nie przyciagalo jak wlasnie ten regulowany owal, czli elipsa i formy oparte na ksztalcie elipsy.

Humor z rekawa dzieki Jedynce
ale nie w szkole ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Mały chłopczyk z apartem do sztucznego oddychania.
-Skąd masz to urządzenie?
-Wząłem wujkowi
-A co powiedział na to wujek?
-Argggggghhhhh....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Kontynuacja

A na to pan Polizei -
Prosze nie przesadzac, nic sie nie stalo.
Ale chlopiec oczywiscie pojdzie do poprawczaka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

pójdzie, bo ma adhd...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

pójdzie, bo ma adhd...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Sorki c ale wiesz nie wkorwiaj i wal sie stad !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

hehehe

cio jest na żartach się nie znasz, instalacja się Tobie grzeje? Spoko wyrozumiały jestem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: hehehe

hehehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Facet nazywał się Wilson i miął fabrykę sprzętu żelaznego: śrubki, gwoździe, nakrętki, łopaty, grabie itp.
Postanowił zatrudnić gościa od reklamy żeby nakręcił mu film reklamujący jego gwoździe.
Więc facet przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski żołnierz przybija gwoździami Jezusa do krzyża, pod spodem napis "Gwoździe Wilson utrzymają wszystko".
Wilson wpada w szał, mówi że nie może czegoś takie puścić w TV itp., że jego by ukrzyżowali za taki film itp. nie, ma przyjść za tydzień z innym filmem i nie ma tam być Rzymianina krzyżującego Jezusa.
Facet przychodzi po tygodniu i pokazuje film, a tam ukrzyżowany Jezus i żołnierz stojący obok z założonym rękami i napis : gwoździe Wilson utrzymają wszystko...
Wilson się wściekł , nie można tego puścić w TV , itp., chce filmu ale bez ukrzyżowanego Jezusa. Facet od reklamy zrobił kwaśna minę i poszedł.
Wraca za tydzień i pokazuje 3 film. Tam widać taka górkę i kawałek pola. Chwila ciszy. Potem zza górki wybiega jakiś gość w łachmanach, długie włosy, zaniedbany itp. zbiega z tej górki , i przez pole za******la oglądając się co chwile do tylu. Chwila ciszy.
Wybiegają rzymscy żołnierze i za nim przez to pole. Jeden się zatrzymuje przy kamerze i dysząc mówi "Gdybyśmy mieli gwoździe Wilson...."
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

buhahaha...dobre!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Swiat mieszkancow Stumilowego Lasu to siedlisko zaburzen psychicznych i
psychospolecznych. Pod lupe wzieli je kanadyjscy psychologowie, o czym
informuje serwis BBC.
W pismie Canadian Medical Association Journal opublikowano badania
psychologii bohaterow ksiazek A.A. Milne'a, umieszczonych w beztroskim
z pozoru swiecie. Autorzy raportu uznali, ze kazda z tych postaci
wymaga troskliwej opieki psychologa lub psychiatry.
Lekarze uwazaja, ze na Kubusia Puchatka, misia o bardzo malym rozumku,
niekorzystnie wplywa powtarzajace sie wciaz wleczenie po schodach glowa
do dolu przez ciagnacego go za noge opiekuna - Krzysia.
Najprawdopodobniej dlatego Kubus ma takie trudnosci z nauka. Uczeni
okreslili to jako "zespol bitego misia".
Dodatkowo psychologowie podejrzewaja Puchatka o zespol ADHD
(nadpobudliwosc psychoruchowa z zaburzeniami koncentracji uwagi,
charakteryzujaca sie m.in. problemami z utrzymywaniem uwagi,
impulsywnoscia i nadaktywnoscia). Jego pociag do miodu i nieustanne
sprawdzanie zapasow w spizarni okreslaja z kolei jako nerwice natrectw.

Uczeni sugeruja, ze Prosiaczek cierpi na przewlekle stany lekowe i ze
od traumy, doswiadczanej szczegolnie na mysl o polowaniu na Hohonie,
uwolnic go moze jedynie silny srodek przeciwlekowy.
Rowniez odpowiednio dobrane leki moglyby czesciowo zlagodzic chroniczne
stany depresyjne Klapouchego czy pociag Tygryska do ryzyka. Lekarze
sugeruja, ze pozostale postaci wymagaja nie tyle leczenia
farmakologicznego, co raczej pomocy terapeuty i odpowiednich modeli rol
zyciowych.
Psychologowie nie postawili dokladnej diagnozy jedynie w przypadku
Krzysia. Podkreslaja jednak, ze brak dostatecznej i pelnej opieki ze
strony rodzicow odbija sie na jego samopoczuciu, kazac mu spedzac cale
godziny na rozmowach ze zwierzatkami.
http://dziennik.pap.com.pl/rozmaitosci/20001214001920.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Widzę, że Chuck Norris to pestka przy kanadyjskich psychologach. :))


