Zostałam przywieziona karetką na SOR po wypadku z urazem prawego kolana, lewego łokcia i otwartą, sącząca, szarpaną raną dłoni. Młoda lekarka w ogóle nie zbadała kolana, które było po wcześniejszej poważnej operacji rekonstrukcji. Lekarz radiolog nie rozpoznał na zdjęciu RTG złamania w obrębie stawu łokciowego. Lekarka na tej podstawie zignorowała objawy i sam mechanizm upadku, który mógłby sugerować jednak taki uraz. W wypisie aż mnoży się od błędów merytorycznych, myliła strony prawą i lewą, zamiast rany szarpanej wpisała liczne zadrapania, artroskopię pomyliła z alloplastyką. Na koniec dostałam do ręki chustę trójkątną i bandaż elastyczny, żebym sobie sama unieruchomiła, skoro mnie boli. I nawet nie dostałam zastrzyku na tężec, który otrzymałam następnego dnia w przychodni.