Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem.

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w skrócie opisać czego dotyczy problem i to jak w ciągu 8 lat czuję się jak człowiek, który zamiast coś osiągnąć - stoczył się na dno.Jeżeli ktoś nie ma ochoty czytać tych wypocin to zapraszam do ostatnich krótkich akapitów które są moją główną prosbą. Przy pisaniu całej tej historii - starałem się mniejwięcej przytoczyć te 8 lat popadania w coraz większą studnię wstydu, (przepraszam, jeśli jest to napisane trochę chaotycznie, ale sporo już nie śpię i trochę ciężko już mi dobrze złożyć zdania)

Ciężko było mi napisać ten temat, ale nie wiem gdzie mam już szukać pomocy... Może najpierw się przedstawie, mam na imię Paweł, mam 23 lata (dopiero!!) i borykam się z bardzo, jak dla mnie ciężkimi problemami. Piszę tu, ponieważ anonimowo będzie mi prościej się wypowiedzieć w bardziej szczegółowy sposób, niż do którego kolwiek znajomego czy nawet przyjaciela. Od razu na wstępie zaznaczę - nie należę do rodziny patologicznej, w domu nie było nigdy problemu z alkoholem czy innymi używkami, wręcz przeciwnie - ojciec trzymał ciężką rękę i razem z matką starali się wychować nas jak najlepiej-udało im się, nie czuję się jakoś "patologicznie" - mowa tu o braku kultury osobistej czy chociażby problemy z prawem. Ani ja, ani mój brat nie mamy takich problemów, jednak niestety - młodszy brat wyszedł na ludzi, ze mną już jest gorzej...

Moim problemem jest alkoholizm i to już tak zaawansowany, że nie umiem sobie z nim poradzić, pierwszy alkohol spożyłem w wieku 15 lat na tzw "fortach". On tamtego czasu, dzień w dzień coraz bardziej się upijałem, wtedy nie miałem pełnej świadomości, że przy pomocy moich tamtejszych "przyjaciół" dojdę do takiego moment, że to co zacząłem wtedy okazało się zgubą na całe lata.. Rodzice starali sie jak mogli mnie kontrolować, miałem naprawdę surowe kary jak tylko lekką woń alkoholu wyczuli ode mnie. Niestety - nie dali rady poradzić sobie z tym, co zaczynało się ze mną dziać. Zagrożenie, z którego nie zdawałem sobie sprawy - przerodziło się w wiele nieprzyjemności.. Już w wieku 16 lat zaczęły się stany depresyjne, zawalenie szkoły (nigdy nie przyznaje się, że skończyłem tylko gimnazjum, ponieważ zazwyczaj moi "nowi" rozmówcy nie mieli by podstaw by sądzić, że tak nisko skończyłem(tu nie chodzi o jakieś narcystyczne gadanie, po prostu nigdy nikt nie domyślił się nawet, że ich rozmówca to zwykły łom tylko po gimnazjum,- co gorsze, kiedyś byłem jednym z najlepszych z matematyki w szkole, teraz ciężko w to uwierzyć patrząc na to co robię)) Do tego zaczęły się samookaleczenia, od lekkich robionych "cyrklem", aż po głębokie cięte żyletkami blizny na ręku i brzuchu. Ciągnęło się to aż do czasu gdy miałem 17 lat i poznałem wspaniałą dziewczynę w październiku 2008 roku. Niestety, tylko z samookaleczeniami skończyłem na 5 lat, pić nie przestałem. Niestety, dziewczynę tą mimo tego, że robiła wszystko by mi pomóc - krzywdziłem. Wystarczyło, że się upilem, zapominałem o niej, zdradzałem strasznie. Mimo tego.. Jest ze mną do dziś, nie wiem dlaczego, ale wiem tylko, że potrzebuję jej bardzo. Ale wracam do tematu - we wrześniu 2013 roku nastąpiła seria takich nieprzyjemności, że niestety wrócilem ponownie do samookaleczania, alkohol tylko potęguje moją autoagresje. Piję już od 8 lat, niemalże bez przerwy (w 2009 roku o mało nie zdechłem przez uraz brzucha - perforacja jelita po uderzeniu, po wyjściu ze szpitala miałem zakaz picia płynów gazowanych przez dwa miesiące. I co zrobiłem? Wyszedłem tylko ze szpitala i tego samego dnia się tak nałojiłem - oczywiście ulubionym GAZOWANYM piwem, i to tak że jak mnie moi dobzi znajomi zobaczyli, to myślałem że mnie za to skatują.) Więc dalej... Niestety alkohol i samookaleczanie się nie wystarczyło by dostać się na dno.. Sięgnąłem dalej, zaczałem brać (fakt, że co jakiś czas, ale brać już z czasem więcej...) twardsze narkotyki, głównie meta, amfetamina (raz nawet musieli mnie zabrać karetką do szpitala, tak przegiąłem).