Co Chuck Norris wręcza swoim bliskim na Święta Bozego Narodzenia? Nic. Nie musi. Wystarczy, że pozwoli im tylko do siebie podejść.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

też dobre... :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Chyba wpierw przefilcuje ta bande na masce swego pick-up'a.

hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Kiedyś jeden z ziomków z Kanady (z pochodzenia Indianin) zamieścił na forum taką oto historię, zaklinając się, że prawdziwa:
Przyjechała sobie do rezerwatu Indian na wizytę ekipa turystów. Chodzą, zwiedzają, dziwują się i takie tam.
W pewnej chwili, do dziadka zioma, siedzącego w galowym stroju przed progiem własnego tipi podchodzi jedna z turystek i podnosząc lewą rękę mówi do niego "Howgh!".
Na co dziadek: "I know how, when?"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

naprawdę ciekawe...zmusza do refleksji
jednak stwierdzam że uczeni chyba już nie mają się czym zajmować. Ciakawe dlaczego nie wezmą pod lupę którejś z książek Stephena Kinga.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

A po co to?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

W celu rozproszenia nudy podczas dlugiego lotu (np. Warszawa - New York):

1. Wyjmujemy laptopa z torby i kladziemy na kolanach;

2. Powoli i spokojnie otwieramy go;

3. Wlaczamy;

4. Upewniamy sie, ze osoba obok nas patrzy na na ekran;

5. Wlaczamy Internet Explorer;

6. Zamykamy oczy, wznosimy glowe ku niebu i poruszamy bezglosnie wargami;

7. Bierzemy gleboki wdech i klikamy na nastepujacy link:

http://www.thecleverest.com/countdown.swf

8. Upajamy sie widokiem miny osoby obok... !!!

Milego lotu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Ale fajne:)

To teraz ja:
-Dlaczego chowasz strzelbę taty?
-Żal mi dziewczynek. Słyszalem jak tata rozmawiał z kolegą i mówił, że pójdą zapolować na dziewczynki


Idzie zajączek lasem i kuleje na jedną nogę.
Spotyka go drugi zajączek i pyta:
-co się stało?
-Myśliwy
-Postrzelił?
-Nie, nadepnął.


Początkujący myśliwy wyrusza na polowanie z dwoma psami.
Po godzinie wraca.
-Co się stało?-pytają koledzy. Wróciłeś po nowe naboje?
-Nie, po nowe psy.


Policjanci zatrzymują dresiarza:
-Imię?
-Jan
-Nazwisko?
-Kowalski
-Adresik?
-Nówka Adidasa!


Rozmowa dóch blondynek:
-Pomalowałam sobie paznokcie korektorem...
-A na jaki kolor??


-Zobacz kochanie, tam stoi ten facet,co mnie wczoraj uratował, gdy się topiłam
-Tak,poznaję go, już mnie dzisiaj trzy razy przepraszał!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

ojej ale wyrafinowane metody komus nakakac na glowe.
Bedzie ci wolno przekazac twoje geny jakiejs lalce po kilku
operacjach plastycznych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

za duzo kawy czy nie lubisz poniedziałków?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Idzie zajączek lasem i kuleje na jedną nogę.
Spotyka go drugi zajączek i pyta:
-co się stało?
-Myśliwy
-Postrzelił?
-Nie, nadepnął.

to nawet inteligentne
dodajmy ze mysliwy ma mniej IQ niz przecietny zajaczek
i wtedy bedzie moze nawet smieszne
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

To jest kilka wyjątków z bardzo obszernego tematu na forum humorum. Temat pt: Dziwne zwyczaje/zachowania Waszych sąsiadów, polecam każdemu komu się chce ;)



Sąsiedzi nade mną rozmawiają tak: kuu... jest juz obiad?; kuu....zaraz! Do dziecka przy odrabianiu lekcji: ku...wymień 3 rzeczy które kojarzą ci się z jesienią, kuu...

Nadmieniam: na zewnątrz normalna, spokojna rodzina.

u rodzicow, ci z dolu - ona pielegniarka, on jakis techniczny (dokladnie nie wiem co robil); jak sie na niego wkurzyla, to leciala wiącha - ty baranie, matole, nieudaczniku, INZYNIERKU ZAOCZNY!!!



nade mna mieszkal starszy, zdemecialy pan.

A pode mna paniusia (tak 20kilka, z pieskiem: takim malo kumatym, jazgotliwym). Jak piesek szczekal (a potrafil drzec jape godzinami) to pan walil w kalryfer. Fajnie bylo...



