Re: Gwałt w Kinopleksie
chciałbym się włączyć.nie oglądałem "gwału" natomiast "nieodwracalne" a owszem.
oba filmy nakręcili przedstawiciele nowego kina francuskiego / pani od "gwałtu" nie znam, reżyser pan od "nieodracalne" to G. Noel /, które zdaje sie stanowi antidotum - i to dość okrutne - na słodkości "amelii" czy "plotki".nie na darmo zresztą "nieodwracalne" było czarnym charakterem pokazów w Cannes.oba filmy mają szokować - nie samą treścią, bo zdarzały się okrutniejsze i bardziej zboczone scenariusze - ale formą jej przedstawienia.
Noel za pomocą tak wyrafinowanych - bowiem nie wiem czy zwróciliście uwagi na muzykę poważną nakręcającą atmosferę, czy sam "zakręcony" r******i kamery obraz / dzięki temu nie za bradzo widać obrazki z klubu czy gaśnicobicia /- scen, po pierwsze: chciał coś powiedzieć /coś o czymś nieodwracalnym - i dlatego cały film leci od tyłu - łącznie z gwałtem ;) /; a po drugie - pokazuje, że filmy mogą być włąśnie takie!X muza daje możliwośći nie tylko żeby się pośmiać,popłakać i dobrze zabawić, ale także żeby mieć ochotę zwymiotować, a po projekcji zastanowić się nad wywołanymi u siebie odruchami.i zaręczam,że jak się zastanowić nad sensem tego wszystkiego, to zostaje coś w pamięci.jakbyście bowiem się zachowali gdyby wam zgwałcono żonę, a jeszcze - dzięki temu filmowi- wiecie jak to w rzeczywistości wygląda?
najważniejsze dla nas widzów - moim zdaniem - jest wybór przez twórców katalizatora,który miał w nas wywołać ww. odczucia.może ci reżyserzy mówią:"był czas dogmy czas na cos nowego"?i tak jak z dogmą: z kina jedni wychodzą po 20 minutach a inni zostają.dlaczego? bo przyzwyczajeni jesteśmy do dość tradycyjnego odbioru filmu, a więc coś co mogło być pokazane "normalnie" - a nie jest i razi - jest fe.no i w związku z tym,jednym od razu nie odpowiada a inni chcą coś zobaczyć i poznać nowe.
chciałem tez zaznaczyć, że "porno" w kinie to nie tylko te ostatnie filmy."intymność","doberman","idioci" to się wszystko nakręcało.czy osiągnęło w "nieodwracalne" i "gwałcie" apogeum - nie wiem i się nie dowiemy,aż się nie pojawi coś innego.
pytaniem więc wręcz sakralnym jest - jak daleko można przekroczyć granice dobrego smaku,aby starać sie dotrzeć do widza?gdzie jest ta granica i jak daleko może forma przerosnąć treść.i najważniejsze - gdzie jest granica między obrzydliwością a prowokacją.
moim zdaniem "nieodwracalne" zrobiło niezły zamęt.nie uważam tego za wybitne dzieło,ale miało swój wyraz.historia jakich niemało:on,ona,ten trzeci,gwałt,zemsta w afekcie i niemożliwość powrotu.brakuje tylko albo słusznej kary albo ucieczki.czyli film klasy b i to jeszcze na 20 minut góra,gdyby nie to co zobaczyliśmy na ekranie.ponadto,zagrali w nim naprawdę liczący się aktorzy,a i reżyser nie jest nieznany w Europie.mnie zszokował ale obejrzałem.
co do "gwałtu"...nie liczę że znajdę nawet chęć jego obejrzenia.wystraczy jeden taki film na rok.poza tym płytka historia / lepsza już Thelma i Louis/,gwiazdki porno - więc nici z aktorskich popisów.wątpię też żeby któraś z tych gwiazdek była ładniejsza niż Monica Belucci.a więc nic innego jak czysta prowokacja bez mniejszego zacięcia artystycznego.coś jak Ferdek Kiepski.
ale się nagadałem...na razie. pozdrowienia i nie miejcie żalu że tyle naskrobałem.
0
0