W ciągu swojego 5 letniego życia "dorosłego" mężczyzny zdążyłem stracić pracę już tyle razy, że w swoim poduczonym zawodzie nawet nie mam już gdzie szukać... Wszystko głównie przez alkohol. Najgorsze jest to, że stałem się strasznie wybuchowy, nie panuje ani nad emocjami, ani nad agresją - lekki powód i zaczynam aż się trząść z napadu agresji (Zaznaczam, że NIGDY, ALE TO NIGDY NIE SZUKAM ZACZEPKI, na ogól staram się być spokojny, gorzej się zaczyna robić gdy coś lub ktoś mnie zdenerwuje, nie panuje wtedy kompletnie nad sobą, wszystko jakby przez mgłę - jestem w istnym amoku), ani nad autoagresją. Gdy tylko coś mnie zdołuje (Wystarczy nawet kłótnia z kimś dla mnie ważnym) automatycznie tracę motywacje do życia, do czegokolwiek - od września 2013 roku, aż do rownego nowego roku było najgorzej - dziewczyna zemściła się za moje zdrady, za brak szacunku do niej i tego ile dla mnie poświęcała, mimo tego nie mogłem przestać o niej myśleć... odezwała się równo w Nowy Rok - To dla mnie jedna z najlepszych rzeczy jakie mogły mnie wtedy spotkać, ale nie rozwiązało to braku motywacji do pracy - ciągły kac, pieniędzy i nie uchroniło przed... nie pierwszą utratą mieszkania (Wcześniej ojciec "zmusił" mnie do opuszczenia rodzinnego domu - nie mam wstępu do teraz). Tak, od stycznia do kwietnia mieszkałem na działce (Kolega wyciągnął pomocną dłoń i pomógł w taki sposób jaki mógł) - dom, stan surowy, piec "koza" w której jak się paliło *(a nie rzadko nie było czym..) to i tak zaraz nie było czuć ciepła, w domku szron na ścianach podczas mrozów - jednym słowem DNO. Sięgnąłem wtedy dna. Alkohol- zacytuje "realizujesz codzień, recepte picia na sen..."-niestety. Moja dziewczyna, która jak mówiłem, dawno ale to bardzo dawno temu powinna zostawić mnie samego sobie za krzywdy które jej wyrządziłem- ciągle przy mnie była - wolała zostać ze mną w tym tragicznym domku, niż jechać do domu i zostawić mnie samego, była niesamowitym wsparciem, cały czas była... a jak tylko próbowała mnie zmotywować do dzialania, czasami kłótnią - znowu wpadałem w niesłuszny szał, nie że nie chciałem pracować, tylko codzienny kac, złe samopoczucie - i niestety nienawiść do samego siebie za to co robię z życiem - nie pozwalały mi "wstać"... Nadszedł w końcu dzień w marcu, kiedy stwierdziłem, że muszę coś zrobić ze sobą. Ok - Znalazlem pracę w jeden dzień, jedyny warunek - założyć działalność.Ok desperacja - zaryzykuje, chcę to zrobić, i tu znowu kłoda pod nogi - dowód zgubiony, nic nie zrobię. I znowu się zaczęło, w sumie dalej było kontynuowane - picie, picie i jeszcze raz picie. W końcu po ponad miesiącu udało mi się uzyskać dowód - założyłem działalność, poszedłem do pracy, wyjazd w delegacje do jednego z kurortów (To było coś cudownego móc się wyrwać z tej obskurnej meliny, a zaraz po tym wynająłem z bratem mieszkanie na pół). Wszystko było dobrze, oczywiście jak to w delegacji.. Też się piło, ale miałem motywacje - byłem na miejscu pracy, byłem nowy (mimo to w ogóle tego nie odczułem- już pierwszy dzień byl taki, jakbym pracował z nimi latami) - nie mogłem sobie pozwolić na skuchę. Wszystko było dobrze do pierwszej wypłaty - zniknąłem na dwa tygodnie, nikogo nie informując, nic, codziennie napity, aż skończyły się pieniądze. Wróciłem do pracy, nigdy mi tak wtyd nie było jak na zbiórce tzw. "prezes" firmy powiedział, że bardzo mnie szanował i strasznie się zawiódł. Jak to nazwał "Jesteś pan niebezpieczny człowiek" No dobrze, pracowałem spokojnie przez około 3 tygodnie, zaliczki - codziennie na kacu do pracy, do dziś nie wiem dlaczego mnie nie wyczuli. Tak czy inaczej, na kacu, ale w robocie byłem. Nagle niestety znowu nadeszły dni w których zacząłem codziennie bardzo ostro pić, oczywiście olewając pracę, dzwoniłem do roboty wymyślając różme bajki co to mi nie jest, co to nie wypadło bo tak się źle czułem, że nie miałem siły iść tam, zasada "klina klinem" niestety jest bardzo zgubna, a trzyma się u mnie do dziś. Zrobiłem kolejne wolne, w między czasie dziewczyna powiedziała dość i wyprowadziła się (przeprowadziła się do mnie i brata zaraz po tym jak ja się tam z bratem wprowadziłem, brat w końcu wyjechał do kobiety na dolny śląsk), ja nabralem tyle zaliczek, że jak przyszło zapłacić za mieszkanie - nie mialem już za co (pieniądze niestety szły na piwo..) *Dziewczyna stwierdziła, że nie będzie ze swojej kasy ciągle płaciła za wszystko, gdy ja mając nawet dobrą stawkę - wszystko przepijałem, wzięła pieniądze (swoje oczywiście) i przeprowadziła się z powrotem do rodziców -OCZYWIŚCIE WCALE JEJ SIĘ NIE DZIWIE, ŻE NIE WYTRZYMAŁA, ja zostałem bez niczego. Oczywiście kolejne mieszkanie było lada dzień na stracie i zamiast zrobić cokolwiek, by jakoś spróbować to uratować - zniknąłem na prawie tydzień do koleżanki... Tam nie spałem pare ladnych dni, ciągle prochy, zero jedzenia, do tego alkohol, poszedłem do pracy to mnie od razu jeden majster wyhaczył czy się dobrze czuję i czy dam radę pracować (3 dzień "maratonu- w pewnym momencie wziął mnie na bok - były wojskowy- i wytłumaczył mi, że chodziło o... źrenice). Niestety moje załamanie się mnie zniszczyło, z resztą sam siebie zniszczyłem i niszczę od 8 lat - więcej się w pracy nie pokazałem... Mieszkanie na szczęscie udało się spłacić tylko dzięki pomocy rodziców, na których w ogóle z początku nie liczyłem - z ojcem nie gadam już długi czas, nie może mi wybaczyć między innymi tego, że zawaliłem szkołę - do tego znalazł mnie raz pięknie załatwionego, pijany, pochlastany cały. Horror, ale dostałem kolejną pomoc, dzięki niej mogłem wynająć pokój w którym mieszkam do dziś... Niestety dalej problem nie zniknął, siedzę tu do teraz - piję, JUŻ SAM NIE MOGĘ DOLICZYĆ SIĘ JAK DŁUGO... Skąd mam pieniądze...? Ciągle ktoś pożycza, dziewczyna co miesiąc pożycza mi na pokój bo obiecuję, że na pewno wezmę się do pracy - załatwiłem pracę w jednej z gdyńskich stoczni - na rozmowę poszedłem, ale ten zje***y łeb jak zwykle, nie mógł się powstrzymać - zachlał i się nie wstawił do pracy, ze wstydu już się tam nie pokażę. Od początku lipca, do dzisiejszego dnia cały czas piję, mam myśli samobójcze,dobiło mnie do tego teraz to, że znowu się dowiedziałem paru nieprzyjemnych rzeczy, o których aż ciężko mi myśleć (oczywiście są one następstwem mojego długoletniego, ciężkiego do przebaczenia postępowania) - Moje wybuchy agresjii i autoagresji wzrosły w ciągu tych paru dni tak, że nie umiem ze sobą znowu sobie poradzić, piję, pare razy wciągałem.. Nie śpię już pare dni, nic nie jem, zero apetytu, dziś moje samopoczucie zeszło poniżej krytycznej - uwierzcie mi, wiem, że jestem szmaciarzem, powoli rozwalałem, a wręcz potwornie niszczyłem mój związek który dopiero w tym roku znowu zacząłem doceniać wisi na włosku - nie zdradziłem ani jednego razu odkąd znowu ze sobą jesteśmy, lecz to jaki stałem się ostatnio tak przeraża moją dziewczynę, że wiem, że jeśli czegoś nie zrobię to zostanę już kompletnie bez niczego...Niestety w złości dużo mi powiedziała, niestety nic co by mialo mnie zmotywować, wręcz przeciwnie - dobiło mnie to, dziś już stwierdziłem, że albo coś zrobię, albo skończę bardzo źle, a już jest na tyle źle, że pierwszy raz anonimowo postanowiłem opisać moją niszczącą mnie do bólu "Historię młodego alkoholika"... (Możecie nie uwierzyć - przez to co opisałem wyobraźnia niejednej osoby wykreuje sobie mój obraz jako zniszczonego śmierdzącego młodego menela, ale na ulicy jak idę trzeźwy-bo jeszcze nic nie piłem, lub trafi się lepszy dzień, że dopiero na wieczór łyknę - nie przeszło by wam przez myśl co ten niepozorny człowiek przez własną głupotę przeżywa.Przynajmniej jedyne dobre, że nie wstydzę się wyjść na ulice i odczuwać jakoby ludzie widzą we mnie brudasa, menela itd - wręcz przeciwnie, zawsze z rana prysznic, czyste ubrania, kompletnie niepozornie, nikt by nie powiedział, że "ten gość ma problemy") I dlatego jeśli ktoś doczytał do końca, nie postanowił zjechać mnie od góry do dołu i mógłby mi ktoś bezinteresownie jakoś pomóc w tym, co przedstawiłem poniżej - będę dozgonnie wdzięczny.

-I tak, gdyby ktoś myślał, że opisałem tu jaki to ja biedny, pokrzywdzony itd - nie oczekuję współczucia, wiem, że to głównie moja wina,moja wina że tak upadłem, przecież nie musiałem zgrywać dorosłego w wieku 15 lat i uwierzyć chociażby rodzicom w to jakie konsekwencje mogą mnie czekać i ciągnąć się latami.. Jak wspominałem mam dopiero 23 lata, a już w tym momencie jest tak źle, że proszę o pomoc innych, może ktoś miał podobną sytuacje - ktoś z rodziny, przyjaciel, czy choćby sam był w takiej sytuacji i dał radę wyjść z tego piekłą i postawić na prostej, doradzi co mogę zrobić, gdzie zasięgnąć dokładnie pomocy (na dole napisałem jakiej pomocy potrzebuję i to w trybie pilnym..) ...Oczywiście mam wielu przyjaciół, znają mniejwięcej moją historię - próbowali mi pomóc, ale pomoc polegała na rozmowie, która niejednokrotnie podnosiła na duchu, a niejednokrotnie dołowała. Tym razem chcę to zrobić anonimowo, przynajmniej nawet gdy zostanę tu zniszczony przez tych, którzy nawet nie wiedzą jak ciężko żyć w nałogu jakim jest alkohol i czysta autodestrukcja - przyjmę to prościej, niż krytykę ze strony znajomego za którą niejednokrotnie było mi wstyd)

Oto dwie rzeczy o ktore chcę zapytać, może ktoś będzie mógł mi wskazać "drogę"...

Czy wie ktoś może czy można gdzieś w Gdańsku, czy Trójmieście uzyskać darmową pomoc psychologa? Dlaczego darmową? Od paru miesięcy nawet nie zawiesiłem dzialalności... ZUSu nie opłacam, nie przysługuje mi żadne ubezpieczenie, kompletnie nic. Koniecznie potrzebuję zasięgnąć porady, nie wiem czy to pomoże, mam nadzieję... Z resztą od bliższych znajomych ciągle słyszę, że muszę w końcu pójść.

No i to, co mnie do tego stanu doprowadziło... Alkohol... Czy jest szansa (tak jak powyżej, nie mając ubezpieczenia, nic) dostać się na jakiś odwyk alkoholowy? Mam dopiero 23 lata, a alkohol mi już tak zniszczył życie, że boję się tego co będzie za pare lat - o ile w końcu nie popełnie samobójstwa z tego powodu, a tak jak napisałem, boję się sam siebie w tej kwestii) Alkohol to główny silnik w tej całej machinie - od narkotyków nie jestem uzależniony, potrafie sobei zrobić długą przerwę i nie odczuwam potrzeby brania ich, jednak czasami niestety biorę je z chęci podniszczenia samego siebie - z czystego żalu do siebie, jakby powiedzieć - gorzej być nie może, więc nie krępuj się - niszcz się do końca, bo wiem że to jedna z najgorszych rzeczy, ale na szczęście - to mnie nie uzależniło i potrafiłbym rzucić bez potrzeby pomocy zzewnątrz.. Na szczęscie.

Wszystkim tym, którzy przeczytali moją streszczoną do bólu historię - dziękuję wam, mam nadzieję, że nie zbudowaliście sobie obrazu prawdziwego patola z prawdziwej patologicznej rodziny - tak jak mówiłem, tylko ja nie wiedzieć czemu dałem się wciągnąć w ten syf.

Wszystkim którzy jakkolwiek mogą pomóc - również dziękuję, bardzo wstyd mi że muszę przekazać ten cały ból spowodowany swoją głupotą sprzed lat ludziom, których nawet nie znam. Nigdy nie sądziłem, że będę musiał w taki sposób prosić o wsparcie, ale to już ostatnia deska ratunku.

Dziękuję wszystkim.
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie znam się na tym w ogóle więc pewnie nie pomogę, ale ja bym na Twoim miejscu poszła na takie spotkanie AA u o.o. Jezuitów w Gdyni. Być może ktoś stamtąd pokierowałby Cię do odpowiedniej osoby.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie jestem pewna ale wydaje mi się, że w Mrowisku mogą Ci pomóc a przynajmniej gdzieś dalej pokierować.
http://www.mrowisko.org.pl/?home/pomoc
Masz tam opcje on-line i telefoniczną.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ty, Mały zdesperowany. :)
Uśmiechnij się.
Nie myśl o alko, myśl o tym co Cię kręci.
Skrzypce, psy, ogród, kobieta, spawarki, elektronika, mechanika, stolarka, murarstwo, miłość, niebo, astronomia, plaża, rosa.
Las. Morze. Żagle. Kolor zielony.
Tekstylia. Książki. Samochody.
Jesteś super facetem.