:



Od niedawna mieszkam w starym, nauczycielskim małym bloczku na Żoliborzu. Jeden z sąsiadów, starszy człowiek, zbieracz śmieci, majsterkowicz-amator wykupił trzy komórki piwniczne, poprzebijał ściany, doporwadził sobie nielegalnie wodę, gaz i prąd i siedzi w swojej warowni całymi dniami (w ich mieszkaniu dwa piętra wyżej siedzi jego żona, która go szczerze nienawidzi). Z tego osobliwego lokum sąsiad przeprowadza "wypady techniczno-usprawniające" na bloczek i otoczenie: a to przesunie o 10 cm panel domofonu, wymaluje sprajem numer bloku na świeżo odnowionej elewacji (bo wielkiej tablicy obok w nocy ktoś może nie zauważyć) itp. Zapewne z tego powodu jest skonfliktowany z administracją i tzw. gospodarzem domu. Walczy z nimi za pomocą szeroko pojętej sztuki, np. w tablicach informacyjnych zamienia słowo "dozorca" na "zamiatacz", korytarz w piwnicy przy jego lokum zdobią regularnie wymieniane wystawy patchworków ze śmieci ku czci Najświętszej Maryi Panny i "na pohybel czerwonym pająkom z PZPR" itd. Ostatnio schodzę do piwnicy i widzę, że obok mojej komórki przybito do

ściany deskę klozetową. Z niepokojem i ciekawością unoszę klapę a pod spodem wykaligrafowany na desce czerwony napis: "Grzegorz Borkowski - Cieć o****jnoga".

Ręce opadają...





Moi sąsiedzi mieszkający piętro wyżej od dwudziestu kilku lat, w

każdą niedzielę jedza schabowe. O godz. 13, z regularnością taka że

mozna zegarek nakręcać sasiadka zaczyna walczyć z mięsem za pomocą tłuczka. Kiedyś wyjątkowo nie słyszałam odgłosów walki, wyjrzałam przez okno, nie było ich samochodu, wyjechali... a ja miałam nadzieję, że raz zrobiła mielone. Przemiła sąsiadka z IV piętra ile razy spotkamy sie na schodach pyta: -gdzie idzie? Niezmiennie, z niewinna miną pytam: -KTO, gdzie idzie? Sąsiadka dźga mnie paluszkiem w klatke piersiową i mówi: -no, ona, gdzie idzie?



Sąsiadka za komuny przetapiała psy na smalec. Na szczeście jest już tak stara, że żadnego nie da rady odłapać, więc już tego bogu dzięki nie robi.





mój sąsiad z naprzeciwka ma dziwny zwyczaj związany z wchodzeniem i wychodzeniem z domu. posiada dwie pary drzwi po kilka zamków każde i zawsze wszystkie zamyka. niemiłosiernie brzęczy przy tym kluczami na całym korytarzu.

najdziwniejsze jest jednak to, że wychodzi i za 10 minut wraca, wszystko otwiera, zamyka się, wychodzi po 15 minutach i tak kursuje kilkadzisiąt razy dziennie.

ten brzęk kluczy doprowadza mnie powoli do szału. kiedyś zdarzyło mi się z nim jechać windą. kiedy dojechaliśmy na parter stwierdził: O K...A!!! zapomniałem!

i pojechał z powrotem....

nie wiem co on robi, nie śmiem nawet pytać.



Gdy studiowalam, wynajmowalam pokoik w piwnicach domu pewnego malzenstwa. Pokoik obok wynajmowala kobieta, na oko okolo 45 lat, samotna. Miala ona zwyczaj bardzo glosnego "modlenia sie" po powrocie z pracy. Nie byloby w tym nic niezwyklego, ale te modlitwy brzmialy mniej wiecej tak: "Jezu drogi, Jezu milosierny! A zeby ta ku... zabilo! Zeby ja powykrecalo! Jezu drogi!"



Nasza poprzednia sąsiadka wyczaila ze w doniczce na naszym balkonie gołębie sobie gniazdko uwijają. Powiedziala nam o tym oburzona i chyba mialo to znaczyc ze jej sie to nie podoba. Odparlam, ze nam to nie przeszkadza, jesli golebiom podoba sie nasz doniczka to ja od nich oplaty za czynsz nie wezme i moga sobie

mieszkac. Minelo troche czasu i golebica zniosla jajko. Cudownie bylo patrzec jak ta para sie tym jajkiem opiekuje, taka mala hodowla sie rodzinna zrobila. Ale sasiadce sie nadal nie podobalo, tylko cholernie nie rozumiem co, bo one byly tylko i wylacznie na moim balkonie. Pewnego dnia kiedy bylismy poza domem wziela miotle lub inne blizej mi nie znane narzedzie (balkony nasze sie stykaly bokami) i jajko z donicy wywalila z 4 pietra na ziemie. gobebie juz nei wrocily, a ja znienawidzilam. Jędza, jędza, jędza.

Jestem skoropion - nie moglam tego tak zostawic i podlalam jej pelargonie domestosem.

ps. mam nadzieje ze to przeczyta i bedzie wiedziala ze to za to jajo!



Dawno temu jak jeszcze mieszkalam z rodzicami milismy sasiadke, alkoholiczke. Generalnie nie byla zla osoba, kiedy byla trzezwa. Ktoregos dnia dzwonek do drzwi, moja mama otwiera, a tam wlasnie ta sasiadka z zapytaniem, czy moze skorzystac z toalety, bo jej sie zapchala. Na to moja mama, ze oczywiscie, ku zdziwieniu sasiadka nie weszla do mieszkania, ale wrocila do swojego. Po chwili wychodzi z pelnym wiadrem (odchodow) leci prosto do naszej toalety i tam wlewa, i tak chyba ze cztery razy. Smrod przez 2 dni.



