Marek Ch. - ocena
W sobotę nadszedł czas,
w oknach miał zabłysnąć blask.
Nie cień przypadku, nie losu gra -
Fabryka Osłon wchodzi na track.
Sobota rano, telefon milczy, ale on już jedzie,
szef na montażu, nie w Excelu, nie na Teamsie, tylko w terenie.
W torbie sprzęt, nie zabawki, konkretna robota,
nożyce do blachy - to nie montaż, to szkoła życia złota.
Żaluzje siadły równo, plisy chodzą jak marzenie,
zero fuszerki, zero gadki, pełne zadowolenie.
Miły gość, fachowiec, kultura przy robocie,
nie pije alkoholu - gardzi, ma klasę w prostocie.
Ooo, niech światło płynie przez plisy,
niech żaluzja dumnie trwa.
Fabryka Osłon, mistrzu precyzji,
w moim oknie wielka gra.
Ooo, sobota świadkiem była,
że fach ma jeszcze twarz.
Przyjechał, zrobił, przeszkolił -
i zostawił piękny blask.
Pokazał jak to działa, góra, dół, bez stresu,
plisa ma swój charakter, ale po dobrym kursie - bez regresu.
w oknach miał zabłysnąć blask.
Nie cień przypadku, nie losu gra -
Fabryka Osłon wchodzi na track.
Sobota rano, telefon milczy, ale on już jedzie,
szef na montażu, nie w Excelu, nie na Teamsie, tylko w terenie.
W torbie sprzęt, nie zabawki, konkretna robota,
nożyce do blachy - to nie montaż, to szkoła życia złota.
Żaluzje siadły równo, plisy chodzą jak marzenie,
zero fuszerki, zero gadki, pełne zadowolenie.
Miły gość, fachowiec, kultura przy robocie,
nie pije alkoholu - gardzi, ma klasę w prostocie.
Ooo, niech światło płynie przez plisy,
niech żaluzja dumnie trwa.
Fabryka Osłon, mistrzu precyzji,
w moim oknie wielka gra.
Ooo, sobota świadkiem była,
że fach ma jeszcze twarz.
Przyjechał, zrobił, przeszkolił -
i zostawił piękny blask.
Pokazał jak to działa, góra, dół, bez stresu,
plisa ma swój charakter, ale po dobrym kursie - bez regresu.