I NIGDY O TYM staraj się nie zapominać.
Na koniec...
Zakoduj se w tym pustym łbie, że umiesz.
Ja wiem, że umiesz.

ps. Ja też.
http://www.youtube.com/watch?v=Zcf9Wu3sy3s
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tu znów c.
A tak serio.

Lepiej chlać na maksa.
Zatem zdrówko.

" to nie ja jestem pijany - to cały kurka świat jest dwa kieliszki do tyłu"
hehehehehehe

http://www.youtube.com/watch?v=AYOis02tujI
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 16
Jezu, C , nie pisz mu takich rzeczy. Nie wszyscy radzą sobie, jak Ty.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 7
Przeczytaj sobie ten wpis https://www.medycznydetox.pl/blog/jak-wygrac-z-nalogiem-alkoholowym mam nadzieję, że Ci choć trochę pomoże i nakieruje w odpowiednie działania, Trzymam kciuki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chcesz cos zrobic ze swoim zyciem ..to juz cos ..ten wstretny nalog znam ...wiem jak trudna droga Cie czeka..ale jest to mozliwe...wielu sie udalo ..dlaczego ma sie nie udac Tobie...ale tak na narginesie mysle ze jestes cos wartym czlowiekuem tylko musisz wzuac sie w garsc. .najwazniesze ze nie jestes sam ..jest z Toba dziewczyna i rodzice na pewno Cie beda wspierali w tej walce..a pomocy fachowej Ci udzieli AA..obys dal rade trzymam kciuki ..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdesperowany...zacznij od drobnych rzeczy...potem powoli dojdziesz do poważnych...masz w sobie moc tylko pozwól jej działać:)...jesteś silny bo potrafisz napisać o swoich problemach,przyznać się do nich...niewielu to potrafi...dasz radę:)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie mam zwyczaju zabierac glosu w tematach, o ktorych nic nie wiem.
Nie czytam tekstow dluzszych niz trzy zdania. Twoj przeczytalam caly.
Nie potrafie Ci pomoc, nie wiem co to alkoholizm i nawet nie sprobuje udawac, ze wiem co czujesz bo tak nie jest.
Wspolczucie? Nie mam go dla siebie samej a coz dopiero dla Ciebie.
Po tej ziemi chodza ludzie, ktorzy wskaza Ci droge... dluga, trudna, pelna niebezpieczenstw. To czy nia pojdziesz zalezy od Ciebie. Czlowiek zdeterminowany moze bardzo wiele ale musi chciec i toczyc walki z samym soba. Dyscyplina i samodyscyplina, cel...
Jestes bardzo mlody. Twoje miejsce jest posrod odkrywcow i zdobywcow a nie w "czarnej d...e".
Kto Cie kocha szczerze ten karci i sypie prawda jak piachem w oczy, czesto az do lez i bolu. Kto kalkuluje korzysci glaszcze po glowie i slodzi bez umiaru.
Zycze Ci wytrwalosci i silnej reki Dobrych Ludzi, ktorz wiedza jak i zechca Ci pomoc.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobrze jest mieć współczucie chociaż dla siebie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Młody jesteś i możesz się zregenerować.
Idź do pani Janki Pióreckiej. To psychiatra, ale nie wiem gdzie przyjmuje. Mogę się dowiedzieć, bo przychodzi czasem do mnie do pracy. Chyba, że znajdziesz sobie w necie. To rewelacyjna, konkretna babka i jeśli powiesz jej o swoim problemie jak teraz napisałeś na forum, to może nie weźmie kasy. Moja starsza koleżanka piła, rozwalała swoje małżeństwo, miała depresję i pani Janka też jej pomogła. To bardzo dobra ale stanowcza osoba. Powinna Cię pokierować i doradzić co powinieneś zrobić. I nie zrażaj się, bo to że napisałeś tutaj, to już duży krok we właściwą stronę:))

http://www.znanylekarz.pl/janina-piorecka/psychiatra/gdansk#opinions
http://www.intermedica.gda.pl/poradnie.php?idp=18
masz tu telefony
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manson.
Słyszysz?
Oni chcą pisać o alkoholu.
hehehehehe
Nawet niektórzy z nich piszą, że to choroba.
Wow!

A czy choroba ta postępuje z upływem czasu ?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 14
Jezu.
Vilette.
Ja tylko chciałem go pocieszyć.
:)
Wyszło jak zwykle.
:)

Tak na serio, to fajne koleś ma pióro pisane.
Podoba mnie się. Lekkie pióro.
O ile pisze szczerze to ogromnie doceniam jego uzewnętrznienie.
Znaczy, że dojrzewa do momentu kiedy naprawdę znajdzie się w niedzielę rano w rowie przy ojcu i sąsiadach, którzy idą do kościoła.
Na przykład.
Fajnie, że koleś zaczyna trybić.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ja znałam takiego czystego, zawsze zadbanego alkoholika. Wiem o czy mówisz. Plusem jest to, że chcesz się leczyć, ale musisz być wytrwały bardzo długa droga przed Tobą. Niestety wielu polega.
Zadzwoń, zgłoś się do Centrum Interwencji Kryzysowej. Tu dane

http://www.cik.sos.pl/

albo zadzwoń na niebieską linię, tam też Ciebie pokierują.

http://www.porozumienie.niebieskalinia.pl/index.php?option=com_weblinks&catid=58&Itemid=23

powodzenia
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
E tam grzej dalej.
Linki internetowe Ci nie pomogą.
Tak samo niźli cudze dobre chęci.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 12
Czytam to C od początku i na razie się jeszcze nie wypowiem.
Może jedynie to, że setnie mnie bawi kiedy 23letni koleś mówi o przegranym życiu. Przecież ty kźwa jeszcze nic nie widziałeś :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9
Oj, C, pocieszać to Ty nie umiesz.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 4
C jesteś malutkim niedorozwiniątkiem któremu wydaje się ze jest takim fajnym gościem. Niestety jesteś w błędzie. Jesteś jedynie marną bakterią którą trzeba spuścić w klozecie.
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziękuję za dość szeroki odzew, wszystkim bardzo dziękuję za pomoc. Jutro rano jak tylko wstanę od razu wszystko sprawdzę...

A niestety, to co napisałem - cóż, jest bardzo szczere. Dzięki temu, że nie olaliście tego tematu - od jutra spróbuję od razu się wziąć za siebie.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim i za linki do konkretnych instytucji, jak i za dość ciepłe słowa - których się nie spodziewałem, bardziej stawiałem na wiele negatywnych komentarzy. Jednak są jeszcze Ludzie na tym świecie.

Będę tu cały czas zaglądał... Ratujecie mnie, dosłownie.

Rano jak napisałem, wstanę i wszystko będę sprawdzał, bo naprawdę sytuacja wymsknęła się już spod kontroli, a to nie dobrze jak na mój młody wiek..

Jeszcze raz wielkie dzięki, zatkało mnie - bardzo pozytywnie.

Jutro dam znać co mi się udało załatwić, mam nadzieję, że wszystko potoczy się tak, jak tego chcę. Grunt to teraz się wziąć w garść, z resztą... mam wielką nadzieję na to, że w końcu uda mi się z tym wygrać, gdybym jej nie miał - nie napisał bym tak obszernej wiadomości na temat tego, co się dzieje. Od dłuższego czasu mi ludzie mówią, że powinienem się ogarnąć, wręcz muszę. Z tym, że gadaniem i tak nic sie nie zdziała, trzeba sięgnąć po pomoc. Wiem, że może dziwnie to brzmi, jak na 23 latka, ale nie chcę skończyć źle, a tyle czasu to za wiele już jak dla mnie, organizm z resztą sam już się zaczął burzyć z tego wszystkiego. Czas działać, dzięki za wszelką pomoc...:)

Trzymajcie się, dobranoc :)...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Powodzenia i też się trzymaj :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Młody, problemem nie jest alkohol, ale Ty sam. Nie obwiniaj nikogo ani niczego, bo nie pomożesz sobie. Alkohol to tylko narzędzie. Tak jak młotek, który z reguły służy do wbijania gwoździ, ale ktoś zaczyna go obwiniać, że dokonano nim morderstwa. Jeśli dotrze do Ciebie, że sam jesteś sobie winien, zrozumiesz, że wszystko jest zależne wyłącznie od Ciebie i w efekcie podniesiesz się dużo szybciej. Natomiast podoba mi się to: "gadaniem i tak nic sie nie zdziała, trzeba sięgnąć po pomoc". Większość szuka właśnie pogadania, osób o podobnych problemach, ażeby móc wymieniać się doświadczeniami i... właśnie :-) w kółko drążyć ten sam problem, najlepiej z jak najszerszym gronem ludzi. Nie dadzą sobie powiedzieć, że trzeba w końcu przestać gadać i po prostu wziąć się w garść. U Ciebie jest inaczej. Szukasz konkretów, nie zadowala Cię "gadanie". Brawo za odwagę, rozsądek i z całego serca życzę powodzenia!
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
eeee, nie.