Moja sąsiadka "z góry" w mrówkowcu w stolycy miała zwyczaj, wychyliwszy się mocno, wrzucać nam słoiki na balkon lub przez otwarte okno. Zmieniła zwyczaje dopiero po wizycie dzielnicowego.



jak mieszkalam u mamy przez jakis czas,sasiadka z gory,taka ryczaca 50tka codziennie wracala z pracy ok 15,trzaskala drzwiami,mowila dzien dobry,a potem jechala: O JEZUSMARIA,CO TY ZES ROBIL CALY DZIEN TY DEBILU,ILE RAZY DO CIEBIE MAM MOWIC GLUCHY JESTEC CZY CO CZY NIE ROZUMIESZ,JUZ ZUPELNIE ZGLUPIALES NA STAROSC JEZU NIE WYTRZYMAM Z TOBA i tak jechala czasem i 15minut,a ten jej biedny maz nic nigdy nie odpowiadal i strasznie mi go bylo zal bo to byl taki mily niesmialy starszy pan.I kiedys slysze jej wiazanke...TY GLUPKU TY DEBILU TY IDIOTO TY... z dolu,z przed bloku,i mysle,biedny czlowiek,ja bym chyba zabila taka babe,a on tak to znosi i to publicznie...patrze przez okno - a ona tak do jamnika przemawia :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Amator-majsterkowicz z Żoliborza jest the best, :))

Aaaaa też mam sąsiada Ludwika, zawsze mówi do mnie gdzie był, co robi, gdzie idzie na początku było męczące, ale to taka naleciałość. Ukraińska chyba. Najpierw się dziwiłem, później mnie to śmieszyło, ateraz to norma już.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Osz choroba, na szczęście nic nie napisała (póki co) o cechach gościa, który ją po Vormkfassie odwoził do tego mieszkania mamy autkiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

no więc był brodaty....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

czy to kurna spowiedzio-ersatz?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Jak wid Stworku, zchowanie ludzi bywa bardzo różne. Myślę,że nie zdają sobie sprawy jak postrzega ich otoczenie albo że w blokach tak naprawdę wszystko słychac...
Całośc smieszna i przerazajaca....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

hahaha
My tu piszemy Stworku, a to przecież jest już zmodyfikowany Stworek o nazwie Stvoriczko ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Może to głupio zabrzmi, ale Stvoriczko kojarzy mi się z tofu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

A hjo... zkrecikował się Stworek czesko tylko dlatego, że ktoś mu zajął Jedyny I Właściwy nick. Trzeba by ktosia dziabnąć w oko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Do tego tofu dodam podsmażoną: cebulę, por, pietruchę, seler, marchew, zakropione sosem sojowym, kilkoma kropelami hot chilli sauce, trochę czubrycy zielonej, pikantna marynata z czosnkiem i kasza z kiszonymi ogórkami. Mniam jakie dobre. No i już pożarłem Stvoriczko. Jest tylko Stworek :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Zapomniałem. Podczas smażenia warzyw dodajemy wina. Hmmm Aromat-bajka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

"Myślę,że nie zdają sobie sprawy jak postrzega ich otoczenie"

A to zdanie przelało przysłowiowy kielich czegoś tam w mojej głowie, bo od miesiąca chodzi za mną chęć obejrzenia po raz 99 Czasu apokalipsy i moje ulubione zdanie w tym filmie:
-czy rozpatrywałeś kiedyś kwestię prawdziwej wolności... wolności od opinii innych...
Wiem jestem pokręcony, ale nigdy nie twierdziłem, że jest inaczej.
Spadam, zamykam zamki, okna, nakarmię sierściucha i wciskam play. dobranoc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Wolnośc od opinii innych-czy to tak naprawdę jest mozliwe?
Zdanie które często przytaczam " Człowiek jest zwierzęciem stadnym i nie moze zyc sam" obrazuje ze musimy życ w grupie,a w niej niestety obowiązują pewne prawa. Nawet gdybysmy tego nie chcieli jesteśmy uzależnieni od opinii innych...
Późna już pora, zmykam spac.
Niech Wam się słonko śni!
Dobranoc:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Pełna wersja tego zdania pytającego z "Apocalypse Now" brzmi w wolnym tłumaczeniu tak:
-czy rozpatrywałeś kiedyś kwestię prawdziwej wolności... wolności od opinii innych...nawet od własnych opinii?

Potrzeba by na sam przód zdefiniować termin wolność, ale to dla mnie niemożliwe. Każdy ma swoją wolność i własną prawdę, więc ja nie mam odpowiedzi na Twoje pytanie. Ale moja swoboda wypowiedzi i WOLNOŚĆ słowa skłania do przekory i napiszę inaczej, człowiek niekoniecznie jest zwierzęciem, "ludzie w znakomitej większości swej populacji, najlepiej odnajdują i spełniają się w społecznościach, co nie oznacza wcale, że pewna ich część nie może żyć zupełnie sama i czuć się równie szczęśliwa" Współczesnemu europejczykowi media wpajają do głowy, że samotność jest czymś nienormalnym, zapewne ma to na celu zwiększenie ujemnego naturalnego przyrostu i konsumpcję, a wystarczyłoby, moim zdaniem, co kwartał odciąć "po pracy" zasilnie elektryczne największym europejskim miejskim aglomeracjom. Zabrzmiałem jak feministka?
Dodam jedynie, że asceta Szymon Słupnik w samotności spędził, jak podają źródła, ponad 40 lat. Żył w kliku metrowej klitce. I co? No i nic. Podobno czuł się szczęśliwy. Ascetów w historii były tysiące.
Twardowski napisał kiedyś, że samotność jest zła jeśli się przed nią ucieka, a Ćma barowa poszła jeszcze dalej pisząc dawno temu, że nauczyła się przerabiać samotność na wolność. W pierwszym i w drugim zdaniu widzę głęboki sens.

Prawo, o którym wspomniałaś zawsze w historii narzucał silniejszy i sprytniejszy w działaniu. Dziś mamy system demokratyczny, którego istotę podsumuję słowami z utworu Elektrycznych gitar "wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest" bo teoretycznie prawo i rodzaj sprawowanej dziś władzy leży w gestii społeczeństwa, ale jeśli ja idę na wybory to nie mam kogo wybrać. Chodzi mi o prawo, o którym napisałaś - jest spełnione ilościowo, ale nie jakościowo, bo nie mam na liście swoich kandydatów!!
Chociaż mam ich na tym HP :)))

Ministrów obsadziłbym tak:

Ćma barowa - min. Obrony Narodowej
Stworek - min. Zdrowia (wiem, zły c jestem)
Kropeczka - min. Rozwoju Regionalnego
Manson - min. Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Hobo - min. Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Adaś - min. Sportu i Turystyki

a ja, no cóż... będę w kontrwywiadzie Mossadu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Dzisiaj juz chyba z trzeci raz zaczynam i nie konczę odpowiedzi... jest niedziela i moj umysł jest tak rozleniwiony ze nawet wiersz sam ułożył się na temat snu;)
Albo moze temat wolności od opinii innych specjalnie mnie nie porusza...
hmm... chyba nie bo jednak jest to dla mnie ważne, najbardziej w dzień powszedni. Moja praca w duzej mierze opiera sie na opinii i odpowiednim postrzeganiu, bo przecież tak naprawdę wcale nie jestem sobą. Przybieram zawodowy uśmiech i gdzieś głęboko chowam swoje prawdziwe ja...zostają tylko oczy, z tym samym głębokim wyrazem, pełne marzeń i tęsknoty...
Mysle ze wybór na ministra rozwoju regionalnego byłby niezwykle trafiony! W pierwszej kolejności wszystkie markety przemiesciałabym gdzieś , z dala...
tak aby na moją łąkę wróciły
śpiewające żurawie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Powiedziałeś, bracie, a kraj nam zarośnie piękną trawą, a miasta spłyną ambrozją. Moje hasło wyborcze: setka spirtu dziennie dla każdego i darmowe blantki na drugie śniadanie w szkołach.
Make love not war.
(Czytajcie szybko, bo w myśl punktu coś tam coś tam regulaminu mod wytnie mnie wraz z korzeniami).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Manson. Powiedziałem, a słowo cenię na równi ze spirytusem. Jak zaczniesz kompletować sztab wyborczy daj znać, wymyślimy wydajne kosiarki do trawy, może nawet w temacie orkiszu zdobędziemy się na innowację.
Make love not war-nie wiem, czy z tą kandydaturą na min. obrony narodowej jest to możliwe.

http://www.youtube.com/watch?v=_r8HEJojWBs&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

powstrzymam się, powstrzymam... nie, nie powstrzymam się.
MAKE TEA NOT LOVE!! :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Apocalypse Now, niesamowity film. Na wersję Redux trafiłam do kina i to były jedne z najlepiej wydanych w kinie pieniędzy :)