alkoholizm jest choroba jest na wiki. jest na studiach. jest w slowniku, sa od tego lekarze... alkohol sam w sobie moze i jest w wielu przypadkach problemem. nie kazdy czlowiek reaguje na to tak samo, tak jak nie kazdy ma raka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Działaj,będzie dobrze.Dasz radę:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jesteś tam i możemy porozmawiać ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pamiętaj ,ze sam musisz wziąść się w garść .Nikt Ci nie pomoże ,naprawdę .Walcz o siebie małymi kroczkami.Nie wypijesz dzień lub dwa ,ciesz się z tego..zJa to wiem .Mój te 519 448 657 .Dzwon i rozmawiaj .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Alkoholik to manipulator i klamczuch. Pokora to jedna z najważniejszych cech jaka powinien posiąść . Ja Wam polecam Strefę Trzezwosci pod Krakowem w Więckowicach. Ludzie Anioły. Na ich ręce złożyłem całe swoje życie i nie żałuję. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez Strefy odwiedzam ich i mimo skończonej Terapi nadal mogę na nich liczyć. I co najważniejsze moja rodzina uzyskała niesamowite wsparcie z Ich strony byśmy wszyscy razem mogli walczyć o moja drogę w Trzeźwości. Dzisiaj dziękuję Im , że żyje
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmm, szukasz ratunku u innych a jedyną osobą która może cię z tego wyciągnąć to jesteś ty sam. Sam się w to wpakowałeś i sam musisz się z tego wyciągnąć. Jesteś na dnie i teraz albo się z tego dna odbijesz albo zasilisz szeregi brudnych bezdomnych.
Twoja historia przypomina mi historię mojego kolegi, miał własną firmę, był przy groszu, zaczął pić a później ćpać, w końcu przestał się pojawiać w robocie, stracił rodzinę, dom, był na kilku długich odwykach w ośrodkach, nawet czasem się wydawało że z tego wyjdzie bo były okresy gdy nie nadużywał i pracował, ale niestety dwa lata temu był jego pogrzeb.
No chłopie, twój los jest w twoich rękach, łatwo nie będzie ale znam jedną osobę której się udało i bardzo ją szanuję. Od 15 lat nie miała w ustach nawet kropli alkocholu, ma dom i rodzinę i bardzo dobrze jej się powodzi.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Hej zdesperowany, cieszę z tego, że zdajesz sobie sprawę z tego ile krzywdy wyrządziłeś najbliższym, w tym swojej dziewczynie, która Ciebie bardzo kocha, gdyż nie jedna kobieta "kopnęłaby Cię w cztery litery".
Skorzystaj z pomocy, nie poddawaj się.Zrób to dla tych, których kochasz, a przede wszystkim dla siebie.
Lekko nie będzie, ale życzę Tobie wiele siły, żeby pokonać słabości,mam nadzieję,że wyjdziesz z tego i będziesz szczęśliwy!!!

P.S dawaj znać od czasu do czasu,jak Ci idzie:-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie kocha, tylko pewnie jest współuzależniona i też potrzebuje terapii.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
Myślący.
Zdaje mnie się, że nie doceniasz bakterii spuszczanych do kloaki.
:)
Coś bym napisał jeszcze, ale nie chcę ubabrać klawiatury pani Anny.
Od cekolu.
Zatem wszystkiego dobrego.
I zdrówko.

Zdesperowany.
Pij.
Ile wlezie.
Serio.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 11
Zdaje się, że najmniej chodzi tu o cekol, C, ale dobrze, że nie napisałeś więcej. Ale może rad już Zdesperowanemu nie udzielaj :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ubabrał.
Już ten komputer nigdy nie będzie taki jak był.
Chyba pan c skończy w słoikach.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani Aniu, to Pani też robi te niezwykłe weki? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Pani V, wszystko na wypadek apokalipsy zombie. Weki też. No i jeszcze zapas świeżego mięsa w postaci psa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Akurat, Pan C wszystko zje, ale najpierw wysprząta klawiaturę ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
C, on nie może pić, bo krzyczy na dziewczynę. To najgorsze z tego, co wymienił :-P na kobiety krzyczeć nie wolno!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Niulka.
Ty kurde masz rację. :))))))
Wiecie, jakie są małe nasze sprawy, kłopoty, rozterki i choroby patrząc na nie z perspektywy Saturna?

A z odległości 10000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000 lat świetlnych od Ziemi?
Im dalej dystansujesz się od ego tym chyba lepiej.
WYOBRAŹNIA panie Zdesperowany.

Pada deszcz.
Ktoś podarował mi dziś najpiękniejszy poranek odkąd pamiętam.
Do pracy polecę dziś chyba na skrzydłach.
Ten Ktoś to kobieta :)
Jasny gwint tylko czy te skrzydła się nie zlepiły dawno były nieużywane.
:)
Imadzinejszyn Zdesperowany.
łan mor tajm
moglbym tego sluchac na okrete
http://www.youtube.com/watch?v=_2qFnGLuHtE
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani Vilette.
Pisząc zupełnie serio, absolutnie nie interesuje mnie czy koleś przestanie czy zacznie grzać.
On zrobi jak zechce.
I na tym polega całe życie.
Włącznie z picie czy nie piciem.
Włącznie z kawą i octem.
Denaturatem i płynem do spryskiwania szyb.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
KURDE, ale super dziś leje deszcz :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
I jeszcze jedno.
Jestem przeświadczony, że na temat alko wiem najwięcej na tym forum.
No dobra.

Jest jeszcze Manson.
Tylko, że on mało gada.

ps. Napiłbym się. Ale muszę do sklepu.
Plecak pusty.

ps. Zdesperowany a miałeś kiedy padaczke od alko?
łe to wszystko przed Tobą.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nic nie ubabrałem Anka.
Bezpodstawne oskarżenie.

Jeśli idzie o babranie to mam trochę łapska ubabrane.

Dzięki Twej gładzi szpachlowej.
ps jestem głodny - całą noc nic nie jadłem :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja nie lubię deszczu. Psuje mi mój fryzur. Ech, kobiety... :-P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Uwielbiam deszcz ;) Kiedy pada czuję się zwolniona z obowiązku układania fryzury, bo i tak po wyjściu z domu powstaną te niesforne loczki ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też ich za bardzo nie układam. Mam ich dużo, są grube, długie i ciężko je ogarnąć ;-) ale trochę wilgoci i robią się "druty". A tego nie lubię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
...Jestem przeświadczony, że na temat alko wiem najwięcej na tym forum.

Panie C, wierzę. Zapełnij swój plecak tym, czego potrzebujesz, nie podbieraj tylko płynów do spryskiwania szyb Pani Ani.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Czasami widuję tych brudnych, zasuszonych żuli sunących ulicą , ze szklistym, zamulonym wzrokiem wbitym w chodnik, pchających wózek ze złomem i butelkami i zastanawiam się ile w takim czymś co udaje człowieka jest człowieczeństwa...bo chyba bardzo mało.
jakby nie patrzeć to okiem taki by nie mrugnął sprzedając własne dzieci za flaszkę.
Mówi, że wstydzi się tego jak wygląda, kaja, a jednocześnie zrobiłbyn wszystko, dosłownie wszystko, nawet loda koledze, żeby się napić.
Nie żal mi tych ludzi bo wiem że oni sobie to sami zrobili, nikt im ręki z alkoholem do ust na siłę nie wychylał.
Jedyną opcją pomocy jest chyba nie pomagać tak aby taki ktoś mógł jak najszybciej sięgnąć dna.
Chyba właśnie w takich przypadkach litość innych ludzi szkodzi bo oni sami dla siebie nie mają litości.
I albo się odbije od tego dna i wypłynie, albo umrze w męczarniach na własne życzenie skrzywdzony własną ręką.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
@Kocio,też tak myślę.Dobrze to opisał M.Koprowski w spowiedzi praktykującego alkoholika,niestety książkę kończyć musiała żona.
Też myślę że jak straci wszystko to dopiero uświadomi sobie ile w życiu poświęcił dla kilku setek rozcieńczonego spirytu dziennie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kolego. Ja Ci napisze krótko. Zgoogluj sobie program 12 kroków. I działaj. Nie stać Cię na półśrodki kiedy jest już opracowana najlepsza metoda. A dziewczynę na razie zostaw. Zmień operatora, kod w domofonie, wywal klucze. Ona jest jak gotowana żaba. Wrzucisz taką do wrzątku to wyskoczy. Wsadzisz do zimnej wody i zaczniesz pomału podgrzewać - ugotuje się i nawet nie zauważy kiedy zdechnie. A Ty właśnie gotujesz jedyna życzliwą Ci osobę. Nie zasłużyła na to, ale jak powiedział Clint Easwood zanim rozbryzgał grdykę Hackmana na podłodze - zasługi nie mają tu żadnego znaczenia. Bądź facetem i drastycznie wywal to dziewcze z kąpieli.
I pamiętaj, że życie to się dopiero zaczyna. I to długie. Bo zdolności regeneracyjne wątroby to jakiś kosmos, czary, fenomen i co tam jeszcze. 12 kroków - pamiętaj. I tylko to.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Vilette. (pani) :)
Nudzę się.
Choć ponoć inteligentni ludzie się nie nudzą.

Anka(pani) pojechała gdzieś daleko po farbę.
Jezu.
Ona ciągle coś zapomina.'

ps. Pani Aniu żartowałem.
ps2 Dlaczego Pani Aniu jest zawsze taka poważna?
ps3 Nie ubabrałem kompa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Panie C, poczytaj Pan :)

Ściany pomalowane?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Pomalowane.
Wszystkie.
Jeszcze rury odpływ i dopływ do C.O.
I akryl.
I coś jeszcze.
Nie mogę pisać wszystkiego.
No dobra może parapet.
Nie gadajcie Ann.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jestem terapeutą koschin@wp.pl

Sławek M
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
~Zdesperowany, naprawdę wzruszyła mnie Twoja historia - wiem, że nie tego oczekujesz, ale jesteś tak mądrym chłopakiem, tak inteligentnym i bystrym, że mocno wierzę w to, że wyjdziesz z nałogu, odnajdując w sobie wystarczająco silną motywację i chęć. Pomóc tak naprawdę w żaden sposób Ci nie potrafię, ale mocno kibicuję, życząc wytrwałości i dużo siły. Jesteś bardzo młody, masz całe życie przed sobą. Nie poddawaj się i pracuj, pracuj, pracuj...