Wolność od innych, no coż, o ile inni mają jakikolwiek wpływ na twoje życie, musisz się do pewnego stopnia liczyć z ich opinią. Emocjonalnie, socjopaci mają tu lepiej, niewiele ich obchodzi jak są postrzegani...
Wolnośc od własnych opinii... uczymy się "własnych" opinii przez całe życie. Od innych. :) Podjęcie takiej próby wiąże się - moim zdaniem (w mojej opinii |:D) z wysokim ryzykiem tego, że po powrocie z myślowycieczki już nie zmieścimy się do porzuconego pancerzyka. Ale czy to źle?
Ministerstwem zdowia, naturalnie zajmę się badzo chętnie (tu uśmiech zębaty a krwawy)



popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Czyli uważasz Stworku, że ekstremum wolnością od innych byłoby - w Twoim rozumieniu- pozbycie się "bagażu" interpersonalnej akcji i reakcji, wpływu jaki jednostka wywiera na jednostkę w skali czasu? Tak sobie mniemam, że jeśli ktoś jest elokwentny, charyzmatyczny, wybitnie inteligentny, silny fizycznie, samoświadomy itd. to ma mocniejszy wpływ na życie większości osób z otoczenia i co za tym idzie jest bardziej wolny od nich - jednym słowem dominuje. Czy to jest przedsionek Twojej wolności, czy też przeinaczając Twoje słowa zapętliłem się? (mogłem)

Dla mnie, zawsze największą frajdę sprawia po powrocie z myślowycieczki, jeśli do porzuconego pancerzyka zmieścić się już nie mogę nie dlatego, że przejąłem udatniejszą i prawdziwszą opinię od kogoś innego, ale dlatego bo nauczyło mnie "czegoś tam" MOJE doświadczenie, empiryzm, życie czy jak tam jeszcze to zwą. Przykłady mam rokrocznie w ogródku. (wiesz choroby drzew, temat winorośli itd) :))

ps Umówmy się, Ty masz zarządzać ministerstwem zdrowia, a nie wykonywać operacji na żywym organizmie.

a teraz socjopatyczna muza:
http://www.wrzuta.pl/audio/4kgLbY48Ic/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Dominacja jest jedną drogą (potrzeba na to pewnej dozy "nieczułości") ucieczka od ludzi jest drugą, obie w pewnym momencie się kończą. Właściwie najbardziej intryguje mnie ta "nieczułość" (brzmi melodramatycznie ;) ale trudno mi wymyślić na to inny termin) chodzi mi o kogoś, w kim reakcje innych ludzi nie wywołują żadnej odpowiedzi emocjonalnej, o socjopatę. Intryguje mnie, bo jestem typem Filifionki i najczęściej się przejmuję. ;) Taki człowiek - jest ograniczony, czy przeciwnie, bardziej wolny? Ograniczony względem tego, co odczuwa, bardziej wolny w sferze działań? Hm, a samokontrola?
Właściwie to chyba potrzebowałabym sformułować własną definicję wolności.


Ok, moja pierwsza ministerialna decyzja będzie następująca: od tej chwili wszyscy chirurdzy mogą działać swobodnie jeśli chodzi o oblizywanie noży.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

No dobra, to teraz kawał. Podobno ma niezłą brodę, ale ja go przeczytałam niedawno.

Pewna firma dała ogłoszenie do gazety:
"Zatrudnimy pracownika od zaraz. Musi dobrze posługiwać się komputerem,
kserokopiarką i znać przynajmniej dwa języki. WSZYSTKIM DAJEMY RÓWNE SZANSE!"
No i jako pierwszy na rozmowę wszedł pies z gazetą w pysku. Podszedł do kolesia
przeprowadzającego wywiad, pomerdał ogonem i wypluł na biurko ową gazetę z
zaznaczonym ogłoszeniem. Koleś w pierwszej chwili zdębiał, ale potem powiedział:
- Bardzo chętnie byśmy Pana... to znaczy Ciebie zatrudnili, ale od kandydatów
wymagamy obsługi komputera...
Na to pies wskoczył na fotel, chwycił w pysk myszkę i napisał łapkami bezbłędnie
kilka wersów z „Pana Tadeusza” w wordzie. Po czym zadowolony zeskoczył na
podłogę, zaszczekał i znowu zamerdał ogonem. Na to koleś trochę zbladł, ale
dalej mówi:
- No tak... rozumiem... Ale wymagamy także obsługi kserokopiarki...
Pies głową podsunął sobie krzesełko do kserokopiarki, wskoczył na nie i
perfekcyjnie skopiował kilka dokumentów mrucząc coś sobie wesoło. A gdy skończył
zaszczekał i zeskoczył na podłogę. Tym razem koleś trochę się rozjaśnił na
twarzy i powiedział:
- No dobrze. Ale my wymagamy także znajomości co najmniej dwóch języków.
Pies przekrzywił głowę, spojrzał na faceta i z jakby lekkim uśmieszkiem na
twarzy powiedział:
-MIIIAAAAUUUUUU!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

hehehhehe

nie lubię kawałów, ale...

z*******e :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Jednakże te dwie drogi może połączyć w jedną przypadek bogatego człowieka, który orężem swego zasobnego konta kontrolując-dominuje całkowicie swe otoczenie, jednocześnie jest alkoholikiem, którego postępująca choroba powoduje alienację i "nieczułość". To jeden z tysiąca przykładów ludzi skazanych na wolność.
Psychopata, socjopata? Każdy ma swój mikrokosmos wewnątrz głowy, którym się raczej nie przejmuje, podświadomie czując, że tylko chory organizm zastanawia się nad sobą. Możemy prowadzić akademickie dysputy, co kto w niej ma i jak to nazwać, ale moim zdaniem, żeby zbliżyć się choćby o 1cm do człowieka (czasem może cuchnąć, krzyczeć, być chorym na silną psychozę-wtedy na przykład powolutku przez 6 godzin sięga dłonią do swej piersi żeby się np. podrapać), trzeba wniknąć w jego psychikę, poznać reakcje słowne, język ciała zaglądając mu w oczy. To prześlizgnięcie się na drugą stronę lustra, pozwala na zmianę punktu widzenia niezbędną do diagnozy, ale może kosztować, gdy w porę nie zapali się czerwona lampka sygnalizacji od samokontroli. Samokontrola to trochę takie głęboko ukryte obcęgi trzymające nas w ryzach kulturowych, żebyśmy się za szybko nie zmieniali i za dużo nie doświadczali, zaś w punkcie krytycznym, gdy istnieje możliwość krzywdzenia trzeciej osoby daje silniej o sobie znać.
Pamiętasz postać Garlanda Greene z Con air? Ostatnia scena z jego udziałem w tym filmie daje do myślenia: seryjny morderca, kanibal, który bawi się z małą dziewczynką lalkami w piaskownicy.

A ja myślałem, że na początek wprowadzisz jednorazowe, białe plastykowe noże, ładnie by się komponowały z białymi kitlami szpitalnego personelu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: hehehhehe

przychodzi weterynarz do kobiety, która urodziła troje dzieci. Patrzy na nie długo, myśli, zastanawia się, po czym pokazuje na jednego i mówi:
- no, tego bym zostawił !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Ależ fajne tematy poruszacie, serio.
Czasami miewam problemy z podejrzeniem alkoholizmu u siebie.
Ale Wy dajecie mi siłę, każdy kolejny kielonek smakuje wyborniej.
Do not stop this music, plz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Problemy z weryfikacją danych na temat własnej choroby alkoholowej wynikać mogą z istoty zagadnienia, alkoholizm zwany jest czasami przez niektórych chorobą zaprzeczeń. W skrócie: chory, w temacie swego uzależnienia, będzie zaprzeczał przy każdym kroku i sposobności. Ale Ty Mansonie jesteś już w połowie uświadomiony. To dobrze i źle, ale bardziej źle niż dobrze, chociaż w linii prostej to zależy od tego ile jeszcze masz wina w piwnicy, wszystko w Twoich rękach i pamiętaj od Ciebie zależy tylko. hahaha
Dobrzy terapeuci mawiają: nie pytaj alkoholika DLACZEGO pije, wymyśli tobie w 3 sekundy setkę (hehe co z kosiarkami do trawy?) powodów - spytaj PO CO to robi. Subtelna różnica. Reasumując spałem dziś niecałą godzinę, piwo skończyło mi się w najgorszym momencie w jakim mogło tzn koło 5rano, pozostały opary.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Właśnie muszę zasiąść i skondensować jakieś 80 litrów wina śliwkowego. Ale jak bym się nie starał, to i tak w dwóch pięciolitrowych gąsiorkach z efektem finalnym się nie zmieszczę.
Stoi jeszcze 25 wina jabłkowo-gruszkowego (do konsumpcji) oraz 25 wina z czarnego bzu (do kupażu).
A w kolejce czeka kolejne 50 litrów soku różnej maści do przerobu.
A, zapomniałem, jeszcze mały gąsiorek wina z róży do kupażu, sześć słoi po 3 litry każdy nalewki wiśniowej do zestawienia, jeden słój 3 l likieru truskawkowego do zlania, jeden słój 3 litrowy nalewu na pędy sosny do zestawienia sosnówki, jeden słój trzylitrowy nalewu pestkowego do wzbogacenia wiśniówki.
A w sionce czeka jeszcze 4 kg pigwy do przerobu.
A w piwniczce musiałem pozdejmować produkty z półek na ziemię, bo teoretycznie miały mieć nośność 200 kg a w praktyce wyprofilowały się w łódki. Poruszanie się po piwnicy nastręcza poniekąd trochę trudności, nie powiem, szczególnie jak ktoś ma duży rozmiar obuwia. I jak sobie patrzę na te pozdejmowane produkty to się zastanawiam, po jaką cholerę ja to w ogóle wciąż robię.
Musi pasja jakaś, bo co innego?
A, zapomniałem, jeszcze jakieś 15 litrów morsu jabłkowego.
I a propos piwa, chyba wreszcie siądę i sobie sam nawarzę :-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

No i to się nazywa - dla chcącego nie ma nic trudnego.
Ponad dwie "piątki" kondensatu? Dżizas. Wielki Bracie. I te słoje 3 litrowe... Wuju ! ;) skądś ja to znam z tym max dopuszczalnym obciążeniem regałów...jak zastawię górne półki 14-nastoma "piątkami" różnych win, a na pozostałe półki wrzucę ogórasy, kapustę, dżemy, musy i soki to powiem Tobie, że żal mi tego regału. Jak się kiedyś złoży w nocy to dopiero będzie Apocalypse now.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

OOO widzę, że też już skończyła się Tobie malina.