P.S. Alkoholik to niekoniecznie śmierdzący, brudny, z fioletowym nosem menel z patologicznej rodziny, pchający wózek pełen złomu/puszek/butelek...przez nikogo nie kochany, nikogo nie obchodzący, "kimający" gdzie "się da", pijący tanie wino za wyżebrane grosze. To często zadbana, wykształcona na wysokim stanowisku pachnąca dobrymi perfumami osoba w drogim garniturze/garsonce, pijąca wieczorową porą drogą whysky czy brandy. I problemem nie jest sam alkohol - to wierzchołek góry lodowej, a przyczyna leży w człowieku. Jego emocje, uczucia... Terapia to "wiercenie w brzuchu", "wywlekanie" emocji z przeszłości, otwieranie swojego bagażu doświadczeń, dopatrywanie się, poszukiwanie w sobie... Bądź gotów na to i na "powrót do przeszłości" Skąd to wiem? - z autopsji.

Zdesperowanemu życzę wytrwałości i mocno trzymam kciuki :-*
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
W szpitalu na srebrzysku jest oddział alkoholowy, zarówno otwarty jak i zamknięty więc możesz spróbować tam podejść, jeśli nie tam, to na pewno pokierują Cię dalej. Nie polecam natomiast żadnych ośrodków pomocy społecznej, tam Cię beda zbywać, coś powiedzą, coś poradzą, ale w tę instytucję wątpię. Już prędzej mrowisko albo nawet monar Ci pomoże i pokieruje dalej.

I podpisuję się pod tym co wyżej, sam sobie musisz pomóc, poukładać swoje życie na nowo, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Oczywiście z pomocą innych, ale jesteś jeszcze bardzo młody i masz szanse na normalne i zdrowe życie. Pierwszy krok już zrobiłeś, bo szukasz pomocy, najpierw na forum, teraz pójdziesz do poradni, lekarza, gdziekolwiek, ale tam gdzie Cię pokierują. Twoje życie jest w Twoich rękach i od Ciebie zależy to jak skończysz. Musisz nie tylko walczyć, być silny i wytrwały, ale przede wszystkim znaleźć swoje demony, które Cię doprowadziły do tego, że zacząłeś pić. Nie poddawaj się tylko pracuj i walcz.

Powodzenia! :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdesperowany trzymam za ciebie kciuki by Ci sie udalo i z checia kiedys uslysze czy udalo Ci sie z tego wyjsc i jaki dla Ciebie to byl ten zloty srodek. Moze Twoja historia pomoze komus innemu.

PS. Jestem taka dziewczyna jak Twoja. Od 1,5 roku patrze jak moj facet pije i sie stacza. Z tym ze on nawet nie probuje pracowac. Kase tez ciagle pozycza obiecujac ze kiedys odda. Tez caly czas probowalam mu pomoc, prosilam, klocilam sie itd. Tez byl dla mnie jak Ty w zlych chwilach dla swojej dziewczyny a moze i gorszy. Jesli jeszcze nie odeszla to musi bardzo cie kochac a Ty ja tylko ranisz. Zapewniam Cie ze jesli nie uda Ci sie nic zmienic to tylko kwestia czasu jest to kiedy odejdzie na zawsze.

pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Panie adminie. Film, którego obejrzenie poleciłem mógł uratować chłopakowi życie. A wielu forowiczom życie odmienić. To, co Pan zrobił, zrobił Pan na swoją własną odpowiedzialność. W związku z tym Panu również polecam wycieczkę do Helikona. Dzisiaj na 14. I tak aż do czwartku. Zawsze na 14.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
przeczytałem twoj caly artykuł. mineło pare miesiecy od twojego nadania ale mysle ze jestem w stanie cos pomóc. nałóg zabrał mi brata. mój e-mail-audiquattro585@wp.pl
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szokujące :(
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
@zdesperowany
Jak na człowieka w ciężkim stanie to redakcja wypowiedzi absolutnie zaskakująca :)
Taka ishtar czy Anna - mogą się od Ciebie uczyć, choć nie piją ;)
Gratulacje.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5
ex ! mysle,ze krytyka zajac sie powinien ktos lepszy a nie
-wybacz ale nie zdaje mi sieobys ty osoagnał poziom nauczania
---------
autorze-wiem,ze we wrzeszczu ,w kosciele w okolicy szkoły baletowej,nie na Mickiewicza
sa jakies spotkania-chyba og dla uzaleznionych

moze ktos ,kto w tym rejonie mieszka--móglby
mowił mi o tym znajomy-b.inteligentny facet,majacy ten sam problem co ty
nawet na poczatku myslałam ze to on:)

mozesz zgłosic sie do Akademii medycznej---przeciez tam jest oddział-idz pogadaj --znajomych syn prowadzi tam terapie
popytaj sie o p.Michała
nie kazdy terapeuta czuje temat--a ci czujacy sa najlepsi-szukaj takich

masz dostep do neta----sprawdzaj
i przede wszystkim jak juz zaczniesz terapie--DO KONCA ja przejdz

nic nie dzieje sie bez przyczyny
szkoda inteligentnego zycia
------

nie ma co czekac az bedziesz głebiej
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
zamknięte leczenie odwykowe jest bezpłatne nawet dla osoby nieubezpieczonej na szpitalnych oddziałach odwykowych, info można uzyskać w poradni leczenia uzależnień,
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na pewno trzeba poszukać pomocy bo samemu to ciężko będzie się jednak ogarnąć. Na początek można zgłosić się do zwykłej poradni leczenia uzależnień. Oni pokierują dalej. Teraz nie brakuje u nas ośrodków, które zajmują się leczeniem tego problemu także bez trudu można znaleźć terapeutów, którzy pokierują Tobą i pomogą uporać się z problemem bo rzeczywiście coś z tym trzeba zrobić
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
heh, mam pare lat wiecej i pewnie podobna sytuacje... drogi sa 2, minimum, 3 wliczajac ostre przedmioty.

terapia aa. mi nie pomogla, gdzie? google podpowie, to sie bodaj nazywa lokalnym centrum leczenia uzaleznien. - jest taki ze u mnie musialem czekac z 3 miechy na to zeby porozmawiac z p. psycholog na temat tego czy chce przeleciec wlasna matke i kolejne 2 tygodnie zeby posluchac o tym ze alc jest zly... troche bezproduktywne tracenie czasu.

druga opcja to skierowanie od lekarza rodzinnego na leczenie zamkniete. osrodkow jest troche w polsce, malo niestety przypada pod nfz, ale tez zdaje mi sie ze te moga byc najlepsze. w 3miescie srebrzysko, czyli wariatkowo. jak by to zle nie brzmialo napewno ma sens. stala opieka, zarcie 3 razy dziennie, brak dojscia do alku, wg reklam terapia, w praktyce nie wiem. minusy tez sa. zeby sie dostac trza byc trzezwym, a trzezwy alkocholik ma tendencje do magicznego leczenia sie z choroby, well, ja tak mam. sa jakies opcje dostania sie przez detox, ale na detox teoretycznie tez trzeba byc trzezwym, co wogole kluci sie z koncepcja. kolejny minus to czas oczekiwania, wg roznych zrodel, 3-18miechow. irracjonalne. nie dosc ze mam czekac 1.5 roku to jeszcze mam byc wtedy trzezwy. toc pierw sie zapije, potem tempym mlotkiem zatlucze, potem dozyje poznej starosci, umierajac po drodze z glodu. brzmi troche jak utopia dla praktykujacego pijaka :/

opcje z ostrymi przedmiotami... raczej jasne.

a, tak jeszcze cos od siebie, stem praktykujacym alkocholikiem, jakies 15 lat starzu, nie mam domu, rodziny, pieniedzy, znajomych. zyje na klamstwie i przekretach. nie mam pieniedzy, i miec nie bede, bo przepije. wiem ze dla wszystkich ktorzy pisza cos w stylu 'choc na piwo' owo piwo przychodzi i odchodzi, nie jest problemem. ale maly tips: moze byc. statystycznie bodaj 10% spoleczenstwa ma problem z alkocholem. kolejne pare ma powazny problem :/ nie zycze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
qqqqqqq... żeby wyjść z uzależnienia, to trzeba tego chcieć.Tak prawdziwie od serca.Ja mam wrażenie, że Tobie jest wygodnie jak jest.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
qqqqqqq - pominąłeś 12 kroków. AA.