:D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Nie, no z maliny to ja tylko sok na zimę robiłem. Droga była, a u mnie nie rośnie. Ale jak tak zagaiłeś, to przypomniałem sobie, że w zamrażalniku mrozi się 5 kg żurawiny. No nie ma bata, muszę odblokować te słoje od wiśni, bo nie mam w czym stawiać nalewów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Podoba mi się kierunek, w którym zmierza ta dyskusja ;)

Con Air nie widziałam, ale w kontekście tego, co napisałeś przypomina mi się główny bohater "Red Dragona", ten policjant.

Nie przeciwstawiłam sobie "nieczułości" i dominacji, tylko dominację i ucieczkę. Nie wewnątrz siebie tylko fizycznie - z dala od ludzi. Jak Włóczykij :)

"Ryzy kulturowe" (500 chemicznie wybielonych stron kultury ;)), samokontrola i dobrze wydeptane ścieżki myślenia to mechanizmy społeczne zwiększające stabilnosć społeczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa to kusząca nagroda :)

Nie no, plastykowe noże?
A gdzie mHrok, a gdzie gotHHic?
Powinny być żelazne, pordzewiałe, oksydowane na czarno i pomalowane w czaszki, o.
O, a szpitalne kitle mogą być w stylu gothic lolita :) Głębokie dekolty, kuse spódniczki i kozaki na obcasie obowiązujące dla pielegniarek pracujących na męskich oddziałach kardiologicznych (to w ramach CIĘCIA kosztów).

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Muszę to napisać-
Niesamowite że zdarzają się tacy mężczyźni!
Choć z pewnością już się nie rodzą!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

Pęta wychowawczo-społeczne to jedne z najmocniejszych skórkowanych rzemyków, do tego dodajmy 10kg "samokontroli i dobrze wydeptanych ścieżek myślenia" i mamy człowieka, dla którego ramy rzeczywistości są tak mocno spasowane, że utrudniają transport zawartego w krwi tlenu do mózgu. Liczba metrów kwadratowych sklepów z damskimi kozakami rośnie dziś wykładniczo i odpowiednio z wymaganiami, czy oczekiwaniami klientek tegoż obuwia, któregoś dnia ta bańka pewno pęknie.
-Gdzie tu wolność? - pyta ktoś
-A nie widać tej wolności wyboru pośród całych zastępów kozaków-zgryźliwie i przekornie odpowiadam. Słowa, słowa, słowa. Potok słów. Przesąd mówi, żeby kobietom nie kupować butów bo odejdą - a na ile jesteśmy naprawdę wolni od przesądów w sferze podświadomości?

Dobrze Cię zrozumiałem Stworku. Każda ucieczka w głąb siebie prędzej czy później skutkuje osłabieniem lub zerwaniem relacji z drugim człowiekiem, pytanie tylko jak jest silna i czy jest ucieczką - tak to już jest u ludzi, że to fizyczność podlega sferze mentalnej a nie na odwrót. Przynajmniej mówią, że tak powinno być :)



Stworku, trzeba myśleć między-resortowo, bo nie mamy jeszcze obsady dla ministra środowiska, a gdzieś trzeba upchnąć (wskazana interpretacja dosłowna :) w procesie recyklingu te wszystkie jednorazowe noże z fast foodów.
Czytam o cięciu kosztów, żelaznych, pordzewiałych przyrządach i nieodparcie przychodzi mi na myśl "mój" kultowy film "Dr. Giggles" z 1992r. tutaj krótki opis filmu:
"Dr Evan Rendell (Larry Drake) ucieka z zakładu psychiatrycznego. Jest wyjątkowo niebezpiecznym przestępcą cierpiącym na tzw. uzależnienie chirurgiczne. Jego kolejną ofiarą ma być dziewczyna oczekująca na przeszczep serca. Rendell postanawia za wszelką cenę wyręczyć szpital".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Apocalypse now.

jasne i fak ju
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: A może dowcip?

Hipochondryk u doktora:
-Żona mnie zdradza a rogi wogóle mi nie rosną
-Z tymi rogami to taka przenośnia
-Co za ulga. Już myślałem że to niedobór wapnia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum

Koinonia Jan Chrzciciel Bojano wspólnota destruktywna czy.........No właśnie co? (725 odpowiedzi)

Przez roku czasu wraz z żoną uczęszczałem do domu modlitwy wspólnoty Koinonia Jan Chrzciciel z...

Przeprowadzka biura w Warszawie (3 odpowiedzi)

Hej, planujemy przeprowadzkę naszego biura w Warszawie i zastanawiamy się nad wyborem...

Gadżety reklamowe (30 odpowiedzi)

Gdzie w Gdańsku można kupić gadżety reklamowe? Jest jakaś hurtownia?