Graszka - znów się wymądrzasz. Nigdy nie możesz sobie odpuścić?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ala, a Ty masz problem ze zrozumieniem, do czego służy forum?
Przypomnę Ci.Forum służy do rozmowy, oraz wyrażania opinii.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czesc, nie rozpisując się za dlugo moja historia jest bardzo podobna. Alkoholikiem zostaje ten, kto sam dostrzega zle skutki picia. Mowie tu o twoim 5 letnim piciu. Skutki zaczynają się nie pozornie od porwanej kurtki na plocie, zgubionym telefonie, dowodzie osobistym itd potem z biegiem czasu problemy staja się poważne: Problemy z prawem, szkola, rodzina, praca.. Zastanawiales się kiedys jak ten czas szybko zasuwa? Ze nie ma czasu na kontakt z bliskimi załatwianie podstawowych spraw? :) ja tak. Mam 23 lata od 22 dni nie pije - co jest dla mnie najdluzsza przerwa w zyciu. Nie dla tego ze spialem d*pe I staram sie nie pic. To doprpwadza do tego ze np nie pijesz miesiac a potem w nagrode wpadasz w kolejny ciag.. Tylko jest coraz gorzej. Co mi pomoglo? AA hehe wiem co myslisz Ty I inni forumowicze o tym clubie.. Sam tez nigdy za namowa czy Sam z siebie nie wszedl bym tam nawet pod przymusem. Los chcial ze znalazlem sie tam zbiegiem okolicxnosci. Boimy sie tego czego nie znamy s tam da odoby z kazdej klasy spolecznej biznesmeni dziennikarze, nawet dziewczyny w naszym wieku start. Nie namawiam Cie, bo albo pojdziesz tam teraz albo za kilka lat jak nie bedziesz mial Nic albo umrzesz.stary nie jestedmy na to za mlodzi, a uwierz mi da sie bo nie bedziesz probowal nie pic ale zmieni Ci sie system wartosci I podejscie do picia. Powiem Ci tez ze przez ten krotki okres lepiej dysponuje wlasnymi pieniedzmi;) I pamietaj to nie twoja eina lezy w tym co Cie spotkalo, my alkoholicy jestesmy Sami bezsilni wobec alkoholu. Olej terapie pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kwestia wzorcow, wychowania, wlasnej glowy, motywacji i chceci. Osobowosci, inteligencji emocjonalnej, czy jak kurcze pioro i motyla noga zwal to.
Ewentualnie wbite w kregoslup gwozdziem (dlugim i zardzewialem) poczucie winy. W mlodosci. W sumie wszystko to polaczyc to jest super kisiel, cykajacy ladunek bomby.

Mnie skonczyl sie wlasnie Krupnik litrowy. Trzeba do sklepu polskiego.

na rano do kawy (tym co pija kawe) :)
https://www.youtube.com/watch?v=p9n9gW1wCks
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
http://www.psychoterapia-coaching.pl/artykuly/99- dda-ddd- czas-na- zmiane.html - przeczytaj i zastanów się nad postępowaniem. Pierwszym krokiem do wyjścia z alkoholizmu jest przyznanie się do faktu, że samemu nie damy rady. To nie wstyd prosić o pomoc, a wręcz przeciwnie!
Wyciągnij rękę i daj sobie pomóc. Polecam panią psycholog Ewę Guzowską - pomogła już wielu ludziom ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Apored.

Zapewniam Cię, iż w fazie, ostrzegawczej, krytycznej czy chronicznej alkoholizmu wstydem jest prosić o pomoc. Subiektywnie rzecz ujmując.

Gadasz tak, jakby dać komuś w gębę i powiedzieć jemu, że go nie boli.
Ale co ja tam wiem.
I muza. Taram!!

https://www.youtube.com/watch?v=TroenoOkXHo
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dodam tylko, ze aby podjać terapię DDA, koniecznie należy na sam wpierw podjąć terapię uzależnienia od alko. (ok 2 lata trwa cala) najlepiej łączona z mitingami AA następnie poł roku przerwy i DDA.
Wówczas ma to względny sens.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I poczyniłeś jakieś kroki ?
Czy nadal chlasz, bo tak łatwiej ?

Człowiek musi dotknąć dna, by móc się odbić.

Powodzenie.

PS Zycie moze być piekne, tylko musisz to zauwazyć.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zdałoby się 12.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To.
Ponoć jest też trzynasty. ;)
:)

Cały widz i jadro nałogu polega - poza kwestiami dysfunkcji uczuciowo-emocjonalnymi - z nieustawiczną próbą uzależnionego umysłu do powrotu do tamtego pierwotnego euforycznego stanu jaki dawały pierwsze "strzały".

Z tym, że bardzo trudno uwierzyć sobie, że niestety droga powrotu została nieodwracalnie zamurowana. No k.... way.
I tyle.

I piosenka. W temacie.

https://www.youtube.com/watch?v=trFrh6EuUTk
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Życie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Drogi Pawle,
przeczytałem cały Twój tekst ze starannością. Na samym wstępie dodam tylko, że zdecydowanie nie zbudowałem sobie obrazu, jak to powiedziałeś "śmierdzącego menela". Mam wrażenie, sadząc to Twoich słowach, że jesteś inteligentnym facetem. Mam pewną wiedzę jeśli chodzi o alkoholizm, nie z własnego doświadczenia ale raczej z obserwacji bardzo bliskich mi osób oraz z literatury i zajęć na tego typu tematy oraz zainteresowania samym zjawiskiem.
Wydaję mi się, że po prostu gdzieś po drodze się zgubiłeś. A to, że teraz Twoje życie tak się potoczyło nie czyni Cię gorszym. Bardzo ale to bardzo ważnym krokiem jest samoświadomość tego, że masz problem z alkoholem i chęć zmiany. Nie każdy alkoholik jest w stanie zauważyć, a może nawet nie tyle zauważyć, co uświadomić sobie na czym stoi. Wielu ludzi w tej kwestii oszukuje nie tylko rodzinę czy przyjaciół ale także samego siebie. Często zdarza się też, że osoba uzależniona obarcza za to co robi winą kogoś lub coś (a to dziewczyna mnie zdenerwowana, a to zły dzień w pracy).
Nie masz lekko w życiu, swoją drogą przez własną głupotę, nieasertywność lub inne powody, które Cię zaprowadziły do takiego stanu.
Na pewno musisz zaczerpnąć porady u specjalisty, to jest bardzo ważne. Ale także samozaparcie i uparte dążenie do celu jest niezbędne. Myślę, że jeżeli pokażesz rodzicom, że żałujesz tego co się działo i dzieje to Ci pomogą. Pokaż także pokorę, nie wynoś się dumą bo to może Cię zgubić, szczególnie w początkowym okresie wychodzenia z nałogu. Porozmawiaj z nimi, tylko pamiętaj, jeśli oczekjesz pomocy w tej konkretnej sprawie zawsze musisz być szczery. Jeśli już dojdzie do leczenia lecz w międzyczasie się złamiesz i wypijesz - przyznaj się. Zatajanie jest złą rzeczą, bo znów będziesz wracał do nałogu oszukując otaczających Cie ludzi i samego siebie.
Życzę Ci powodzenia i sukcesu w walce z nałogiem. Bardzo zaabsorbowała mnie Twoja historia. Zdaję sobie sprawę z tego, że możesz nawet nie zobaczyć mojego komentarza, bo wpis jest dodany dość dawno temu. Mimo to gdyby kiedyś pojawił się tutaj komentarz od Ciebie o treści "Wygrałem z nałogiem" będę bardzo się cieszył.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli potrzebujesz na prawdę fachowej pomocy i uzbierasz trochę gotówki to polecam Ci dr Andrzeja Augustynka, człowieka, którego miałem przyjemność poznać i który jest wybitnym specjalistom w leczeniu uzależnień.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po leczeniu i tak warto mieć wsparcie dobrego terapeuty. Nie wiem, czy wiesz, ale warszawski Psychomedic wprowadził terapie online. Mozna na ich stronie umawiać kontakty, albo telefonicznie 22 299 11 22, 22 253 88 88 - to dobry pomysł na wytrwanie ale i radzenie sobie z innymi problemami. Wygodne, bo z dowolnego miejsca no i tam pracują najlepsi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hej jeśli jeszcze masz mądra głowy ten problem to biegnie do Aa na zakopiańskiej Gdańsk. Darmową bez ubezpieczenia możesz się leczyc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Warto jest się nie poddawać. Alkoholizm to poważna choroba. Sa jednak osoby, którym się udało i ktore potrafiły z ciągu alkholowego wyjść....
Zerknijcie sobie tutaj
http://pokonajalkohol.net.pl/historia-szymona-pije-trzech/

Na stronie jest historia Szymona, który nie pije już od ponad 3 lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój brat wyszedł z alkoholizmu. Nie było to łatwe, cała rodzina to przeżywała ale mu się udało. Próbował sam ale nie wyszło i potem rodzice zapisali go na terapie do http://www.skutecznaterapia.eu i narazie jest super, odzyskałam brata a on zdrowie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gratuluję. To ciężka choroba, którą łatwiej można zwalczyć przy wsparciu najbliższej rodziny.. Niestety. nie wszyscy mają tyle siły i determinacji w walce i wspieraniu alkoholika.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niektórzy nie chcą. Nawet przy próbie wyjścia na meeting robią problemy bo "znowu tylko o sobie myślisz"..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ludzi esie lecza i wracaja ...dziesiatki razy...nawet po zamknietych osrodkach
odbudowuja i kolejne razy traca co zdobyli..w momencie ,kiedy maja dosc i organizm jest wyczerpany
i pojawi sie ta ikkolejna iskra--kola ratunkwego
nie maja nic...a rodziny odchodz ,odsuwaja sie --bo to nie tylko determinacja
ale ---dzieciaki widza te wszystkiestany...doznaja burd ,chmstwa,smrodu,okradania i wiele innych rzeczy i tak miesiacami i altami
zycie z kims w kogo ałdujesz czas,pieniadze,nadzieje,latanie proszenie,błaganie itd----i ciagle w błoto

alkoholik niszczy nie tylko siebie ale i rodzine
wiec jak jest na takim ----nikła pomoc i zero kasy--bo przeciez robote stracił i ma ewentualnie długi...wyzebrze na fajki,zupe i piwo na kaca
albo kto cos da--

to jak ma miec na te terapie ,ktora --ty dziewczyno wkleiłas???
przeciez to nie jest nic innego --jak to,co oferuja z tyt ubezp i opieki socjalnej
ja tam nie widze innego programu

duzo ludzi chce..przychodzi taki moment
ale wszelkie terapie okazuja sie na krotka mete..-------bo kumpli jest co krok...nerwów jest co krok ,,problemow jest co krok
no chyba z,e trzymaliscie brat w domu,przypietego pasami...
albo nie było z nim tak zle

kolejny raz spotykam ludzi wartosciowych z esrodka ,niegłupich ,nie straszacych z wygladu,zaradnych ,kiedy nie chleja
i kolejny raz --ida naterapie
szlag mnie
na wszystko musi byc sposob
gdzie on jest..w psychice --no tak..w mozgu--tez..w toksynach ,w podswiadomosci
sa terapie głebokie
czemu do ...a nie mzona sobie z tym poradzic
gdzie klucz?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hej. Bardzo ciekawi mnie co z Toba dalej. Jak wygląda teraz Twoje zycie? Twoje problemy sprzed 3 lat sa mi bardzo bliskie, bo sama teraz kiedy mam 22 stalam sie niewolnikiem alko. Pytania i dylematy jakie mam w glowie sa podobne do tych, ktore miales 3 lata temu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W wieku 22 lat już jesteś uzależniona od alkoholu? Szybko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z reguły jak się zaczyna w wieku 14-15lat i ma się głębokie predyspozycje to po dwudziestce mamy do czynienia z osobą uzależnioną. Ponieważ tak już jest, że u nastolatków, osób niedojrzałych emocjonalnie i fizycznie proces uzależnienia przebiega piorunem. To reguła. Ale na to trzeba sobie zapracować. I zasłużyć. Na oddziale dziennym, w którym ja byłem najmłodsza osoba miała 25lat. Z racji dostępu do różnego rodzaju źródeł wiedzy nt uzależnień, ogólnej świadomości tematu, większej otwartości w społeczeństwie a mniejszego wstydu wiek osób szukających pomocy sukcesywnie maleje. To moje obserwacje. Plus opinia wielu trójmiejskich terapeutów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
c na czym polegają głębokie predyspozycje?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Głębokie gdyż jest to wieloskładnikowa mieszanina. Trudna do rozszyfrowania. Do jednoznacznego wyłuszczenia. W grę wchodzą geny. W grę wchodzą wzorce lub brak. To dosyć skomplikowane. Psychiczno-fizyczne elementy. U różnych różnie. Można sprowadzić to do zasadniczej odpowiedzi sobie na pytanie co alkohol ci daje. ( nie Tobie tylko bezimiennie piszę). Jeżeli daje bardzo dużo zróżnicowanych doznań, i w dodatku... funduje dokładnie takie uczucia, stan emocjonalny jakiego w danej sytuacji lub w zbliżającym się wydarzeniu potrzebujesz, w ktorym jesteś bezpieczny i silny to masz psychiczne predyspozycję. Jedną. Jest ich wiele. Psychicznych. I fizycznych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W moim przypadku jeśli chodzi o geny to rodzice jak i wcześniej -abstynenci
W grę wchodzą wzorce lub brak?
Jeśli umiesz pływać to w tym co wypiłem mógłbyś rekordy bić.
Co mi daje alkohol?
Nie piję już jak kiedyś (brak środków jak i zdrowia)
Jednakże jest różnica w odbiorze preludium C Bacha przed spożyciem jak i po
spróbuj.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czyli poprawia znacznie sensoryczność odbioru muzyki.
U innych koncentrację, analityczne myślenie, abstrakcyjne myślenie, wyostrza gamę i intensywność doznań uczuć.
Ale tak jest tylko na początku. W pierwszych latach.

Jeśli dużo wyłoiłeś i nie masz przymusu picia to cóż... Niektórzy tak mają. Inni tak nie mają :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Twój wpis bardzo mnie poruszył. Musisz jednak zdać sobie sprawę z tego, że samodzielna walka z nałogiem jest bardzo trudna, przez co bardzo często nieskuteczna... Jeśli chcesz uporać się z alkoholizmem, zajrzyj na http://ograniczpicie.pl/ - strona należy do Centrum Dobrej Terapii (udziela ono pomocy osobom uzależnionym).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Słyszałam o tym ośrodku że ma bardzo dobre opinie. My z mężem uczęszczaliśmy na terapię w Koninkach http://terapie.net.pl/alkoholizm.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mój mąż jest juz po terapii w ośrodku Tratwa w Wiśle, od ponad pół roku jest "trzeźwym alkoholikiem "...jego najdłuższe niepicie i oby tak dalej. Terapia w końcu przyniosła rezultat, może dlatego ze był z dala od kolegów, tego środowiska w którym pił...widze w nim zmiany, w końcu zaczynam poznawać w nim na nowo mężczyznę za którego wyszłam za mąż. Świetny ośrodek, mają tam typowo domowe warunki, ładna, spokojna okolica to tez pomaga
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Można wyjść, jeśli tylko trafi się na profesjonalną pomoc. Na Rankingu Ośrodków Terapii znajdziecie wiele ofert i opinii pacjentów, którzy korzystali z ich usług.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moim zdaniem najlepszy będzie odwyk z dala od miejsca zamieszkania. Bardzo dobre słowo mogę powiedzieć o ośrodku Tratwa z Wisły, pomogli w nim wyjść z nalogu alkoholowego mojej bliskiej osobie https://leczenieuzaleznien.com
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam. Jeżeli zmagasz się z problemem uzależnienia zapraszam na http://www.uzalezniony.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja skontaktowałam się z ośrodkiem Tratwa, dziękuję ci za podpowiedź, przyjęli tydzień temu mojego meza. Osobiście go odwiozłam do Wisły, przyjemna okolica, miła pani terapeutka ze mną rozmawiała. W sumie drugi koniec Polski ale na dobre mu to wyjdzie bo nie ucieknie , z dala będzie od tego przeklętego o,towarzystwa...troszkę lepiej mi na duchu jak wiem, że tam jest , mam nadzieję i jemu pomogą
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo nie ucieknie????
Buahahahaha.
Osobiście znam takich co w piżamie w mróz na stopa jechali złamani zaczynającym się zespołem abstynencyjnym.
Wiec, bez mrzonek.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie każdy potrafi poradzić sobie z uzależnieniem samodzielnie, zwłaszcza z alkoholowym. Myślę, że warto poprosić o specjalistę od uzależnień, lub poszukać dobrego ośrodka. Przecież jest Ranking ośrodków terapii gdzie znajdziecie dobry osrodek. Jeśli mamy problem z alkoholem i sobie to uświadamiamy, to naprawdę szybko możemy sobie sobie z tym pomóc. Zdarza się też tak, że takiej pomocy potrzebuje ktoś z naszych bliskich. Warto wtedy wyciągnąć do niego pomocną dłoń.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałem problem z nadużywaniem alko i w maju 2018 pojechałem na terapię do ośrodka w Jastrzębiej Górze sam od siebie 8 tygodni terapii był to krok który odmienił moje życie.Teraz jestem szczęśliwy nie ciągnie mnie do picia tylko jest warunek trzeba chcieć coś zmienić w swoim życiu inaczej nie ma sensu .
Wystarczy iść do lekarza załatwić skierowanie nie trzeba być ubezpieczonym terapia jest refundowana 8 tygodni to bardzo krótko w porównaniu z wieloma latami spierniczonymi przez używki.
Nie miałem nic alkohol mi wszystko zabierał teraz mam wszystko świat jest piękny. Ciężka praca nad swoim myśleniem i pomoc wspaniałych terapeutów czynią cuda, wielokrotnie próbowałem samemu nie pić udawało sie 2 tygodnie lub miesiąc ,wystarczyło ze coś mi nie poszło tak jakbym chciał a już był pretekst do napicia się dołowania na kacu i tak w koło .

Tego już nie ma jest normalnie czuje że codziennie odkrywam tylko dobre strony życia w trzezwości .

Pamiętaj !!!! jeżeli czujesz ze potrzebujesz pomocy i chcesz zmienić coś w swoim życiu,jedz do ośrodka w całej Polsce i naszym województwie jest ich mnóstwo,ja byłem w Jastrzębiej Górze i 8 maja(rok od przyjazdu do ośrodka i mojego nie picia) pojadę podziękować za uratowanie mi życia terapeutom i kadrze .
Wcześniej myślałem że terapia to jakaś masakra ze zamykają cie w jakimś szpitalu i faszerują lekami .Jest zupełnie inaczej jesteś wolnym człowiekiem tylko z pewnymi ograniczeniami po za zajęciami w grupie są rozmowy indywidualne terapeuci ci pomogą .Po miedzy zajeciami jest mnóstwo wolnego czasu możesz sobie pogadać poznać nowych ludzi .Pokoje przytulne i czyste,ogród siłownia itp spacery nad morze.
Masz problem i nie wiesz co zrobić dzwoń do ośrodka jak znajdziesz w którymś miejsce na zaraz jedz tak jak stoisz .nie ma czasu mówię ci samemu nie dasz rady Zapadło mi w pamięci jedno bardzo ważne zdanie które powiedziała mi moja terapeutka Iza " zadbaj o siebie " nie miałem nic teraz mam wszystko .

Jeżeli chociaż jedna osoba spróbuje to na pewno wiele zyska a nic nie straci .
Pozdrawiam i trzymam kciuki za was .
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wow, no nieźle, duży szacun!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pierwszy krok to decyzja o leczeniu i zdanie sobie sprawy z tego, że jest jakiś kłopot. Drugi krok, to znalezienie dobrego miejsca na leczenie. Polecam taki ośrodek leczenia uzależnień poszukać w Ranking ośrodków terapii. Wiedzą, jak poradzić sobie z tą chorobą i wiedzą, w jakiś sposób wyjść z nałogu. Może przekonaj mamę na leczenie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam 33 letniego syna,ktory od 8 lat pije. Jest tak samo jak w napisanym tu pierwszym poście.
Cały czs jest na moim utrzymaniu.Jaka prace znajdzie ,za pierwsza zaliczkę sie napije .Byl 3 razy na leczeniu odwykowym,ale mysle ,że zrobil to bo juz nie chciałam go dluzej w domu.Po wyjsciu zaraz sie napił.Teraz jest na leczeniu bardzo daleko od naszego miejsca zamieszkania.Nie eiem jak tam sie znalazł.W poniedzialek pojechal "do pracy" i nie dotarł.Dzisiaj zadzwonił ze zabrali go karetka na odwyk.Pewnie poszedl tam bo powiedzialam ,że nie wpuszcze go do domu.To jest moje dziecko,dorosłe ,ale moje i nie chciałabym dla niego źle.Wiem ,ze kiedys dostane wiadomosc ,że nie żyje.Nie wiem jak mu pomoc bo przeciez nie moge go przekreslic,ma tylko mnie.Co zrobic jak eroci?Jutro sie wybieram na spotkanie współuzależnionych.Może tam mi pomogą?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trzymam kciuki, żeby z tego wyszedł. Mojego męża namówiłam do zabiegu wszycia esperalu na Nowowiejskiej, możne Tobie też pomogłoby to rozwiązanie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Chamska reklama, w dodatku szkodliwa.
Wszywka nie jest rozwiązaniem problemu alkoholowego.

https://www.youtube.com/watch?v=SIxunJ5Gick
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hi :) smutna ta historia ,natknęłam się wlasbie na nią podczas szukania nadziei dla człowieka który jest w podobnym stanie jak Ty a ja jestem podobna dziewczyna do Twojej .... powiedz mi , czy wyszłaś z tego ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam pana, nie wiem czy wciąż poszukuje Pan pomocy, ale serdecznie zapraszamy do ośrodka dla Polaków na Sycylii. Oto nasza strona: http://www.terapiasycylia.pl Może Pana zainteresuje ten ośrodek, bo jest trochę inny niż standardowe ośrodki dla osób uzależnionych. Oprócz terapii praktykujemy również jogę oraz medytację. W razie pytań zapraszamy do kontaktu :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój partner miał spore problemy z alkoholem. I pomimo tego, że wiem, że trafił w świetne miejsce - Terapie Tu i Teraz, w Krakowie - alkoholikiem, mam nadzieję, że niepijącym, pozostanie jednak przez całe życie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jesteśmy prywatnym ośrodkiem leczenia uzależnień, który w swojej ofercie ma pobyty 2 i 4 tygodniowe oraz dłuższe pobyty do indywidualnego ustalenia.
6 400 zł 2 tygodnie 11 400 zł 4 tygodnie

Mehehehe... Alkoholicy przepijający życie i pieniądze już do was pędzą! :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
@funky:

Nie wszyscy alkoholicy to menele, jak się utarło sądzić.
Alkoholikami bywają ludzie na stanowiskach, z dobrą pracą, dobrymi dochodami czy ze świecznika.
Dla takich osób dyszka za turnus to znacząco mniejszy koszt niż straty,jakie ponoszą wskutek nałogu, zatem rachunek jest prosty.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zgadzam się z Tobą. Co jednak w przypadku, gdy ktoś sam nie chce zgłosić się na leczenie i wymagane jest sądowe zobowiązanie do leczenia? masz tutaj opis jak to przebiega https://www.pawelbaran.pl/sadowe-zobowiazanie-do-leczenia-alkoholika.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Minelo sporo czasu... wiem.. i jak tam u Ciebie ? Dalo sie ? Mam podobnie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszystko jest dla ludzi i napić się i buszek itd. Ale jest jakiś umiar wystarczy i już
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Koń, mądrego miło poczytać.
Kończę pasztet i buszkiem podsumuję
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tego typu problemy z alkoholem rozwiązać można jedynie poprzez profesjonalną i skuteczną terapię w ośrodku leczenia alkoholizmu. Jednym z nich jest https://detoksfenix.pl/ , gdzie specjaliści dokładają wszelkich starań, aby pomóc w wyjściu z okropnego nałogu jakim jest alkoholizm.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
O ile wiem to alkoholizm jako choroba społeczna nie wymaga ubezpieczenia a jeśli wymaga to idziesz do MOPSu i takie otrzymasz.

Alkoholizm ma dwie twarze, jedna z nich to uzależnienie fizyczne a drugie psychiczne, fizyczne łatwiej pokonać aniżeli psychiczne.

Dużą pomocą jest jeśli taka osoba jest wierząca, modlitwa działa cuda i w takich przypadkach, módl się do Boga tylko poprzez Syna o pomoc, o wiarę i zrozumienie Pism... Czytaj Biblię, nawet jak na razie niewiele będziesz pojmował.

Miliony ludzi z tego wyszło i wychodzi każdego dnia.

Powodzenia

Ps jak się oderwiesz od nałogu to żadnego piwka czy drinka! Nic. - Organizm jest wygodny, sam produkuje alkohol a później mu się już nie chce, jak dasz mu jakiś alkohol z zewnątrz to znowu popłyniesz najprawdopodobniej, czasami chwyci cię po kilku dniach od małego piwka...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie umiem znaleźć innego rozwiązania jak poddanie się terapii. Alkoholizm to choroba na całe życie i trzeba ciągle walczyć, aby jej nie ulec.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Może poradz sie lekarza? Na poczatek przez internet, np. na https://lekarzonline.eu/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
https://8-ball-pool.besthacks.com.pl/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hej, wpadaj do nas, oprocz szkolenia tworzymy wspierajaca sie w wyzwaniu grupe https://miesiacbezalkoholu.pl/
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przygnębiająca historia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Poczytaj jak wyjść z alkoholizmu https://www.art-macha.pl/alkoholizm-jak-wyjsc-z-nalogu/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szkodliwa kryptoreklama.
Szkodliwa, bo sugeruje, że wyjście z zespołu odstawiennego (oczywiście wyłącznie w prywatnej klinice!) jest tożsame z pokonaniem alkoholizmu. A to dopiero ledwo otwarcie drzwi przed bardzo długą drogą.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak będziesz szukał dobrego ośrodka polecam ci Tratwe w Wiśle, pomogli tu mojemu tacie...długa, cięzka droga bo pił prawie 20 lat. Ale udało się https://tratwa.pl/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Cześć jestem alkoholikiem po 2 terapiach stacjonarnych. Darmową pomoc możesz uzyskać dzwoniąc na telefon zaufania AA. 12 411 60 44. Są ośrodki odwykowe, które prowadzą usługi takie jak hostel. Mieszkasz tam z innymi pacjentami, bierzesz udział w terapii ale pracujesz też na miejscu na rzecz ośrodka (prace porządkowe, gotowanie obiadów mycie garów itp...) Znam ludzi którzy byli w takim hostelu nawet 9 miesięcy. Ja byłem w Ośrodku Pro maind Miłków koło Karpacza. Pogody ducha.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niezbyt przekonująco brzmi reklama ośrodka odwykowego, jeśli przechodziłeś terapię dwukrotnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hostel po terapii alkoholowej to bardzo dobre rozwiązanie. Człowiek ma możliwość przeżyć ten pierwszy, kluczowy dla trzeźwości okres w warunkach bezpiecznych. Powodzenia dla Ciebie!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no witam..hm..pare rteczy trafilo we mnie..nie wiem xzy po 7 latach to do ciebie dotrze..mam nadzieje..ze usmiechasz sie dzis:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W takich miejscach pomagają - http://poradnia-uzaleznien.pl/ Kwestia chęci tej osoby, a to jest największy problem. Często ciężko jest przekonać do działania, ale zazwyczaj nie ma z tym problemów. Każdy człowiek jest inny - jeśli chce wyjść z nałogu, to powinien się zgodzić i to jest najważniejsze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Spotkanie z grupą AA ewentualnie pójście na odwyk do zakładu zamkniętego. Przede wszystkim czeka Cię duuuuużo pracy, ale całe życie jest przed Tobą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tu macie namiary na dobry, sprawdzony oczywiście ośrodek leczenia uzależnień https://tratwa.pl/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ośrodek terapii uzależnień Krajna może pomoc wszystkim, którzy walczą z uzaleznieniami. Sam byłem pacjentem osrodka i dzieki pomocy dobrych terapeutow wyszedlem z okropnego nalego. Korzystajcie z pomocy.
https://centrumkrajna.pl/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum

dlaczego moja żona jest tak nieatrakcyjna? (170 odpowiedzi)

Jak przemówić kobiecie bez wyobraźni do rozumu by zrozumiała, że nie może wyglądać jakby miała o...

sklep z pokrowcami, etui do telefonów (11 odpowiedzi)

Witam! Poszukuje dobrego i niedrogiego sklepu z pokrowcami/etui do telefonów w Gdańsku....

Kwota alimentow (3 odpowiedzi)

Ja mam zasadzone zabezpieczenie alimentacyjne w wysokości 4000 zł przy czym pensji zasadniczej...